Spójrzmy prawdzie w oczy – większość z nas nie potrzebuje już komputera stacjonarnego

Spójrzmy prawdzie w oczy – większość z nas nie potrzebuje już komputera stacjonarnego

Spójrzmy prawdzie w oczy – większość z nas nie potrzebuje już komputera stacjonarnego

Od kilku tygodni patrzę na przyszłość i chociaż dzieli nas od niej jeszcze co najmniej kilka lat, to już nie mogę się doczekać chwili, gdy telefon w mojej kieszeni będzie też jedynym komputerem, jakiego będę potrzebował.

Na co dzień, jak zapewne wielu innych ludzi, korzystam z kilku urządzeń. Komputer stacjonarny służy mi do pracy przy biurku i najbardziej wymagających zadań, takich jak edycja zdjęć i wideo. Hybrydowy Surface Pro jeździ ze mną w świat i pozwala pracować lub bawić się nie będąc przykutym do biurka. I w końcu mam też w kieszeni Samsunga Galaxy S8, na którym robię… cóż, ostatnio praktycznie wszystko.

Plus tego rozdzielenia jest oczywisty – każda maszyna spełnia swoje konkretne zadanie i wywiązuje się z niego wybitnie dobrze. Minusem jest niestety fakt, że zawsze muszę pamiętać o tym, żeby przenieść pliki (gdy nie mam dostępu do internetu i chmury) czy mieć zainstalowane odpowiednie programy na wszystkich urządzeniach. Zaczynając projekt na jednym sprzęcie nie mogę go po prostu kontynuować na drugim; najpierw muszę przetransferować dane i dopiero wtedy zasiadam do pracy.

I nie zliczę, ile razy wpis w kalendarzu zapisany na komputerze nie zsynchronizował się z telefonem. Wolę też nie wspominać, jak często zdarza się, że odebrany na smartfonie mail nadal widnieje w kliencie poczty na komputerze jako nieprzeczytany.

Odkąd w mojej kieszeni jest Samsung Galaxy S8, wyposażony w potężne podzespoły i fenomenalny aparat, smartfon stał się moim głównym narzędziem pracy, czy nawet narzędziem twórczym. Znakomita większość treści, które tworzę, powstaje właśnie na 5,8-calowym ekranie nowego Galaxy. Często piszę na nim teksty, coraz częściej używam go też do redagowania cudzych materiałów, np. jadąc pociągiem. Po lustrzankę sięgam już tylko gdy potrzebuję specjalnego przeznaczenia – w co najmniej 7 przypadkach na 10 efekty uzyskiwane na smartfonie są więcej niż wystarczające.

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy muszę coś ze stworzonymi materiałami zrobić. Krótkotrwała praca na niewielkim ekranie smartfona jest użyteczna, ale z pewnością nieprzesadnie wygodna – w tej kwestii nic nie zastąpi większego wyświetlacza i fizycznej klawiatury.

Tutaj na scenę wkracza DeX.

O Samsungu DeX pisaliśmy na Spider’s Web wielokrotnie – z pewnością już jesteście świadomi jego możliwości. Dla tych, którzy nie wiedzą, o czym mowa: DeX to stacja dokująca, która pozwala przekształcić Samsunga Galaxy S8/S8+/Note8 w… komputer stacjonarny.

Wystarczy wpiąć telefon do stacji, podłączyć do niej monitor, klawiaturę i myszkę (przewodową lub Bluetooth) i nagle niewielki smartfon, który nosimy w kieszeni, przekształca się w wygodną maszynę do pracy czy konsumpcji treści.

Z DeX-a korzystam od kilku tygodni i mogę powiedzieć wprost, że to zapowiedź pięknej technologicznej przyszłości.

Co dziś potrafi Samsung DeX?

DeX jest fantastycznym narzędziem do pracy typowo biurowej. Jeśli twoja praca składa się w głównej mierze z korzystania z pakietu Office czy Dokumentów Google, najnowsze smartfony Galaxy S8, S8+ lub Note 8 w połączeniu z tą stacją dokującą spokojnie zastąpią ci komputer stacjonarny.

Nie ukrywam, że na początku miałem z DeX-em kilka przygód. Po pierwsze, okazało się, że DeX nadal nie wspiera rozdzielczości 4K, a jedynie Full HD i po podłączeniu do monitora o wysokiej rozdzielczości nie skalował się poprawnie. Miałem też problem z podłączeniem klawiatury przez Bluetooth (co okazało się być jednak winą klawiatury, nie DeX-a).

Kiedy jednak podłączyłem do stacji monitor Full HD i kompatybilną klawiaturę, wszystko się zmieniło. Wciąż nie wierzę, jak płynnie i intuicyjnie to wszystko działa.

DeX okazał się być niebywale wygodnym rozwiązaniem do zadań biurowo-multimedialnych. Przykładowo, zacząłem pisać tekst na ekranie telefonu siedząc w pociągu. Gdy wróciłem do domu, zadokowałem S8 w stacji i dokończyłem artykuł na fizycznej klawiaturze. W podróży zrobiłem sporo zdjęć, które w normalnych warunkach zgrałbym na komputer stacjonarny lub siedział skulony nad malutkim ekranikiem edytując je w Snapseedzie lub Lightroomie Mobile.

Na DeX mogłem po prostu uruchomić Lightrooma Mobile na dużym ekranie i tam nanieść wszystkie poprawki na zdjęcia, jakie tylko chciałem.

W tym czasie mój Galaxy S8 ładował się na stacji dokującej, a ja nie traciłem żadnej możliwości telefonu – na połączenia czy SMS-y można odpowiadać wprost z dużego ekranu.

Na pochwałę zasługuje tutaj przy okazji interfejs DeX-a, który z jednej strony ma znajomą, windowsową wręcz ergonomię, ale funkcjonalność i estetykę samsungowego Androida. Jeśli tak ma wyglądać Android na komputerach, to jestem za.

Dodam też, że DeX nie ma zastąpić nikomu laptopa.

Przenośne komputery z wbudowaną klawiaturą nadal będą potrzebne wielu ludziom, którzy często podróżują i potrzebują połączyć ze sobą wygodę i ergonomię fizycznej klawiatury i większego wyświetlacza, z większą mocą obliczeniową, niż ta, którą może zaoferować smartfon.

Za to ci, którzy z komputera korzystają wyłącznie przy biurku w pracy lub domu, pokochają to, że mogą mieć jedno urządzenie i tylko dokować je w różnych miejscach. To właśnie takim osobom DeX przyda się najbardziej.

Zamiast codziennie pilnować, czy na wszystkich urządzeniach są odpowiednie pliki do pracy, czy wszystkie wydarzenia z kalendarza zsynchronizowały się między komputerem a smartfonem i czy ten mail aby na pewno nie był już przeczytany na innym sprzęcie, można po prostu trzymać wszystko w jednym miejscu. Zmieniać samą przestrzeń roboczą, a nie urządzenie, na którym pracujemy.

DeX to kapitalna maszynka multimedialna… z jednym ale.

Jeśli chodzi o cyfrową rozrywkę, to bezsprzecznie najwięcej czasu spędzam na YouTubie i w Spotify. Obydwie aplikacje są już w pełni dostosowane do DeX-a i działają na nim świetnie. Serwisy streamingowe jak Netflix i HBO Go nadal otwierają się w oknie, jako aplikacja Androidowa, ale z czasem pewnie i one dostaną wsparcie dla trybu desktopowego. Tymczasem możemy ich używać na pełnym ekranie przez przeglądarkę.

Cały czas piszę też tutaj o podłączaniu DeX-a do monitora, a przecież ze stacji możemy korzystać z dowolnym ekranem, także z telewizorem. DeX sprawdzi się jako stacja multimedialna nie tylko w domu, ale też (a może szczególnie) w podróży. Po złożeniu stacja dokująca nie zajmuje wiele miejsca, bez problemu zmieści się do torby czy plecaka. A dotarłszy do hotelu możemy jednym kabelkiem podłączyć ją do telewizora w pokoju i np. obejrzeć film na dużym ekranie.

Co ważne, DeX korzysta z ładowarki dołączonej do smartfona, więc nie musimy się martwić o zabieranie ze sobą dodatkowych akcesoriów.

Dziś w kwestii multimediów DeX spisuje się kapitalnie… z dwoma zastrzeżeniami.

Po pierwsze, jest wspomniany brak wsparcia dla 4K. Coś czuję, że na taką opcję będziemy musieli poczekać albo do drugiej generacji stacji dokującej, albo do premiery Samsunga Galaxy S9, który będzie miał większą moc obliczeniową od Galaxy S8.

