Udany powrót do korzeni. Motorola Moto X4 – recenzja

Recenzja/Technologie 21.12.2017
Udany powrót do korzeni. Motorola Moto X4 – recenzja

Udany powrót do korzeni. Motorola Moto X4 – recenzja

Spędziłem z Motorolą Moto X4 blisko miesiąc. I z przyjemnością donoszę, że najnowszy smartfon Motoroli to udany powrót do korzeni.

Powiem wprost – bardzo niewiele zmieniło się przez ten miesiąc względem moich pierwszych wrażeń. Zainteresowanych odsyłam więc do poprzedniego tekstu, gdyż w tej recenzji będę się do niego często odnosił.

Od czasu publikacji pierwszych wrażeń zmieniły się jednak dwie kwestie, obydwie na plus. O drugiej opowiem w dalszej części testu. Pierwsza z nich to cena.

W chwili pisania pierwszych wrażeń Moto X4 kosztowała 1800 zł, czyli stanowczo za dużo.

Na szczęście Motorola zrewidowała nieco swoją politykę cenową i dziś nową Moto dostaniemy za niespełna 1600 zł, kupując w Polsce i… 1400 zł, jeśli zamówimy ją z Amazon.de.

A to zupełnie zmienia perspektywę, z której patrzymy na ten telefon. Wcześniej pisałem, że cenowo Moto X4 leży stanowczo zbyt blisko znacznie lepszego OnePlusa 5T i porównywalnego, acz na pierwszy rzut oka ciekawszego i dużo tańszego Huawei Mate 10 Lite.

Teraz, kosztując 1400 zł, Moto X4 jest tańsza od swojego chińskiego rywala i gdybym miał w tej chwili wskazać najlepszy telefon z tego przedziału cenowego, padłoby właśnie na Motorolę.

Moto X4 to smartfon, który (prawie) wszystko robi po prostu dobrze.

W pierwszych wrażeniach pisałem, że Moto X4 to telefon pod wieloma względami przeciętny. I nadal podtrzymuję to zdanie, tylko że… nie ma to najmniejszego znaczenia. Przeciętna pod wieloma względami była również pierwsza Moto X, a użytkownicy ją pokochali. Podobnie mam z Moto X4.

Moto X4 nie wyróżnia się specyfikacją. Czymże jest bowiem w 2017 Snapdragon 630, 3 GB RAM-u i 32 GB pamięci na dane? A jednak taka konfiguracja w zupełności wystarczy do płynnej pracy urządzenia i ani razu nie czułem, bym potrzebował mocniejszych podzespołów. Słabsze podzespoły w połączeniu z akumulatorem o pojemności 3000 mAh przekładają się też na fantastyczny czas pracy na jednym ładowaniu – w intensywne dni Moto X4 bez trudu dotrzymywała mi kroku przez cały dzień, a w weekendy mogłem jej po prostu nie ładować przez dwa dni.

Moto X4 nie wyróżnia się ekranem. Cóż bowiem znaczy w końcówce 2017 roku ekran 5,2” o rozdzielczości FullHD i tradycyjnych proporcjach 16:9? W tym względzie konkurencja już przegoniła Motorolę. Ale nie ma to żadnego znaczenia, bo dla znakomitej większości użytkowników ten ekran IPS będzie więcej niż wystarczający. Jest jasny, ma ładne kolory, dobre kąty widzenia, niczego mu nie brakuje. Nie czułem w czasie testów najmniejszej potrzeby posiadania lepszego wyświetlacza w smartfonie tej klasy. A dzięki zastosowaniu tradycyjnych proporcji pod ekranem zmieścił się też super-szybki czytnik linii papilarnych.

Moto X4 nieszczególnie wyróżnia się też wyglądem. Nie zrozummy się źle, to piękny smartfon. Szklana obudowa naprawdę może się podobać, mieniąc się kolorami zależnie od kąta padania światła. Tyle że to już widzieliśmy i w 2017 roku nikogo to nie zaskoczy. Tylko jakie to ma znaczenie, skoro dostajemy tak piękną obudowę w telefonie za niecałe 1500 zł, a jakby tego było mało, konstrukcja spełnia normę wodo- i pyłoszczelności IP68, i w przeciwieństwie do wielu telefonów tej klasy ma na pokładzie NFC. Co w połączeniu z czytnikiem linii papilarnych pozwala na szybkie i bezpieczne płatności w sklepach.

Tak, na pierwszy rzut oka Moto X4 nie wyróżnia się zanadto. Ale kiedy złączymy ze sobą te wszystkie przeciętności i dodamy do nich rewelacyjne oprogramowanie, okazuje się, że trzymamy w dłoni kawałek fantastycznej elektroniki.

Użytkowanie Moto X4 na co dzień to przyjemność.

Połączenie ładnej obudowy, kompaktowych gabarytów i wystarczającej specyfikacji z niemal czystym Androidem przekłada się na wrażenia z użytkowania, jakich często nie potrafią zapewnić dużo droższe telefony. A już na pewno z Moto X4 korzysta się dużo przyjemniej, niż z pseudo-lepszych chińskich wynalazków od pewnej firmy na X.

Telefon działa szybko, płynnie, a do tego na pokładzie znajdziemy szereg udogodnień Moto, do których osobiście zdążyłem się już przyzwyczaić przez lata i bardzo żałuję, że nie ma ich każdy smartfon.

Uruchamiając po raz pierwszy Motorolę nie znajdziemy też w niej żadnych śmieci, ani typowego dla chińskiej konkurencji bałaganu. Android na Moto X4 wygląda tak, jak Google przykazał, a z dodatkowych aplikacji mamy tu wyłącznie Outlooka, który raz, że jest świetną aplikacją (choć sam preferuję Google Inbox), a dwa, że w każdej chwili można go dezaktywować.

Liczę tylko na to, że tym razem Motorola lepiej się spisze w kwestii aktualizacji oprogramowania, bo na przestrzeni ostatnich lat, na skutek rozlicznych zmian wewnętrznych, firma nie wywiązywała się z aktualizowania telefonów najlepiej.

Jak na Motorolę przystało, Moto X4 spisuje się jednak wzorowo jako telefon. Ani razu nie miałem problemu z sygnałem; X4 trzymała się go twardo nawet w miejscach, gdzie zwykle dużo droższe telefony tracą zasięg. Jakość rozmów telefonicznych jest fantastyczna po obydwu stronach konwersacji, a dzięki Dual SIM możemy korzystać jednocześnie z dwóch numerów. Jeśli potrzebujesz smartfona przede wszystkim do rozmów telefonicznych, Moto X4 to najlepszy wybór w swojej klasie.

Motorola Moto X4 to też zaskakująco przyjemna maszynka multimedialna.

Jak na telefon tej klasy, w konsumowaniu multimediów Moto X4 spisuje się wyśmienicie. Przy czytaniu brakowało mi tylko nieco ekranu OLED, by uzyskać prawdziwą czerń w tle, ale to drobiazg. W filmach czy grach nie brakowało mi już niczego. Multimedia wyglądają ładnie, a gry działają na Moto X4 bez zająknięcia.

Bardzo przyjemny jest też głośnik u szczytu ekranu, którego nie sposób zasłonić dłonią i który gra bardzo głośno i bardzo wyraźnie. Wciąż tęsknię za podwójnymi głośnikami stereo z Moto X Style, ale na tle większości telefonów z głośnikami u dołu obudowy, Moto X4 wypada kapitalnie.

Nieco mniej kapitalnie jest po stronie gniazda słuchawkowego, które gra najwyżej poprawnie. Ale znowuż… w cenie 1800 zł czepiałbym się tego, jednak przy 1400 zł mogę Motoroli wybaczyć niektóre niedociągnięcia.

Nie mogę jednak wybaczyć aparatu.

To druga rzecz, która zmieniła się od czasu pisania pierwszych wrażeń. Gdy dostałem do rąk Moto X4, aparat był – co tu dużo mówić – fatalny. Od tego czasu na telefon wpadły jednak co najmniej 3 aktualizacje oprogramowania, które znacząco poprawiły jakość zdjęć i obsługi aplikacji aparatu.

Co wcale nie znaczy, że Moto X4 ma dobry aparat.

Na pochwałę zasługuje w zasadzie tylko przedni sensor o rozdzielczości 16 Mpix, który robi przyzwoite zdjęcia, nawet w nieidealnych warunkach:

Zdjęcia z głównego aparatu o rozdzielczości 12 Mpix również nie wyglądają źle, o ile są robione w dobrym świetle:

Dużo gorzej wyglądają za to efekty uzyskane drugim głównym aparatem, z szerokokątnym obiektywem:

Na szczęście aktualizacja oprogramowania poprawiła nieco tryb głębi, który początkowo był zwyczajnie bezużyteczny. Teraz czasem się przydaje, o ile ustawimy jego intensywność na najniższy poziom:

Niestety, kiedy światła jest za mało, zdjęcia zrobione Motorolą Moto X4 są poniżej przeciętnej. Szczególnie te robione szerokokątnym obiektywem. Detali nie ma tam prawie wcale, szumu jest za to mnóstwo, a zakres dynamiczny jest po prostu mizerny. To definitywnie nie jest dobry aparat do zdjęć nocnych:

Większości użytkowników powinien on jednak wystarczyć. Efekty uzyskiwane Moto X4 nie są może wybitne, ale prawdopodobnie zaspokoją podstawowe zapotrzebowanie fotograficzne przeciętnego konsumenta. Do tego wewnątrz aplikacji aparatu znajdziemy wbudowany czytnik kodów QR i narzędzie do rozpoznawania obiektów, które działa nieźle. Tym niemniej jeśli ktoś szuka najlepszego aparatu w średniej półce smartfonów, musi udać się w stronę Samsunga Galaxy A5 (2017).

Motorola Moto X4 to udany powrót do korzeni.

Pisząc powyższy tekst miałem niemal dejavu. Jakby podmienić cyferki przy specyfikacji, niemal można by opublikować ten tekst jako recenzję pierwszej Motoroli Moto X. Ona również nie wyróżniała się niczym na papierze. Ona również miała mocno przeciętny aparat. Ale dzięki nietypowej obudowie i fantastycznemu oprogramowaniu zaskarbiła sobie sympatię recenzentów i konsumentów na całym świecie.

Moto X4 to właśnie taki telefon. Niby niczego nie robi wybitnie, a jednak oferuje znacznie więcej, niż mogłaby sugerować suma poszczególnych elementów składowych. A skoro teraz można ją nabyć za 1600 lub nawet 1400 zł (lub nawet za symboliczną złotówkę w ofercie operatora), to nie mam już obaw o to, czy Moto X4 poradzi sobie na rynku.

Gdybym sam miał dziś wybrać telefon w tym przedziale cenowym, bez wątpienia byłaby to właśnie najnowsza Motorola.

Dołącz do dyskusji

Advertisement