Trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć różnicy. LG V30 to nowy król smartfonowego audio

Artykuł/Technologie 22.11.2017
Trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć różnicy. LG V30 to nowy król smartfonowego audio

Trzeba być głuchym, żeby nie słyszeć różnicy. LG V30 to nowy król smartfonowego audio

Wieść niesie, że LG V30 jest najlepszym smartfonem na rynku jeśli chodzi o jakość dźwięku w słuchawkach. Sprawdziłem to.

Dobre audio to jeden z kluczowych aspektów nowego flagowca, którym LG chwaliło się przed premierą. Urządzenie wyposażono w poczwórny DAC i szereg dodatkowych, cyfrowych optymalizacji, by zapewnić jak najlepsze wrażenia odsłuchowe.

Przyznaję, że te zapowiedzi wystarczyły, żebym zechciał samodzielnie przekonać się o możliwościach audio LG V30. I gdy w końcu podłączyłem słuchawki do tego smartfona, dosłownie mnie zatkało.

LG V30 to nowy król smartfonowego audio.

Zazwyczaj producenci traktują kwestię dźwięku po macoszemu. Na palcach jednej ręki można policzyć smartfony, których gniazdo słuchawkowe faktycznie sprawia jakąkolwiek auralną przyjemność.

Ba, nawet flagowe smartfony, kosztujące grube tysiące złotych, często zawodzą pod tym względem. Na co dzień używam Samsunga Galaxy S8, który może przez Bluetooth daje sobie radę z dźwiękiem (do czego jeszcze wrócę za chwilę), ale już przewodowe słuchawki zestawione z tym smartfonem mocno rozczarowują.

Nic więc dziwnego, że do twierdzeń o „wybitnych właściwościach audio” w smartfonach podchodzę ze sporą rezerwą. Zawsze lepiej się mile rozczarować, niż boleśnie zawieść. I mówiąc wprost, chciałbym częściej przeżywać takie rozczarowania, jak przy LG V30.

Poczwórny DAC zmienia zasady gry.

Za jakość dźwięku w LG V30 odpowiada poczwórny 32-bitowy DAC, sterowany audiofilskiej jakości układem ESS SABRE ES9218P. Nie jest on jednak aktywny przez cały czas, przez wzgląd na oszczędzanie energii akumulatora. Uruchamiamy go w podręcznym menu.

Najprostszy test, jaki można zrobić, by przekonać się, ile zmienia poczwórny DAC, to słuchać muzyki bez włączonego DAC i nagle go włączyć.

Przyznaję, spodziewałem się raczej subtelnej różnicy, którą wyłapią tylko najwprawniejsze narządy słuchu. Tymczasem włączenie Quad DAC w LG V30 jest jak strzał w pysk. Różnicy nie da się przeoczyć, nie da się jej nie wysłyszeć. Trzeba być dosłownie głuchym, aby nie odczuć tej zmiany, tak jest ogromna.

Zaznaczę przy tym, że – w przeciwieństwie do podobnych rozwiązań, dostępnych na rynku – uruchomienie DAC-a wcale nie zwiększa znacząco głośności. Powiem więcej, LG V30 wcale nie jest najgłośniej grającym smartfonem na rynku.

Jednak uruchomienie dedykowanego układu audio kompletnie zmienia charakterystykę brzmienia emitowanego przez gniazdo słuchawkowe. Jest ono szersze, głębsze, pełniejsze. Nagle słychać szczegóły, których wcześniej w słuchawkach po prostu nie było. W brzmieniu instrumentów słychać dodatkowe alikwoty. Wzrasta dynamika nagrania (o ile nie zostało zmasakrowane kompresją przy masteringu), utwory stają się bardziej żywe.

I wcale nie trzeba mieć na uszach drogich słuchawek, by poczuć tę różnicę.

Dołączone do pudełka z LG V30 słuchawki, strojone przez B&O, są naprawdę fenomenalne. To jedne z lepszych, jeśli nie najlepsze wręcz pchełki sprzedawane w zestawie ze smartfonem.

Bodajże tylko dołączane do flagowców HTC słuchawki USonic mogą się z nimi równać, aczkolwiek przegrywają komfortem, który w słuchawkach B&O stoi na naprawdę wysokim poziomie. Pchełki idealnie trzymają się w uchu, a jak na kitowe urządzenie, są też całkiem nieźle wykonane.

Te pchełki w zupełności wystarczą, by poczuć różnicę między zwykłym układem audio, a poczwórnym DAC w LG V30.

