3600 zł. Za tyle każdy może się dowiedzieć, gdzie jesteś i co robisz

3600 zł. Za tyle każdy może się dowiedzieć, gdzie jesteś i co robisz

3600 zł. Za tyle każdy może się dowiedzieć, gdzie jesteś i co robisz

W teorii śledzenie naszych działań w sieci przez agencje reklamowe służy do tego, aby pokazywać nam lepsze reklamy. Świat jednak nie jest idealny.

Załóżmy, że oglądaliśmy sklepy ze sportowymi butami. Nie dokonaliśmy zakupu, więc w różnych miejscach pokazują nam się reklamy sportowych butów. Jest to reklama kierowana tylko do nas.

Reklamodawcy są zadowoleni, bo ich pieniądze nie są marnowane na pokazywanie oferty osobom niezainteresowanym. My jesteśmy zadowoleni, bo widzimy reklamy informujące nas o produkcie którego poszukujemy. Reklamy często korzystają z naszej lokalizacji – również dla naszego dobra, bo przecież wolimy oferty od pobliskich sklepów, prawda?

Tyle teoria. Jak jest jednak w praktyce?

W praktyce kierowanie reklam do konkretnej grupy odbiorców może tak zawęzić grupę docelową, że będziemy w stanie zidentyfikować zachowania konkretnej osoby. Jeśli mamy taką możliwość (w postaci zezwolenia nieświadomego niczego użytkownika), możemy również poznać miejsce jej pobytu.

Do czego może to służyć? Wyobraźmy sobie, że tej metody używa tego np. prywatny detektyw. Albo pracodawca, chcący dowiedzieć się jakich aplikacji używają w pracy jego podwładni. Albo… przestępca planujący włamanie, który chce poznać pory naszego wychodzenia z domu.

Ile może kosztować takie “ustawienie” reklam? Jak dowiedli naukowcy z University of Washington, wystarczy do tego zaledwie tysiąc dolarów w budżecie “na reklamy”. Tyle wystarcza, aby wycelować reklamę w konkretną osobę, dowiedzieć się jakich używa ona aplikacji i poznać jej lokalizację.

Główny autor opublikowanego 30. października badania, dr Paul Vines, dodaje

Każdy, od agentów wywiadu po zazdrosnego małżonka, może łatwo założyć konto w dużej firmie zajmującej się internetowymi reklamami. Następnie, za pomocą skromnego budżetu, może użyć gotowych systemów do śledzenie zachowań konkretnej osoby.

Badacze byli w stanie uzyskać następujące wyniki:

  • dowiedzieć się o przybyciu osoby pod predefiniowaną lokalizację – w przeciągu około 10 minut od przybycia
  • określić trasę poruszania się osoby po mieście – dzięki serwowaniu opartych na lokalizacji reklamach
  • dowiedzieć się jakich osoba używa aplikacji na swoim urządzeniu mobilnym.

Co istotne, atakowana osoba nie musi klikać w reklamy ani w żaden sposób wchodzić z nimi w interakcję. Kupujący pakiet reklam jest w stanie określić jednak, na jakich urządzeniach reklamy były wyświetlone.

Biorąc pod uwagę, jak łatwo uzyskano te wyniki i jak niewielki nakład finansowy był potrzebny do ich uzyskania, możemy zadać sobie pytanie, czy czasami z ekosystemem reklam mobilnych nie jest coś nie tak?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement