Xiaomi stworzyło tanią alternatywę dla smartfonów Pixel. Xiaomi Mi A1 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 06.11.2017
Xiaomi stworzyło tanią alternatywę dla smartfonów Pixel. Xiaomi Mi A1 – recenzja Spider’s Web

Xiaomi stworzyło tanią alternatywę dla smartfonów Pixel. Xiaomi Mi A1 – recenzja Spider’s Web

Xiaomi Mi A1 to jeden z najciekawszych smartfonów w ofercie chińskiej firmy. Jego główne zalety to podwójny aparat, rozsądna specyfikacja oraz czysty Android. Czy to wystarczy do podbicia średniej półki cenowej? Sprawdziłem to.

Testowany przeze mnie model nie pochodzi z chińskiego sklepu. Otrzymaliśmy go na testy od dystrybutora Ingram Micro, który odpowiada za dostarczenie tego modelu m.in. do dużych sieci sklepów takich jak RTV Euro AGD oraz Neonet, do której Xiaomi Mi A1 trafi w połowie listopada. Oznacza to, że testuję dokładnie ten sam telefon, na kupno którego zdecyduje się zdecydowana większość Polaków, a nie tylko zapaleńcy decydujący się na zamawianie sprzętu z Państwa Środka.

Wygląd i jakość wykonania są na dobrym poziomie

Pod tym względem Xiaomi Mi A1 wypada standardowo. Jego obudowie trudno jest cokolwiek zarzucić. Została ona wykonana z aluminium, a jej boki są ładnie zaokrąglone. Jest to wzornictwo żywo zainspirowane iPhone’ami 6, 6s oraz 7, które przez wiele lat stało się nieco oklepane. Dlatego choć testowany telefon jest bardzo ładny, to może nie spodobać się osobom szukającym oryginalności. Na pleckach urządzenia nie znalazło się na szczęście zbyt wiele rozpraszających elementów. Widać tu podwójny aparat, czytnik linii papilarnych oraz logo firmy i programu Android One. Nie ma nic zbędnego.

Przód telefonu prezentuje się z kolei po prostu standardowo. Widać tu duży wyświetlacz otoczony po bokach cienkimi ramkami. Nad i pod nim znajdują się spore płaty powierzchni, ale nie ma w tym nic złego. Tym bardziej że pod ekranem umieszczono też dotykowe klawisze funkcyjne. Niestety mają one przypisane ikony, a więc ich układu nie da się dostosować do swoich potrzeb.

Duży ekran oznacza duży telefon

W Xiaomi Mi A1 zastosowano 5,5-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli. Jest on odpowiednio duży, dzięki czemu świetnie nadaje się do przeglądania stron internetowych, oglądania filmów oraz grania. Trudno też przyczepić się do jego kątów widzenia i jasności. Wyświetlacz tego modelu odpowiednio sprawdza się nawet w słoneczny dzień, co nie jest standardem w średniej półce cenowej.

Jednak jego duże rozmiary sprawiają, że z telefonu mogą wygodnie korzystać wyłącznie osoby o dużych dłoniach. Na szczęście producent zdecydował się umieścić czytnik linii papilarnych na pleckach urządzenia, dzięki czemu palec wskazujący stabilizuje urządzenie podczas odblokowywania go. I uprzedzając pytania: tak, czytnik jest szybki i po prostu działa, choć nie zawsze poprawnie wykrywa mokre palce. Zachowuje się tak, jak powinien.

Standardy łączności? Mamy tu pewne braki

Xiaomi Mi A1 wspiera większość niezbędnych standardów łączności. Mamy tu LTE Advanced z agregacją różnych częstotliwości (w tym 800 MHz), Wi-Fi 802.11 ac, Bluetooth 4.2, a także GPS obsługujący GLONASS/Beidou. Model ten może nawet emitować promienie podczerwone i tym samym pełnić funkcję uniwersalnego pilota.

Nie zabrakło tu także obsługi dwóch kart nanoSIM w trybie stand-by oraz możliwości rozszerzenia pamięci za pomocą karty microSD (do 128 GB). Wszystkie wymienione wyżej funkcje działają dobrze i bez zarzutu. W tej beczce miodu znalazła się jednak spora łyżka dziegciu. Xiaomi Mi A1 nie ma bowiem chipu NFC, a co za tym idzie, nie można za jego pomocą płacić zbliżeniowo. To spory brak w 2017 roku, mimo że użytkownicy iPhone’ów twierdzą inaczej.

Telefon ma standardowy zestaw portów. Na jego dolnej krawędzi umieszczono port USB-C służący do ładowania urządzenia oraz wyjście słuchawkowe, które w coraz rzadziej spotykamy w nowych urządzeniach.

Wydajność smartfonu jest w pełni wystarczająca

Testowany smartfon ma całkiem rozsądną specyfikację techniczną. Składa się na nią procesor Qualcomm Snapdragon 625, który jest wyposażony w osiem rdzeni Cortex-A53 i został wykonany w nowoczesnym, 14-nanometrowym procesie technologicznym. Dzięki temu cechuje się nie tylko wysoką wydajnością, ale też niskim zużyciem energii. Współpracuje on z 4 GB RAM oraz 64 GB pamięci flash, którą można rozszerzyć za pomocą kart microSD o pojemności 128 GB.

Nie jest to specyfikacja z najwyższej półki, jednak powinna ona okazać się wystarczająca dla zdecydowanej większości użytkowników. Pozwala ona na komfortowe korzystanie z wielu aplikacji, konsumpcję treści oraz uruchamianie najnowszych gier. Mimo że sam korzystam z telefonu z najwyższej półki, nie miałem nic do zarzucenia wydajności Xiaomi Mi A1 i mógłbym używać go jako mojego podstawowego smartfona.

Xiaomi Mi A1 ma czystego Androida

Jest to nie tylko zasługa podzespołów, ale też oprogramowania, pod kontrolą którego działa Xiaomi Mi A1. Większość telefonów chińskiej firmy ma zainstalowany system MIUI, który jest mocno zmodyfikowaną wersją Androida. Teraz jednak Xiaomi zdecydowało się zacieśnić współpracę z Google, której dzieckiem jest właśnie testowany model.

Należy on do serii Android One i działa pod kontrolą czystego Androida 7.1.2 Nougat, który niebawem dostanie aktualizację do wersji Oreo. Dodatkowo Xiaomi Mi A1 regularnie otrzymuje najnowsze łatki bezpieczeństwa, co w świecie Androida wcale nie jest standardem. Telefon ten, mimo że należy do średniej półki, ma być regularnie aktualizowany przez trzy lata. Oznacza to, że Xiaomi Mi A1 jest dobrą i znacznie tańszą alternatywą dla smartfonów Pixel.

Czysty system Android to oprogramowanie bardzo lekkie, więc na tych samych podzespołach działa sprawniej niż MIUI. Dodatkowo nie ma tu zbyt wielu aplikacji, a te preinstalowane fabrycznie można zmieścić na jednym ekranie. Jedynymi niestandardowym elementem jest aplikacja kamery. Jej była konieczna w celu wykorzystania pełni możliwości podwójnego aparatu.

Podwójny aparat mógłby być nieco lepszy

Ten jednak, przynajmniej w mojej opinii nie prezentuje się najlepiej. W standardowym trybie telefon jako-tako radzi sobie z robieniem zdjęć, choć ma skłonności do przepalania nieba. Jednak główną zaletą podwójnego aparatu jest moim zdaniem tryb portretowy, który w Xiaomi ma bardzo ograniczone możliwości.

Co rusz telefon krzyczy, że znajduję się za blisko lub za daleko fotografowanego obiektu lub że warunki oświetleniowe są złe. Mimo że stoję w miejscu! Jakby tego było mało, aparat nie zawsze reaguje na przyciśnięcie przycisku migawki i… przez to nie robi zdjęć. To bardzo irytujące w przypadku smartfona, który służy przecież do fotografowania chwil ulotnych jak ulotka.

Ciekawym dodatkiem okazał się podwójny zoom wynikający z współpracy szerszego i węższego obiektywu. Ten działa naprawdę nieźle. Brakuje mi za to możliwości wyboru punktu ostrzenia zdjęcia już po jego zrobieniu, który znam z telefonów Huawei. W efekcie postrzegam podwójny aparat w Xiaomi Mi A1 znacznie gorzej niż w modelach Honor 9 oraz Huawei P10. Jest on jednak absolutnie wystarczający w swojej średniej półce cenowej.

A kamerka do selfie? Tutaj jest niestety kiepsko. Sam aparat nie urzeka, a do tego nakłada wiele filtrów, jak to chińskie telefony mają w zwyczaju. Moja druga połówka powiedziała, że spodoba się on wyłącznie bardzo początkującym instagramerkom modowym, które nie potrafią same poprawić zdjęcia w programie graficznym.

Czas pracy to bardzo miłe zaskoczenie

Wiele osób martwiło się, że Xiaomi Mi A1 będzie cechować się krótkim czasem pracy bez ładowania. Powodem tego miał być akumulator o pojemności 3080 mAh. Okazuje się jednak, że bez problemu wystarcza on na jeden dzień pracy. Czy to zasługa energooszczędnego procesora, lepiej zarządzającego zasobami czystego Androida? Nie wiem. Jednak ten akumulator naprawdę daje radę i spełnia postawiony przed nim cel minimalny. To naprawdę miłe zaskoczenie.

Xiaomi Mi A1 nie jest idealny, ale i tak warto go kupić

Co tu dużo mówić, to telefon świetny z minimalnym wskazaniem na poprawny. Cechuje się bardzo dobrą jakością wykonania, niezłym ekranem i rozsądnym doborem podzespołów. Dodatkowo, dzięki współpracy z Google przez długi czas będzie otrzymywał aktualizacje oprogramowania. Ma też wyjście słuchawkowe oraz może pełnić funkcję pilota, co w 2017 roku nie jest standardem. No i mimo stosunkowo małego akumulatora wytrzymuje jeden dzień bez ładowania.

Ma on jednak kilka wad. Xiaomi Mi A1 nie ma chipu NFC, a co za tym idzie, nie wspiera płatności zbliżeniowych. Dodatkowo jego podwójny aparat nie podbił mojego serca tak jak konkurencyjne modele. Mimo wszystko uważam jednak, że osoby mające do wydania na telefon około 1299 zł, powinny poważnie rozważyć wybór właśnie tego modelu. Sam się dziwię, że to piszę, ale najnowsza propozycja Xiaomi to naprawdę niezła, średniopółkowa alternatywa dla smartfonów Google Pixel.

Dołącz do dyskusji

Advertisement