Znaleźliśmy kolejne dwie superziemie. Jedna z nich zapowiada się obiecująco

Artykuł/Nauka 09.12.2017
Znaleźliśmy kolejne dwie superziemie. Jedna z nich zapowiada się obiecująco

Znaleźliśmy kolejne dwie superziemie. Jedna z nich zapowiada się obiecująco

K2-18b jest dwa razy większa, niż Ziemia i została odkryta 111 lat świetlnych stąd, kiedy spokojnie orbitowała wokół swojej gwiazdy w konstelacji Lwa.

K2-18b po raz pierwszy została zauważona w 2015 r. w ramach obserwacji NASA, prowadzonych przy użyciu Kosmicznego Teleskopu Keplera. Dwa lata temu naukowcom udało się ustalić, że planeta ta znajduje się ekosferze gwiazdy K2-18 (tzw. strefy życia albo strefy nadającej się do zamieszkania), w której na powierzchni planety może występować woda w stanie ciekłym. Dzięki tym obserwacjom udało się również oszacować rozmiary K-18b, która jest 2,2 razy większa od Ziemi.

K2-18b, czyli Superziemia

Nazwą zuperziemia określane są planety skaliste, których rozmiar jest większy niż… Ziemi. Swoją drogą, dwie pierwsze planety tego typu odkrył Aleksander Wolszczan. Superziemie Poltergeist i Phobetor są nietypowe, ponieważ zamiast orbitować dookoła normalnej gwiazdy, krążą wokół pulsara Lich (PSR 1257+12). No ale nie odbiegajmy od tematu.

Odkryta w 2015 r. K2-18b dopiero niedawno ponownie przykuła uwagę astronomów. Tym razem zajął się nią zespół z Obserwatorium La Silla w Chile. W La Silla znajduje się instrument HARPS, czyli High Accuracy Radial velocity Planet Searcher. Ten spektrometr pozwala na ustalenie masy obserwowanej planety metodą pomiaru jej prędkości radialnej.

Znając dodatkowo rozmiar planety, w którą celujemy HARPS-em, możemy ustalić jej gęstość. A znając gęstość możemy z kolei stwierdzić, czy obserwowane przez nas ciało niebieskie jest planetą skalistą, czy np. gazowym gigantem.

W przypadku K2-18b udało się na razie ustalić tyle, że jest to albo skalisty świat z cienką atmosferą, albo wodny świat, pokryty lodową powłoką.

Na podstawie danych, którymi dysponujemy obecnie nie możemy wykluczyć żadnej z tych dwóch opcji. Przy pomocy Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba będziemy w stanie dokładniej przyjrzeć się atmosferze K2-18b i ustalić, czy jest to skalisty, czy wodny świat – mówi Ryan Cloutier, z Uniwersytetu w Toronto, który kierował projektem badań K2-18b.

Teleskop Jamesa Webba zostanie wystrzelony w kosmos na początku 2019 r. Ten ogromny instrument badawczy kosztował prawie 9 mld. dol. i jest wielce oczekiwanym następcą Teleskopu Hubble’a. Astronomowie już teraz ustawiają się w kolejce, żeby móc wykorzystać Teleskop Webba do swoich badań.

HARPS odkrył jeszcze jedną planetę w pobliżu K2-18.

odkryto 2 superziemie

W trakcie obserwacji K2-18b, która okrąża swoją gwiazdę macierzystą co 33 dni, zespół Cloutiera natrafił na jeszcze jeden sygnał pojawiający się co 9 dni. Po kilkukrotnym upewnieniu się, że nie jest to żaden błąd pomiarowy, okazało się, że K2-18b ma brata bliźniaka. Albo siostrę – co kto woli.

Wygląda na to, że K2-18c również jest superziemią, ale to tyle, jeśli chodzi o podobieństwa. Bliźniak K2-18b orbituje zbyt blisko macierzystej gwiazdy, żeby dało się tam zamieszkać.

Należy też pamiętać, że gwiazda, wokół której orbitują K2-18b i K2-18c, jest czerwonym karłem. Czerwone karły to najchłodniejsze, najsłabsze i najpowszechniejsze gwiazdy we Wszechświecie. Właściwości te sprawiają, że są one bardzo dobrymi celami do poszukiwań planet pozasłonecznych i dlatego astronomowie przyglądają im się coraz częściej.

Z czerwonymi karłami jest tylko jeden problem…

Fizyk Ofer Cohen z Harvard-Smithsonian Center podczas swoich badań w 2014 r. przeprowadził symulacje komputerowe, z których wynika, że planety znajdujące się dostatecznie blisko czerwonych karłów, żeby na ich powierzchni występowała woda w stanie ciekłym, narażone są na bardzo intensywne promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie.

Dlatego też odradzałbym zbyt entuzjastyczne podejście do tego odkrycia. Nawet jeśli już uda nam się stworzyć napęd, który jakimś cudem sprawi, że będziemy pokonać odległość 111 lat świetlnych w jakimś rozsądnym czasie, może się okazać, że na K2-18b i tak nie ma po co lecieć.

Dołącz do dyskusji