Giganci wojują, użytkownicy tracą. Apple’a, Google’a i Amazona łączy jedno: stosunek do klientów

Giganci wojują, użytkownicy tracą. Apple’a, Google’a i Amazona łączy jedno: stosunek do klientów

Giganci wojują, użytkownicy tracą. Apple’a, Google’a i Amazona łączy jedno: stosunek do klientów

Pół roku po pierwszej zapowiedzi pojawiła się wreszcie aplikacja Prime Video na Apple TV. Zakopanie topora wojennego pomiędzy Apple i Amazonem zbiegło się w czasie z decyzją Google’a, by zabrać części użytkowników dostęp do YouTube’a.

Giganci działający w branży nowych technologii stale ze sobą wojują. Przez lata cierpieliśmy choćby ze względu na ciągnący się spór pomiędzy Apple i Amazonem.

Amazon kontra Apple – o co poszło?

Twórcy platformy Prime Video odmawiali wprowadzenia do swojego sklepu przystawek do telewizora, które nie wspierały ich serwisu. Argumentowano decyzję tym, że klienci kupujący w Amazonie przystawki takie jak np. Apple TV, mogliby mieć mylne wrażenie, że uruchomią na nich serwis VOD od Amazonu.

Oczywiście za brak aplikacji Prime Video na Apple TV odpowiada sam Amazon, więc firma sama zamykała producentowi furtkę do swojego sklepu. Powód był najpewniej prozaiczny: Amazon produkuje w końcu swoje własne przystawki Fire TV, a sprzedając sprzęty innych firm, strzelałby sobie w stopę.

Topór wojenny został na szczęście zakopany.

Zimna wojna dobiegła wreszcie końca. Już w maju przebąkiwano, że szefowie Amazonu i Apple’a za kulisami się dogadali. Podczas konferencji WWDC 2017 zaś oficjalnie ogłoszono, że aplikacja Prime Video pojawi się na Apple TV przed końcem roku. Na spełnienie tej obietnicy czekaliśmy sześć miesięcy.

Prime Video na iOS-a doczekało się wreszcie aktualizacji. Amazon w wersji mobilnej wprowadził wsparcie dla proporcji ekranu iPhone’a X. Pojawiła się aplikacja przygotowana dla systemu tvOS, dzięki czemu można wygodnie oglądać filmy i seriale z usługi Prime Video na Apple TV.

Prime Video na Apple TV spełnia oczekiwania.

Po krótkich testach Prime Video na Apple TV jestem bardzo zadowolony z jakości materiałów, które można za jej pośrednictwem obejrzeć. Interfejs jest przejrzysty i podobny do tego, który znamy z innych platform – nie licząc wsparcia dla X-Ray. Nie ma za to problemu z polskimi napisami w przypadku treści, dla których takowe przygotowano.

Jako posiadacz Apple TV jestem minionym tygodniem podbudowany. Zaledwie wczoraj do sklepu z aplikacjami na tvOS trafiła nowa aplikacja HBO GO. Tym samym wszystkie cztery serwisy VOD, z których korzystam regularnie, są już dostępne na Apple TV – Netflix i Showmax oferowały aplikacje na tvOS już wcześniej.

Gdzie dwóch się godzi, tam trzeci dołki kopie.

Amazon i Apple doszli do porozumienia, ale niedawno wybuchł kolejny spór pomiędzy korporacjami na podobnym podłożu. Apple TV to nie jedyny sprzęt, którego brakowało w sklepie Amazonu. Google ma najwyraźniej ogromny żal do Amazonu za to, że nie sprzedaje ich przystawek.

Historia jest podobna jak w przypadku Apple’a. Ponieważ aplikacja Prime Video nie wspiera Chromecasta, Amazon odmawia sprzedawania Chromecastów w swoim sklepie. Za brak obsługi Chromecasta odpowiada oczywiście sam Amazon, a przedstawiciele Google’a nie mogli nic z tym zrobić.

Google wytacza ciężkie działa i odcina klientów Amazonu od YouTube’a.

W ramach odwetu za wycofanie ze sprzedaży Chromecastów, nie wprowadzenie do oferty Google Home i blokowanie sprzedaży sprzętów marki Nest w Amazonie, firma z Mountain View postanowiła uprzykrzyć życie… swoim użytkownikom. Google wycofał wsparcie dla YouTube z przystawki Fire TV i głośników z ekranem Echo Show.

Google na prawo do takiego kroku. Szkoda tylko, że wprost stwierdza, że robi to, by dopiec konkurentowi i wymusić na nim nowe warunki współpracy. Posiadaczy przystawek Fire TV witał po otwarciu YouTube’a komunikat o planowanym na 1 stycznia zakończeniu wsparcia. Teraz set-top box Amazonu otwiera stronę internetową serwisu wideo Google’a.

Trudno o bardziej dobitny przykład, że dla Google’a jesteśmy tylko towarem i kartą przetargową. Nic dziwnego, że motto don’t be evil jest już nieaktualne. Szkoda tylko, że najwyraźniej nowe hasło, pod którym podpisuje się Google – do the right thing – odnosi się nie do użytkowników, tylko do korporacyjnych interesów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement