Dobre wieści dla fanów Microsoftu. Firma w końcu dała do zrozumienia, że wie, jak się ratować

Felieton/Gry 30.11.2017
Dobre wieści dla fanów Microsoftu. Firma w końcu dała do zrozumienia, że wie, jak się ratować

Dobre wieści dla fanów Microsoftu. Firma w końcu dała do zrozumienia, że wie, jak się ratować

No dobrze, pisanie o ratowaniu jednej z najpotężniejszych firm informatycznych na świecie wydaje się być śmieszne. Microsoft ma jednak poważny problem na konsumenckim rynku. Na szczęście sposób, w jaki chce to zmienić, wydaje się właściwym.

To zabawne, jak układa się świat biznesu. Wystarczy jedna niewłaściwie i o niewłaściwym czasie dodana cegiełka, i cała konstrukcja wali się jak domek z kart. W przypadku Microsoftu tym czymś był telefon komórkowy. Firma zachłyśnięta swoimi sukcesami na rynku biznesowym nie zrozumiała w porę związku między nim, a rynkiem konsumenckim.

Windows Mobile, tak popularny w firmach na tyle zaawansowanych, by stać ją było na smartfony, został całkowicie wyparty przez konsumencki hit, jakim był iPhone, a później telefony z Androidem. Pracownicy i menadżerowie chcieli korzystać w pracy z tego samego, co znają, lubią i rozumieją w prywatnym życiu.

Zbyt długie ignorowanie konsumenckiego rynku telefonów zniszczyło Windows Mobile całkowicie. A teraz idą dalsze konsekwencje, a więc zmniejszanie znaczenia komputerów PC. Apple i Google zmienili sposób myślenia o urządzeniach elektronicznych. Rolę tego uniwersalnego przejął telefon. Jego braki uzupełniają wyspecjalizowane, inteligentne urządzenia typu opaska fitnessowa, głośnik czy lodówka.

A PC? PC z Windows jest nadal niezastąpiony jako uniwersalny sprzęt do pracy. Jednak nawet i tu zaczynają się problemy. Z tego samego powodu, z jakiego w firmach Windows Mobile i BlackBerry zostały zastąpione przez iOS-a i Androida, Windows zaczyna czuć oddech na plecach… chciałoby się rzec innych platform. Ale nie, po Windowsa nie idą macOS czy Ubuntu.

Po Windowsa idą Android i iOS.

No dobrze, można się spierać, czy chcemy mówić o Chrome OS czy Androidzie. Patrząc jednak na wysiłki Google’a to rozgraniczenie wkrótce przestanie mieć sens. Najprawdopodobniej oba systemy wkrótce się połączą. Zresztą o Chrome OS i tak możemy rozmawiać poważnie dopiero od momentu, jak zyskał on obsługę aplikacji z Androida. Najważniejszym jest tu to, że ten Android – samodzielnie czy na karku Chrome OS – coraz śmielej poczyna sobie poza telefonami, oferując nam coraz wygodniejsze sposoby pracy. A przecież w ujęciu sumarycznym już teraz to Android, a nie Windows, jest najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie.

No i nie zapominajmy o iOS. iPadowi już niewiele brakuje, by – pisząc kolokwialnie – skopać tyłek Surface’owi. Już teraz bazuje na lepszym sprzęcie, a iOS z wersji na wersje zawiera coraz więcej ułatwień jeśli chodzi o produktywność. Nadal brakuje mu oprogramowania, nadal nie można o nim mówić jako o urządzeniu do pracy bez obsługi kursora (gładzika lub myszki), jesteśmy już jednak bardzo blisko.

ipad pro 10.5 ios 11

PC z Windows pozostają dla Microsoftu bardzo ważnym elementem. To właśnie na nich aplikacje klienckie Office 365 są najbogatsze. To właśnie tam OneDrive od samego początku jest zintegrowany z systemem. To tam domyślne aplikacje domyślnie oferują konto pocztowe, komunikator i tak dalej. Kupując Chromebooka czy iPada Pro musimy sami pomyśleć o tym, by poszukać rozwiązań Microsoftu. A te, choć cenię je sobie bardzo wysoko, mogą nie oferować na tyle zalet, by w ogóle o tym myśleć. A nie zapominajmy, że spora część z nich jest płatna.

