Czas poszukać w szafie paszportu Polsatu. Stacja przygotowuje się na 25. urodziny

Felieton/Media 05.11.2017
Czas poszukać w szafie paszportu Polsatu. Stacja przygotowuje się na 25. urodziny

Czas poszukać w szafie paszportu Polsatu. Stacja przygotowuje się na 25. urodziny

W 1993 roku wszystko w Polsce było jeszcze takie nowe. Kiedy więc w mojej skrzynce na listy, jak również w skrzynkach kolegów z podwórka, zaczęły pojawiać się tajemnicze książeczki – nikt nie wiedział jeszcze, że to po prostu spam. 

Polsat zaraz będzie miał 25 lat, ja powoli zbliżam się do trzydziestki, ale przyznam szczerze, że do dzisiaj tak do końca nie wiem czemu miał ten Paszport Polsatu służyć.  Nawet próbowałem chwilę poszperać w internecie, ale na jego temat znajdziemy w sieci więcej żartów, niż konkretów. Najwyraźniej każda stacja telewizyjna na pewnym etapie działalności po prostu musi mieć taki swój “cringe”, którego nikt nie rozumie i z politowaniem wspomina po latach. TVN miał Kropka, Polsat Paszport Polsatu, a TVP Danutę Holecką.

Polsatu nie było w naszym domu zawsze. Pojawił się nagle, śnieżąc, mniej więcej w okolicy 1993 roku, kiedy stacja uzyskała ogólnokrajową koncesję (lokalnie nadawała już od grudnia 1992). Oczywiście przyjąłem go z wielkim zainteresowaniem, ponieważ od niemal samego początku stawiał na naprawdę dobrą rozrywkę, adekwatną dla pięciolatka – Czarodziejkę z Księżyca (szybko zakazaną przez rodziców, ale dalej oglądałem na nielegalu u kolegi Karola), Motomyszy z Marsa, Power Rangers, Wrestling i Piotra Rubika grającego w gry komputerowe. Polonia 1 wreszcie nie była osamotniona.

Kalambury przeplatane disco polo i Paszport Polsatu

Takim jeszcze pamiętnym obrazkiem z tamtych czasów był prowadzony przez Piotra Gąsowskiego program Kalambury i Telezakupy ze Stefanem Friedmanem. Mniej lubianym aspektem tej telewizji było dla mnie dość głębokie osadzenie w kulturze disco polo. Katowano nas nią bardzo intensywnie szczególnie w weekendowe poranki. Nie to, że w domu, rodzice by mnie wydziedziczyli. Ale Disco Relax wybrzmiewał z każdego okna na całym osiedlu.

Polsat w pierwszych latach swojej działalności wypadał naprawdę tandetnie na tle TVP. TVP z tamtych czasów wspominam dość “profesjonalnie”. W Polsacie nagłośnienie było ubogie, za tło w studio robił kolorowy karton, a na dodatek 90% produkcji prowadziło dwóch tych samych prezenterów – trochę jak Andrzej Sołtysik przy początkach TVN-u, choć oni chyba ostatecznie się nie uchowali lub wycofali na z góry upatrzone stanowiska kierownicze.

Polsat poszedł na całość

Końcówka lat 90. to już całkiem mocna pozycja Polsatu na rynku medialnym. Okazało się, że ta mała stacja, ryzykowny i pozbawiony wszelkiej logiki projekt komercyjny, w którym filmy przerywano reklamami… wypalił. Rekordy popularności bił teleturniej “Idź na całość”, zaś stacja umacniała się na swojej pozycji wraz z autorskimi produktami, wsród których pojawił się Świat według Kiepskich czy fenomenalne, naprawdę kapitalne Miodowe Lata. Już wiadomo było, że format komercyjnych stacji telewizyjnych wypalił, raczkował TVN, RTL 7, pewnie jeszcze kilka innych kanałów – było dobrze.

Polsat po narodzinach Ibisza

W 2000 roku w Polsacie rozpoczęła się nowa epoka, ponieważ do stacji dołączył Krzysztof Ibisz – jedna z głównych twarzy Polsatu do dziś. To symbolicznie rozpoczęło epokę teleturniejów, wśród których miło wspominam Życiową szansę – podróbkę Milionerów, w której było bardzo trudno wygrać milion, ale przynajmniej płacono nasze rachunki. W pamięć zapadły mi też “Gra w ciemno” oraz “Awantura o kasę”. Do tego ostatniego teleturnieju mam szczególny sentyment bo czasem na studiach oglądaliśmy jeszcze nie tak dawno temu jego nocne powtórki i mieliśmy ze współlokatorami zasadę, że przy każdym “żółci tysiąc” pijemy kolejkę oczywiście odpytujemy się wzajemnie z kazusów.

Polsat bardzo szybko zaczął tracić inicjatywę na rzecz TVN. Miał udane projekty “własne”, jak Idol czy Pokemony. Ale z Big Brotherem konkurencja im uciekła, choć to Polsat format reality show eksploatował potem do granic znudzenia i przyzwoitości – poza Dwoma Światami zorganizował jeszcze kilka części Baru, Blondynów, Brunetki, Amazonki, Gladiatorów, Łysych, Rudych, Kędzierzawych i Tipsiary. Mogłem coś dośpiewać od siebie, ale chyba nie. Polsat kolejny raz musiał gonić TVN, gdy ten emitował Taniec z Gwiazdami. Odpowiedzią było “Jak oni śpiewają”. Przede wszystkim jednak Polsat stworzył, a na pewno odkrył dla szerszej publiki Kubę Wojewódzkiego. Co z tego, skoro relatywnie szybko podprowadził mu go TVN. A w polskich mediach ten, kto nawet dziś ma Wojewódzkiego, jest jak ten, kto miał Michaela Jordana w latach 90.

Jak miałem te 10 czy 12 lat to trochę, ale tylko trochę, tymi programami się ekscytowałem, choć z perspektywy czasu widzę, że nie bardzo było czym i w swoim założeniu okazały się one dość prymitywne. Trochę taki wiek, trochę takie czasy, gdy telewizja z ambitniejszej alternatywy oferowała wtedy chyba tylko Discovery. A ile można było oglądać programy naukowe o fizyce, dzisiaj i tak już w większości obalone przez kolegów pana Higgsa. Faktem jest natomiast, że Polsat uchodzi dziś za stację telewizyjną, która jest troszkę mniej “premium” od TVN-u i jest adresowana do prostszej widowni. Nie wiem czy słusznie, moim zdaniem oba kanały są kierowane do prostego widza, co najwyżej ten TVN-owski trochę bardziej zadziera nosa.

Grupa medialna Polsat nigdy nie zachwycała

Mam nadzieję, że nikt z was naprawdę dotknięty tą chorobą nie poczuje się dotknięty, ale Polsat 2 jest kanałem, który moim zdaniem jest w stanie wywoływać depresję. Ilekroć tam trafię, a trafiam zwykle jednak w nocy, w kiepskiej jakości emitowane są tam dwa najmniej śmieszne seriale jakie znam – “Graczykowie” oraz “Buła i spóła”. Autentycznie tracę wtedy energię życiową i chęć do życia. I tak trochę wygląda cały kanał, który powstał chyba po to, żeby dawać tam spady z głównego Polsatu, ale ostatecznie tę rolę przejęła TV4, a na Polsat 2 szerzy się depresja i Paweł Wawrzecki. Okazjonalnie emitują też powtórki “Rodziny zastępczej” i to chyba głównie po to, żeby nie zamknęły ich jakieś służby.

Osobny kanał informacyjny Polsatu stara się naśladować TVN24, ale raczej już nigdy go nie dogoni. Jego “wpływowość” jest niewielka i to do tego stopnia, że stacja zdecydowała się zatrudnić Kamila Durczoka. Polsat – może niesłusznie – kojarzy się z dość sensacyjnym podejściem do dziennikarstwa, ale nawet kontrowersyjny dziennikarz nie pomógł w jakimś przesadnie mocnym podniesieniu prestiżu jej informacyjnego charakteru. Wydaje mi się, że w społecznym odbiorze największy był on w czasach, gdy newsroomem dowodził Tomasz Lis.

Również sportowy kanał Polsatu zdaje się mieć swoje najlepsze lata już niestety za sobą. Obecnie stacja dość mocno inwestuje w sporty walki oraz ofertę kanałów PPV. Należy jednak wspomnieć, że na przestrzeni lat Polsat był bardzo poważnym graczem na rynku praw telewizyjnych, a Mateusz Borek swoją twarzą firmował najbardziej doniosłe imprezy piłkarskie, w tym Mundial 2006 czy Euro 2016.

Polsat ma 25 lat

Polsat w grudniu będzie obchodził ćwierćwiecze swojej działalności. I choć stacja już od wielu lat nie ma jakiegoś przesadnie istotnego miejsca w moim sercu, nie zarywam nocy by nadrobić “Pierwszą miłość” na iPli, to jednak niewątpliwie należy z wielkim uznaniem docenić jaką rolę odegrał dla telewizji w Polsce. Dla całej polskiej telewizji – wolnej (przynajmniej w teorii) od zewnętrznych wpływów polityków, która między innymi dzięki marzeniu z 1992 roku może nas informować możliwie rzetelnie o tym, co się dzieje w naszym kraju. A to już z punktu widzenia historii – wielka zasługa.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement