Premiera OnePlus 5T, czyli fani marki mają powody do wkurzenia

Felieton/Sprzęt 16.11.2017
Premiera OnePlus 5T, czyli fani marki mają powody do wkurzenia

Premiera OnePlus 5T, czyli fani marki mają powody do wkurzenia

Nie zazdroszczę osobom, które kupiły OnePlus 5. Zaledwie po 3 miesiącach od premiery niektóre wersje zniknęły ze sprzedaży, a 2 miesiące później pojawił się następca – OnePlus 5T. Nie za szybko?

Z jednej strony nie mam nic przeciwko ciągłemu rozwojowi i ulepszaniu obecnych na rynku technologii. Ale z drugiej strony nie jestem fanem zbyt szybkiego wydawania sztandarowych smartfonów jeden po drugim, ponieważ to rodzi pewne problemy.

Po pierwsze klienci nie mogą się nacieszyć nowym sprzętem i bardzo szybko tracą poczucie, że korzystają z topowych rozwiązań. A to wbrew pozorom jest dość ważne dla konsumenta, który kupuje najnowszy sprzęt po części dlatego… żeby mieć najnowszy sprzęt.

Po drugie błyskawiczna premiera nowego sztandarowego modelu niesie ze sobą olbrzymie ryzyko, że producent szybciej zapomni o poprzednim urządzeniu. Niestety, ale właśnie tego nauczyło klientów doświadczenie z Androidem i tego typu obawy są jak najbardziej zasadne.

Po trzecie stworzenie nowego modelu smartfona trochę trwa. I jeśli firma pokazuje nowy topowy model co parę miesięcy, to tak naprawdę robi klientów w konia, bo sprzedaje im po części stare technologie i rozwiązania, gdyż w rzeczywistości producent już dawno prowadzi zaawansowane prace nad modelem, który zaraz wejdzie do sprzedaży.

Klienci, którzy kupiliście OnePlus 5, nie zazdroszczę wam

OnePlus 5T

Po premierze modelu 5, który był i nadal jest bardzo dobrym smartfonem, producent musiał odeprzeć kilka zarzutów. Firma próbowała wyjaśnić klientom, dlaczego OnePlus 5 nie jest odporny na wodę i kurz, jak telefony konkurencji. Próbowano też znaleźć uzasadnienie dla wyższej ceny oraz tego, że topowy smartfon na 2017 rok zupełnie nie idzie za modą na tzw. bezramkowe ekrany.

OnePlus 5 miał przecież dość spore ramki nad i pod wyświetlaczem. Tak spore, że zmieściły się tam przyciski dotykowe i czytnik linii papilarnych. Tymczasem konkurencja pokazała znacznie nowocześniejsze konstrukcje, które wyglądają jak ostatni przystanek na drodze do całkowitego braku jakichkolwiek ramek.

Wtedy szef OnePlus Pete Lau powiedział, że jego firma jest mała i ma zbyt ograniczone możliwości, aby zastosować tzw. bezramkowy ekran w sztandarowym modelu. Raptem 3 miesiące później niektóre wersje OnePlus 5 zostały wyprzedane i się skończyły, a internet zaczął żyć już plotkami o modelu OnePlus 5T i tym, jak będzie świetnie wyglądał jego ekran niemal pozbawiony ramek.

Na miejscu osób, które zapłaciły za OnePlus 5 byłbym wściekły. Kupując topowy model zaledwie kilka tygodni po premierze oczekiwałbym, że jeszcze przez pewien czas pozostanie najważniejszym produktem w ofercie danego producenta.

Tymczasem OnePlus pokazał model OnePlus 5T, który ma nowy design i świetny duży ekran. Czyli dokładnie to, czego podobno jeszcze przed chwilą firma nie mogła wykonać. W dodatku kosztuje tyle, co poprzedni model.

Jeśli ktoś kupił OnePlus 5 zaraz po premierze, to jeszcze miał okazję się nim nacieszyć. Jednak jeśli ktoś kupił go odrobinę później, to został zrobiony w konia, bo chwilę później pojawił się lepszy telefon za tę samą kasę.

Dołącz do dyskusji

Advertisement