Microsoft ma znacznie większe ambicje, niż być kolejnym IBM-em. Jego Azure, narzędzia analityczne, usługi Office 365, rozwiązania serwerowe są nadal zdaniem największych korporacji nie do zastąpienia. Na rynku biznesowym Microsoftowi wiedzie się pięknie, mimo konkurencji. Jednak brak jakichkolwiek sukcesów na rynku telefonów powoduje i powodować będzie stały odpływ klientów na rynku konsumenckim. Aż do momentu, w którym PC z Windows będzie czymś pod strzechami równie rzadkim, co PC z Linuksem.

Jest jednak jedna rzecz, w której Microsoft nie ma sobie równych. To gry wideo.

Choć nawet tu ma mocną konkurencję. Na desktopach ze strony Valve, z którą radzi sobie tylko z uwagi na fakt, że to Microsoft kontroluje rozwój Windows i DirectX, a alternatywa w postaci Steam OS poległa z kretesem. Na konsolach ze strony Sony, którego PlayStation radzi sobie na rynku znacznie lepiej od microsoftowego Xboksa.

Xbox przyszłość gry

W ujęciu całościowym jednak to Microsoft rozdaje karty. Sony nie ma wstępu na komputery PC, Valve poza nimi nie istnieje. Możemy dyskutować nad znaczeniem gamingowego rynku mobilnego, to jednak na razie wciąż dwa różne rynki, których podział się utrzyma dopóki w telefon nie będzie się dało wsadzić szybkiego Radeona czy czegoś podobnego.

Wielu z nas, obserwatorów Microsoftu w mediach, wyrażało obawy, że firma pod wodzą Satyi Nadelli nie dostrzeże tego swojego umocnienia i prześpi sprawę, jak przespała z telefonami. Nowy dyrektor generalny Microsoftu wyraźnie ceni sobie produktywność nad rozrywkę, a i inwestorzy wielokrotnie naciskali, by Microsoft swoje zasoby gamingowe sprzedał lub wydzielił poza firmę.

Wcielenie Phila Spencera do wewnętrznego kręgu dyrektorów to dopiero początek.

Nie tylko Spencer ma od teraz wpływ na cały dalszy rozwój Microsoftu, a nie tylko działu Xbox, ale też sam Satya Nadella zaczyna pokazywać palcem inwestorom w stronę gier. Na niedawnym corocznym spotkaniu z inwestorami – o czym donosi Dual Shockers – sam położył w swoim przemówieniu nacisk na gry, zamiast polegać jak do tej pory na dodatkowym, i rzadkim na tego typu spotkaniach, wystąpieniu Spencera.

– Mobilizujemy się by skorzystać z okazji, jaką daje wart ponad 100 mld dol. rynek gier wideo. To oznacza poszerzanie naszego podejścia względem gier w całym zakresie. Myślenie o tym jak są tworzone i dystrybuowane, jak są konsumowane i postrzegane – ogłosił inwestorom, co trudno inaczej interpretować jak zwiększenie inwestycji w gry i ich technologiczną infrastrukturę.

Nadelli trafił się świetny kontekst do tego typu ogłoszeń. Xbox One X jest w tej chwili najwydajniejszą konsolą na rynku, a ów rynek reaguje pozytywnie. Nie tylko analitycy, ale również i sprzedawcy – tacy jak GameStop – publicznie chwalili wyniki konsoli i przewidują utrzymanie trendu, co kwalifikuje ją na rynkowy hit.

Mając stały punkt zaczepienia z konsumentami Microsoft ma zapewnioną chwilę oddechu i szansę na opracowanie strategii na powrót na rynek konsumencki. Z czymś znacznie ciekawszym i pociągającym od łatwych w użytkowaniu gogli VR czy druku 3D. W jaki sposób i z jakim wynalazkiem? Gdybym to wiedział, byłbym bardzo zamożnym człowiekiem.

Nie mam jednak żadnej wątpliwości, że firma, która szczyci się jako najlepszy dostawca narzędzi do pracy, musi skupić całą swoją uwagę na rynku gier, póki nadal jest jedną z firm ów rynek kształtujących. W przeciwnym razie… cóż, IBM zarabia niezmiennie olbrzymie pieniądze. Podejrzewam jednak, że na konferencjach prasowych tej firmy nawet jej prezes ucina sobie niekontrolowaną drzemkę. Wątpię jednak, by taką przyszłość dla siebie i swojej korporacji wymarzył sobie Nadella.

Dołącz do dyskusji

Advertisement