Apple obniża wydajność starych iPhone’ów. Klienci w Polsce mogą domagać się wymiany na nowe

Felieton/Technologie 21.12.2017
Apple obniża wydajność starych iPhone’ów. Klienci w Polsce mogą domagać się wymiany na nowe

Apple obniża wydajność starych iPhone’ów. Klienci w Polsce mogą domagać się wymiany na nowe

Apple przyznał się, że obniża wydajność starszych iPhone’ów. Firma co prawda tłumaczy się troską o użytkowników, ale jej działania zdają się nie iść w zgodzie z prawem, które chroni polskich konsumentów.

Tzw. planowane postarzanie produktu to nie mit. Niemieccy badacze pracujący na zlecenie Federalnej Agencji Ochrony Środowiska przedstawili w 2015 roku raport, w którym dowiedli, że w ostatnich kilkunastu latach drastycznie spadła żywotność telewizorów, lodówek oraz zmywarek. Sprawdzono, że średni cykl życia telewizora kineskopowego wynosił od 10 do 11 lat. Obecne na rynku płaskie telewizory przeważnie wymieniamy po 5 lub 6 latach. W ciągu ostatnich kilkunastu lat o 1,5 roku (z 15,5 do 14 lat) skrócił się czas bezawaryjnej pracy lodówek.

Niska żywotność oznacza, że klienci muszą częściej sięgać do portfeli oraz powoduje, że nasza planeta szybciej zasypywana jest tonami elektronicznych odpadów. Dlatego też pojawiły się pomysły, aby zmianami w prawie wydłużyć cykl życia niektórych produktów. Francuzi zaproponowali, aby wszystkie tablety były wyposażone w wymienne akumulatory, a na nowe smartfony producenci udzielali aż 5 lat gwarancji. Na razie nie udało się wprowadzić tych planów w życie i mówiąc szczerze nie wierzę, że aż tak drastyczne zmiany uda się kiedykolwiek wdrożyć.

Apple zalicza wpadkę

Teraz wyszło na jaw, że Apple celowo obniża wydajność starszych iPhone’ów, aby te lepiej działały na zużytych już akumulatorach. Szczegóły związane z praktykami Apple wyjaśnił Marcin Połowianiuk:

przy bardzo zasobożernych zadaniach pobór mocy przez procesor rośnie chwilowo do dużych wartości. Starsze akumulatory nie są w stanie podołać takim gwałtownym wzrostom zapotrzebowania na energię, co może skutkować tym, że iPhone będzie się wyłączał.

 

Taka sytuacja miała miejsce pod koniec ubiegłego roku. Użytkownicy zgłaszali wtedy, że iPhone’y 6, 6s i SE działały niestabilnie i wyłączały się losowo w różnych sytuacjach. To wtedy Apple wprowadził ograniczenie mocy procesorów. Układy CPU działały tak, by nie osiągać maksymalnej wydajności, która wymaga najwięcej mocy i jest obciążająca dla akumulatora.

Z jednej strony można uznać, że Apple działa w dobrej wierze. Wydłużając bezawaryjne działanie telefonu pozwala użytkownikowi dłużej z niego korzystać bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z wymianą starego akumulatora.

Z drugiej strony Apple zachował się skandalicznie, gdyż nie poinformował w odpowiedni sposób użytkowników o tym, że wydajność ich urządzeń została celowo obniżona. A przecież coraz wolniej działający smartfon może być powodem, dla którego klient zdecyduje się na zakup nowego modelu.

Apple powinien takie zmiany w działaniu urządzeń wprowadzać jawnie i dawać użytkownikowi wybór, czy chce niższą wydajność bez potrzeby wymiany starego akumulatora, czy chce najwyższą możliwą wydajność przy konieczności zakupienia nowego ogniwa.

Apple odda pieniądze?

Podczas każdej konferencji nowego produktu Apple z dumą informuje o tym, że nowy procesor jest ileś tam razy lepszy od poprzedniego, co sprawia, że telefon działa szybciej. Później te same informacje można znaleźć na stronie produktu, czyli są to oficjalne dane i cechy urządzenia, które sprzedaje Apple.

Klient ma prawo na podstawie takich informacji podejmować decyzję zakupową. A producent jest zobowiązany do wywiązania się ze swoich obietnic.

Jeśli zatem Apple po kilku(nastu) miesiącach postanowi obciąć wydajność procesora, ponieważ w telefonie zestarzał się już akumulator, to jest to działanie jak najbardziej naganne. A klient może i powinien je reklamować.

Apple co prawda daje tylko roczną gwarancję na iPhone’y, ale w Polsce, od 25 grudnia 2014 roku, kupujących chroni nowa ustawa o prawach konsumenta, według której sprzedawca odpowiada za sprzedany towar. Klient ma dwa lata na to, aby zgłosić do niego swoje zastrzeżenia lub reklamacje. Może przy tym zażądać np. zwrotu pieniędzy lub wymiany produktu na nowy, wolny od wad. W tej drugiej sytuacji sprzedawca będzie miał 14 dni na udzielenie odpowiedzi, a jeśli tego nie zrobi, to przyjmuje się, że reklamacja została uznana.

Posiadacze iPhone’ów nie starszych niż dwa lata (liczone od momentu zakupu), którzy zauważyli, że ich smartfony zwolniły, mogą w ten sposób próbować reklamować sprzęt u sprzedawcy.

PS Podejrzewam, że to jeszcze nie koniec afery z telefonami Apple. Nie zdziwię się, jak sprawie przyjrzy się teraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów lub Komisja Europejska.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Apple przeprasza za aferę ze spowalnianiem iPhone’ów. Rusza globalny program wymiany akumulatorów

Dołącz do dyskusji