Oczywiście nie ograniczyłem swoich testów do jednych słuchawek. LG V30 sprawdziłem też z kilkoma modelami słuchawek przewodowych i Bluetooth, w tym z wokółusznymi słuchawkami studyjnymi. LG V30 nie miał problemu z napędzeniem którejkolwiek pary, za każdym razem zaskakując mnie jakością dźwięku.

Dźwięk taki, jaki chcesz.

Sama jakość DAC-a to tylko połowa historii. Niemniej istotną częścią są wspomniane optymalizacje po stronie oprogramowania. Przede wszystkim, trzy cyfrowe filtry i pięć wbudowanych ustawień EQ, które naprawdę zmieniają charakterystykę brzmienia. Moim ulubionym połączeniem jest tryb wzbogacony z filtrem short. To połączenie najlepiej uwydatnia niuanse brzmieniowe w utworach, niezależnie od gatunku. Z kolei gdy przełączyć wszystkie ustawienia w tryby neutralne, LG V30 jest w stanie reprodukować zaskakująco naturalny, niezabarwiony dźwięk.

LG chwali się też, że w V30 zastosowano technologię autorstwa MQA, które podnosi jakość bestratnych formatów audio w streamingu. Sprawdziłem to odnawiając subskrypcję Tidala Hi-Fi i musze powiedzieć, że różnica jest po prostu ogromna. Słuchając tych samych utworów na Galaxy S8 po prostu nie wierzyłem, że mam do czynienia z tym samym plikiem. W słuchawkach podłączonych do LG V30 muzyka żyje.

O ile przewodowo LG V30 gra wybitnie, tak bezprzewodowe audio pozostawia niedosyt.

Gdy korzystamy z gniazda słuchawkowego, LG V30 gra naprawdę wybitnie. Żaden inny flagowiec dostępny w Polsce nie oferuje takiej jakości brzmienia. Niestety… dużo gorzej sytuacja wygląda po stronie dźwięku bezprzewodowego.

Pomimo tego, że LG V30 ma na pokładzie Bluetooth 5.0, nie współpracuje on z kodekiem LDAC, lecz starszym aptX HD. W przeciwieństwie do podłączenia przewodowego, LG nie stosuje tu też żadnej autorskiej magii, by poprawić jakość brzmienia.

W efekcie LG V30 gra ze słuchawkami Bluetooth dobrze, ale już nie wybitnie. Niestety, gra także gorzej od Samsunga Galaxy S8 czy smartfonów Sony wyposażonych w LDAC. Nie jest to może różnica kolosalna, ale zdecydowanie odczuwalna. Na tym froncie LG mogło się bardziej postarać.

V30 rozczarowuje też wbudowanym głośnikiem.

Tę krytykę przypisujemy większości smartfonów na rynku i chyba czas najwyższy, aby producenci zaczęli brać ją sobie do serca. Dlaczego – pytam – w 2017 roku wszystkie smartfony nie skopiowały jeszcze rozwiązania Apple i nie oferują głośników stereo?

Skoro już kosztem ramek usunęliśmy głośniki stereo na froncie urządzenia, to czy nie można jednocześnie wykorzystywać głośnika u dołu obudowy z tym do rozmów? Skoro ten głośnik nad ekranem już tam jest, to dlaczego nie może być wykorzystywany także podczas odtwarzania dźwięku? Potrafił to zrobić Apple, potrafił Huawei, a Google nawet wcisnął potężnie grające głośniki do smartfona niemalże pozbawionego ramek!

Tymczasem w LG V30, którego jedną z najważniejszych cech jest jakość dźwięku, nadal mamy do czynienia z pojedynczym, przeciętnym, niezbyt głośnym przetwornikiem u dołu obudowy.

Drogie LG – naprawcie to. Niech w G7 i V40 muzyka zagra z obydwu głośników i powali nas tak samo, jak gniazdo słuchawkowe.

Smartfon dla audiofila? LG V30 jest najbliżej tego tytułu.

Możliwości audio LG V30 są zaiste imponujące. Choć nie obyło się bez wpadek, sama jakość brzmienia w słuchawkach przewodowych dzięki poczwórnemu DAC wystarczy, by uznać LG V30 królem smartfonowego audio. Powtórzę to jeszcze raz – jak na smartfon, jakość dźwięku jest wybitna.

Szkoda tylko, że podobnie imponująco nie brzmią słuchawki Bluetooth. Nie jestem jednak jedynym recenzentem, który zwrócił uwagę na ten niedostatek – podobne głosy słychać na całym świecie. Po cichu liczę więc na to, że LG jeszcze nas zaskoczy jakąś sprytną aktualizacją oprogramowania, która zwiększy bezprzewodowy potencjał tego smartfona.

Dołącz do dyskusji

Advertisement