Rynek aparatów kurczy się w zastraszającym tempie. Widać jednak światełko w tunelu

Artykuł/Foto 14.11.2017
Rynek aparatów kurczy się w zastraszającym tempie. Widać jednak światełko w tunelu

Rynek aparatów kurczy się w zastraszającym tempie. Widać jednak światełko w tunelu

Organizacja CIPA pokazała nowy raport sprzedaży aparatów. Znów kupujemy ich mniej niż rok wcześniej, ale dopiero porównanie z ubiegłymi latami robi największe wrażenie.

CIPA (Camera & Imaging Products Association) to japońska organizacja zajmująca się badaniem i raportowaniem stanu rynku fotografii. Organizacja od wielu lat monitoruje cały rynek foto, dzięki czemu wgląd w archiwalne dane jest kopalnią ciekawych informacji.

Poznaliśmy raport za wrzesień. Jest źle, ale dość stabilnie.

W raportach CIPA nie znajdziemy faktycznej sprzedaży aparatów, a produkcję i – co ważniejsze – dostawy do sklepów. To popularny parametr, którym posługuje się wiele organizacji tworzących raporty sprzedaży. Dostawy mogą się różnić względem sprzedaży, ale możne je za to o wiele precyzyjniej monitorować.

Dostawy aparatów wszystkich typów na przestrzeni kolejnych miesięcy w latach 2015-2017.

Z najnowszego raportu za wrzesień wynika, że na całym rynku foto sprzedało się więcej urządzeń, niż we wrześniu ubiegłego roku. Widać jednak spadek sprzedaży aparatów z wymiennymi obiektywami (lustrzanek i bezlusterkowców).

Wykresy z 2017 i 2016 roku przeplatają się, co pokazuje, że sytuacja od roku jest w miarę stabilna. Nie oznacza to, że jest dobra. Ubiegły rok był rekordowo słaby dla rynku foto, także z uwagi na trzęsienia ziemi, po których Sony musiało zawiesić prace fabryki produkującej matryce do aparatów wielu firm.

Dostawy aparatów z wymienną optyką na przestrzeni kolejnych miesięcy w latach 2015-2017.

Dopiero szersze spojrzenie pokazuje, jak zmienia się rynek foto.

Prześledziłem raporty CIPA dla ubiegłych lat. Poniżej znajdziecie zestawienie łącznej sprzedaży (a precyzyjnie: dostaw w sztukach), a także jej wartość dla kolejnych lat, aż do 2010 roku.

  • 2016: 24,19 mln sztuk, wartość: 710 mld jenów,
  • 2015: 35,39 mln sztuk, wartość: 885 mld jenów,
  • 2014: 43,43 mln sztuk, wartość: 965 mld jenów,
  • 2013: 62,84 mln sztuk, wartość: 1,17 bln jenów,
  • 2012: 98,14 mln sztuk, wartość: 1,47 bln jenów,
  • 2011: 114,62 mln sztuk, wartość: 1,17 bln jenów,
  • 2010: 121,77 mln sztuk, wartość: 1,37 bln jenów.

To pokazuje, że rynek kurczy się w zawrotnym tempie. Jak pewnie wiecie, jest to winą aparatów kompaktowych, które w dobie smartfonów przestały się sprzedawać. Kompakty stanowiły większą część rynku (także finansową), a brak tej potężnej gałęzi producenci muszą rekompensować podnoszeniem cen innych produktów, w tym lustrzanek i obiektywów.

Co roku aparaty i obiektywy drożeją. Debiutujące konstrukcje z roku na rok biją rekordy cenowe, ale to samo dotyczy sprzętów obecnych na rynku. Bardzo popularny obiektyw Nikon 50mm f/1.8G kosztował dwa lata temu 730 zł, a dziś kosztuje 930 zł.

Jeszcze gorzej wypada fakt, że drożeją też aparaty, które – w przeciwieństwie do obiektywów – z czasem się starzeją. Nikon D750 kosztował dwa lata temu 7200 zł. Dziś kosztuje 7400–8050 zł, a przecież technologia zestarzała się o dwa lata!

Być może dochodzimy do kresu tych spadków.

Całoroczne dane za 2017 rok pokażą, czy okres największych spadków mamy już za sobą. Póki co tylko w styczniu i w kwietniu sprzedaż była gorsza, niż w analogicznych miesiącach 2016 roku.  To może oznaczać, że rynek w końcu się ustabilizuje, a być może stanie się to już w tym roku.

Mam nadzieję, że dochodzimy do momentu, w którym może będzie definitywnie stwierdzić, że smartfony wygryzły już to, co miały wygryźć, a dalej sytuacja będzie stabilna.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement