Joymile dopilnuje, żebyś nie wdepnął w minę kupując używany samochód. Polacy dostali na to 3 mln zł

Artykuł/Biznes 30.12.2017
Joymile dopilnuje, żebyś nie wdepnął w minę kupując używany samochód. Polacy dostali na to 3 mln zł

Joymile dopilnuje, żebyś nie wdepnął w minę kupując używany samochód. Polacy dostali na to 3 mln zł

Joymile to polska platforma ułatwiająca zakup używanych samochodów osobowych. Pozyskała na swój rozwój 3 mln zł.

Pomysł na Joymile narodził się w 2016 roku. Tomasz Kraus, współtwórca Brainly i Picodi, kupował sobie wówczas auto.

Wciąż natrafiałem się na ten sam problem: gąszcz informacji plus niemożliwość ich sprawdzenia. Proces zakupu, który powinien być przyjemny, zamienił się w męczącą, długotrwałą i stresującą operację. Skąd mam wiedzieć, że upatrzony samochód jest bezpieczny, że nie zespawano go z dwóch innych? Zrozumiałem, że potrzebna jest platforma, która daje kupującym poczucie bezpieczeństwa – mówi Kraus.

Na początku Joymile wyszukiwało samochody na zlecenie klientów, ale ten model okazał się trudno skalowalny, bo praca polegająca na znalezieniu samochodu kończyła się wraz z odjeżdżającym klientem. Problem stanowiła także weryfikacja stanu technicznego używanych aut. Dlatego młody startup postanowił zmienić nieco model działania.

Michał Dyrda – szef sprzedaży i inspekcji, Tomasz Kraus i Wojciech Frycz – współzałożyciele Joymile.

Dziś Joymile ma dwa źródła przychodów. Z jednej strony można na niego patrzeć jak na platformę leadową, która zbiera preferencje klienta i przedstawia oferty na samochody dopasowane do jego potrzeb. Samochody pochodzą z sieci zaufanych partnerów (komisów lub salonów samochodowych). Wówczas Joymile dostaje określoną sumę za sfinalizowanie transakcji.

Z drugiej strony o przewadze Joymile świadczy pewność co do oferowanych samochodów. Każdy z nich pochodzi z sieci partnerów firmy oraz przeszedł lub przejdzie proces certyfikacji gwarantujący bezpieczeństwo konstrukcyjne, brak ingerencji w poduszki powietrzne i pasy bezpieczeństwa.

Najbardziej wyróżnia Joymile tzw. certyfikat premium. Jak wykonuje się taki certyfikat? Oddajmy głos Michałowi Dyrdzie:

Inspekcja w Joymile rozpoczyna się tak naprawdę na długo przed oględzinami samochodu przez eksperta motoryzacyjnego. Weryfikujemy historię serwisową w bazach producentów oraz historię ewentualnych szkód na podstawie numeru VIN oraz dostarczonej dokumentacji. Nasz pracownik sprawdza także bazy kradzieżowe oraz konieczność odprowadzenia podatku VAT na etapie wcześniejszych transakcji, związanych  z pojazdem. Jeśli samochód przeszedł pozytywnie weryfikację na tym etapie, ekspert Joymile dostaje informację, że może przystąpić do oględzin.

Pierwszą czynnością wykonywaną przez eksperta są tak zwane oględziny wstępne, mające na celu wykluczenie poważnych lub wykonanych niezgodnie z technologią przewidzianą przez producenta napraw. Mierzymy grubość powłoki lakierniczej w kluczowych miejscach i zaglądamy pod maskę. Oceniamy aspekt wizualny, strukturę lakieru oraz spasowanie elementów. Porównujemy tabliczkę znamionową z dokumentami samochodu. Jeśli nic nie wzbudzi naszych wątpliwości, ekspert Joymile przystępuje do szczegółowej inspekcji.

Przed dokonaniem pomiarów grubości powłoki lakierniczej, podpinamy się do gniazda OBD w celu wykrycia ewentualnych błędów w poszczególnych sterownikach. Zwracamy szczególną uwagę na błędy związane z biernym systemem bezpieczeństwa (poduszki powietrzne, napinacze pirotechniczne) i w razie wątpliwości, dokonujemy kolejnych czynności sprawdzających. Szukamy śladów demontażu deski rozdzielczej, zdejmujemy obudowę słupków B oraz porównujemy daty produkcji pasów bezpieczeństwa z rokiem produkcji samochodu. Jeśli system diagnostyczny wykryje jakieś błędy, zawsze próbujemy ustalić z czego one wynikają i przekazujemy informację, czy wpływają na poprawne działanie poszczególnych podzespołów.

Nasza autorska inspekcja obejmuje sprawdzenie samochodu według 850 punktów. Po wykonaniu diagnostyki komputerowej, Ekspert mierzy grubość powłoki lakierniczej w kilku lub kilkunastu miejscach na elemencie, w zależności od potrzeb. Pomiary uwzględniają także wnęki pojazdu. W tym miejscu bardzo dokładnie badamy miejsca w których, najczęściej ukrywane są poważne naprawy nadwozi. Ekspert ocenia lakier pod kątem wizualnym, aby rozpoznać niefabryczne lakierowanie. Otrzymanie certyfikatu przez samochód związane jest zachowaniem pełnego bezpieczeństwa, więc wspawane tzw. “ćwiartki”, dachu z konstrukcją, całych połówek samochodów dyskwalifikują auto i w praktyce kończą inspekcję z wynikiem negatywnym. Ekspert zwraca uwagę na śruby montażowe elementów, aby rozpoznać ich powtórne lakierowanie czy ślady demontażu. Ma możliwość wprowadzania do aplikacji swoich komentarzy i zdjęć danego elementu, które określają zakres oraz jakość ewentualnej naprawy. Dokumentacja fotograficzna wykonywana jest także w przypadku wszelkich mankamentów lakierniczych.

Ekspert Joymile ocenia także stan wnętrza pojazdu. W inspekcji opisuje mankamenty związane z codzienną eksploatacją i robi ich zdjęcia. Po dokonaniu tych czynności, kontaktuje się z działem jakości treści, aby zweryfikować wyposażenie fabryczne. Ekspert dokonuje także weryfikacji poziomu płynów oraz stanu elementów eksploatacyjnych, takich jak tarcze i klocki hamulcowe oraz opony. Pozwala to stwierdzić, czy nadają się one do dalszego użytku.

Kolejnym etapem inspekcji jest jazda testowa oraz oględziny na Stacji Kontroli Pojazdów. Ekspert Joymile sprawdza, czy samochód prawidłowo przyspiesza, hamuje, czy nie słychać żadnych niepokojących dźwięków, zarówno podczas jazdy, jak i pracy silnika na biegu jałowym. Ocenia pracę skrzyni biegów i zachowanie samochodu w zmiennych warunkach. Na ścieżce diagnostycznej weryfikowana jest skuteczność tłumienia amortyzatorów oraz ewentualne luzy w zawieszeniu. Ekspert Joymile ogląda podwozie samochodu, w celu weryfikacji wycieków oraz śladów użycia ramy naprawczej na felcach progów. Wszystko opisuje w inspekcji, co na bieżąco oceniają pracownicy obecni w biurze.

Inspekcja kończy się ponownym sprawdzeniem danych przez dział jakości treści. Samochód otrzymuje Certyfikat Joymile, co gwarantuje, że jest całkowicie bezpieczny w użytkowaniu, a wszystkie zamieszczone informacje są zgodne ze stanem faktycznym. Dzięki najbardziej zaawansowanej technologicznie inspekcji samochodu dostępnej na rynku, jesteśmy pewni, że samochód jest przede wszystkim bezpieczny , a wszystkie informacje na jego temat, dostępne są bez wychodzenia z domu.

Cały proces inspekcji jest prowadzony z użyciem aplikacji mobilnej, przez co nie ma miejsca na błąd ludzki, przeoczenie czy zgubienie czegoś. Jesteśmy tak pewni jakości inspekcji, że jako jedyni bierzemy odpowiedzialność finansową za to, co napiszemy. Czyli jak napiszemy, że jakiś element czy system jest sprawny, a okaże się inaczej to doprowadzamy samochód do stanu jak na Joymile.

Jak widzicie proces sprawdzania jakości używanego samochodu jest dość skrupulatny (zobaczcie efekty na przykładzie Skody Superb). Jego bazowy koszt to 3 proc. wartości samochodu (stawka jest taka sama dla klienta detalicznego jak i biznesowego). Druga grupa może liczyć na zniżki przy kupnie paru sztuk, ale jest to minimalnie 700 zł netto dla samochodów o wartości do 50 tys. zł. Powyżej tej granicy cena wzrasta do 1 tys. zł netto.

Przeglądem samochodów zajmują się pracownicy Joymile.

Nie są to więc partnerskie zakłady naprawcze, a dedykowani specjaliści.

Opracowaniem certyfikatu Joymile zajął się Michał Dyrda, lakiernik z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, który do firmy dołączył w lutym. Jego praca wkrótce została nagrodzona dwoma innymi certyfikatami ISO 9001:2015 i Polskiego Związku Motorowego. Ten pierwszy potwierdza, że firma podąża wg określonych procedur, które są spisane i dostępne. Ten drugi posiadają jako jedyna w Polsce firma zajmująca się certyfikacją, inspekcją i opiniowaniem używanych samochodów.

Proces trwał trzy miesiące, rzeczoznawcy z PZMotu opiniowali naszą pracę w terenie jak i pracę w biurze. Ocenili ją bardzo wysoko, mówiąc, że nikt nie daje takiej jakości i powtarzalności na rynku – mówi Dyrda.

Pod koniec zeszłego roku głównym inwestorem Joymile został czeski Enern, do którego dołączyli Experior, Groclin, Xevin Investments i inwestorzy prywatni. 3 mln zł przeznaczone zostaną na dalszą budowę produktu, rekrutację ludzi od IT i wyjście z produktem na całą Polskę.

Jesteśmy na początku drogi z platformą, choć bogatsi w wiedzę z poprzednich modeli biznesowych. Chcemy zaoferować swoje usługi w całym kraju, bo na ten moment większość samochodów dostępnych dla naszych klientów jest z Małopolski i Śląska – podsumowuje Kraus.

Dołącz do dyskusji