Pozostaje jeszcze kwestia audio. DeX nie posiada wbudowanego gniazda jack 3,5 mm, więc nie podłączymy do niego przewodowych głośników w domu. Nie podłączymy ich również do gniazda słuchawkowego zadokowanego smartfona, bo znajduje się ono u dołu obudowy.

Zostaje więc albo wysyłka audio przez HDMI – wymaga to dedykowanej aplikacji – bądź podłączenie głośników czy słuchawek Bluetooth.

Co DeX będzie potrafił w przyszłości?

Moment, w którym DeX będzie w stanie zastąpić komputer stacjonarny może nadejść szybciej niż sądzimy. Z roku na rok smartfony są coraz potężniejsze i to już wyłącznie kwestia czasu, aż będą na tyle wydajne, by móc sobie radzić nie tylko z prostą pracą biurową, ale też z zaawansowanymi wyzwaniami, wymagającymi wielkiej mocy obliczeniowej.

Smartfony już dziś mają oszałamiającą wydajność, jeśli porównać je z komputerami sprzed kilku lat. Dajmy im jeszcze trochę czasu, a z pewnością przegonią głównonurtowe maszyny, spychając komputery stacjonarne do jeszcze głębszej niszy, w której będą z nich korzystać wyłącznie gracze i najbardziej wymagający użytkownicy.

DeX na dobrą sprawę jest z nami dopiero od kilku miesięcy. Nic więc dziwnego, że wiele aplikacji nie jest jeszcze do niego dostosowanych. Ale to również tylko kwestia czasu. W miarę jak Samsung i inni producenci będą przekonywać programistów, że warto dostosowywać aplikacje, będzie ich przybywać i będą oferowały coraz większe możliwości.

Przez ostatnie tygodnie mogłem się przekonać, że dobrze zrobiona aplikacja kompatybilna z DeX-em już dziś potrafi naprawdę sporo. Dajmy programistom trochę czasu, a nasze smartfony w stacjach dokujących będą potrafiły jeszcze więcej.

DeX to przyszłość, w którą warto inwestować już dziś.

Nie mam wątpliwości, że za kilka lat świat zapomni, czym były wielkie skrzynki stojące na biurkach, tak jak zapomniał o komputerach wielkości dwupokojowego mieszkania. Bez dwóch zdań – za kilka lat jedynym komputerem, jakiego będzie potrzebował przeciętny użytkownik, będzie spoczywający w kieszeni smartfon.

Nie tylko Samsung zdaje sobie z tego sprawę. Jego główni rywale również pracują nad podobnymi rozwiązaniami i coś czuję, że tylko kwestią czasu jest, aż tryb desktopowy pojawi się także w czystym Androidzie. Skoro świętej pamięci Windows 10 Mobile oferował tryb stacjonarny, to nie ma wątpliwości, że giganci świata technologii właśnie w smartfonach upatrują przyszłości nie tylko mobilnych komputerów, ale… po prostu komputerów.

DeX jest wspaniałym przedsmakiem tej przyszłości. Już dziś wielu osobom może spokojnie zastąpić komputer stacjonarny. Bez problemu wystarczy komuś, kogo praca opiera się o pakiety biurowe i przeglądarkę. Ba, nawet wielu zwykłym, domowym użytkownikom, którzy używają komputera już tylko po to, by od czasu do czasu wysłać maila, kupno nowego Smartfona i DeX-a będzie opłacać się bardziej, niż wymiana starego komputera na nowy.

Dla większości z nas “czas spędzony przy komputerze” równa się w większości “czas spędzony na smartfonie”. Na maile czy inne wiadomości odpisujemy na smartfonie. Rozrywka? Smartfon jest jej pierwszym i największym źródłem. Kalendarz? Wszystkie spotkania wpisujemy do niego z poziomu telefonu. Zakupy? Wygodniej niż na telefonie nie da się ich robić. Nawet rachunki płacimy dziś poprzez aplikację banku na telefonie, a nie wykonując przelewy na stronie internetowej.

Wiele osób już dziś nie ma żadnego powodu, by posiadać komputer, prócz komfortu i wygody większego ekranu oraz klawiatury i myszki.

A skoro można ten komfort osiągnąć podłączając smartfon, na którym robimy niemal wszystko, do niedrogiej stacji dokującej… to czy naprawdę potrzebujemy drugiego urządzenia?

*Materiał powstał we współpracy z firmą Samsung

Dołącz do dyskusji