Kobiety na traktory? Nie! W przyszłości pola będą żniwowały się same

Artykuł/Biznes 15.11.2017
Kobiety na traktory? Nie! W przyszłości pola będą żniwowały się same

Kobiety na traktory? Nie! W przyszłości pola będą żniwowały się same

Pamiętacie stare, poczciwe Bizony, które wyrabiały 300 proc. normy podczas żniw w PRL-u? Cześć z nich wciąż służy w mniejszych gospodarstwach. Ich czas jest już jednak policzony, bo na pola wjeżdżają powoli prawdziwe cudeńka technologii.

Jak będą wyglądały żniwa w przyszłości? Autonomiczne kombajny będą same jeździły po polach i regulowały heder (mechanizm tnący), aby uzyskać największą efektywność koszenia. Kiedy trzeba będzie się pozbyć ziarna, podjadą do nich autonomiczne przyczepy, które odbiorą zboże i zawiozą  je do spichlerza. A co ze słomą? Nią zajmą się autonomiczne belownice, tworzące kilkusetkilogramowe bele. Wizja dalekiej przyszłości? Wcale nie.

O żniwach najeżonych technologicznymi nowinkami rozmawiam z Mateuszem Janickim z John Deere.

Mateusz Janicki z John Deere.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Co teraz jest ostatnim krzykiem mody, jeśli chodzi o technologie w kombajnach?

Mateusz Janicki, kierownik sprzedaży maszyn żniwnych na terenie południowo-zachodniej Polski: Wyróżniłbym trzy takie rzeczy. Po pierwsze, możliwość prowadzenia kombajnu bez użycia rąk. Po drugie, zdalne monitorowanie maszyny przez internet. I po trzecie, możliwość automatycznej regulacji dokonywanej przez komputer pokładowy kombajnu, aby zapewnić wysoką wydajność maszyny i jakość zbieranego ziarna. Automatyzacja to chleb powszedni w rolnictwie.

Zacznijmy od tego prowadzenia bez rąk. Skoro operator cały czas musi być w kabinie, to czemu służy ta automatyzacja?

Służy odciążeniu operatora – aby nie musiał ciągle obserwować, czy koszenie odbywa się na pełnej szerokości kosy.

Kabina kombajnu.

Rozumiem, automat dba o to, aby kosa nie pracowała na próżno. A jak to się konkretnie odbywa?

Taki kombajn musi mieć kilka niezbędnych elementów. To zawór układu kierowniczego, czujnik kąta skrętu, sterownik odpowiadający za automatyczne prowadzenie maszyny oraz przełącznik w kabinie aktywujący system AutoTrac. Jeśli posiadamy taką maszynę, musimy jeszcze nabyć odpowiedni wyświetlacz i zamontować odbiornik satelitarny na dachu kombajnu.

Maszyna wyposażona we wszystkie powyższe elementy odbierając sygnał GPS podczas pierwszego przejazdu rejestruje tor przejazdu na polu. Podczas kolejnych przejazdów maszyna jest automatycznie sterowana z dokładnością do 3 cm równolegle do zarejestrowanego toru pierwszego przejazdu.

Komputer na pokładzie kombajnu.

Jaką dokładność ma ten odbiornik?

Odbiornik StarFire 6000 posiada w standardzie sygnał SF1 (korzysta z satelitów Glonass i GPS) o dokładności 15 cm. Jest to dokładność darmowa. System można rozbudować do dokładności SF3 (3 cm) – jest to już dokładność płatna na zasadzie abonamentu miesięcznego, kwartalnego, rocznego lub kilkuletniego.

Jeszcze wyższy poziom dokładności zapewnia system RTK, czyli kinematyka w czasie rzeczywistym. Jest to po prostu korekcja sygnału satelitarnego drogą radiową (naziemna stacja RTK) lub drogą mobilną poprzez sieć telefonii komórkowej. Oba rozwiązania zapewniają dokładność prowadzenia na poziomie 2,5 cm od przejazdu do przejazdu oraz powtarzalność sygnału w długim okresie (wyeliminowanie efektu przesuwania się linii prowadzenia i granic pól).

Joystick do sterowania kombajnem.

Czy w takim razie ta korekcja kursu jest możliwa w przypadku rozładunku zboża, kiedy obok jedzie przyczepa? Często przecież zdarza się, że część ziarna ze zbiornika kombajnu nie trafi do przyczepy ciągniętej przez ciągnik, bo tor jazdy i prędkość się nie zgrały.

Jeśli tylko kombajn i traktor są wyposażone w odpowiednie moduły, to mogą się ze sobą bezprzewodowo komunikować. Dzięki temu kombajn może przejąć kontrolę nad ciągnikiem podczas wyładunku ziarna. Wówczas operator kombajnu sterując prędkością kombajnu, jednocześnie steruje prędkością i torem jazdy ciągnika, który jedzie z przyczepą przy kombajnie. Maszyny dzielą się mapą pokrycia pola i linią jazdy.

Rozładunek zboża.

Została nam jeszcze ostatnia rzecz, czyli monitoring jakości ziarna w czasie rzeczywistym. Jak to działa?

Kombajn pobiera próbki ziarna i niedomłotów przez tzw. bypass do komory, w której odbywa się analiza. Tam umieszczone są kamery. System dokonuje optycznej analizy ziarna i na jej podstawie określana jest ilość zanieczyszczeń, uszkodzonych i niedomłóconych ziaren. Następnie próbka zostaje rozładowana przez krótki ślimak z powrotem do przenośnika ziarnowego lub niedomłotów.

Jak używacie tych danych?

Operator na początku ustawia poziom strat i jakości ziarna. Jeżeli jako pierwszy priorytet ustawimy poziom strat, a jako drugi jakość ziarna, kombajn będzie tak regulowany przez system, aby osiągnięcie założonego poziomu strat odbyło się bez znaczącego pogorszenia jakości ziarna. Zmieniać się mogą różne parametry: prędkość bębna młócącego (rotora) czy szczeliny na klepisku.

System do optycznej oceny zboża.

Pamiętam, że zawsze największym problemem przed żniwami było doprowadzenie kombajnu do stanu używalności po 11 miesiącach bezczynności. Jak to rozwiązaliście?

Dzięki bezpośredniej komunikacji z przedstawicielem dealera. Może on zalogować się do kombajnu z portalu MyJohnDeere lub JDLink i widzieć na monitorze swojego komputera dokładnie to samo, co ma przed oczami operator na wyświetlaczu w kombajnie znajdującym się na polu kilkaset kilometrów od serwisu. Może on lepiej poprowadzić naprawę albo zmianę ustawień.

Ale nie można zmieniać ustawień kombajnu na odległość?

Nie można.

Z tej rozmowy przed oczyma jawią się mi kombajny jako cudeńka techniki. Ile kosztuje przyjemność ich używania?

Kombajn S700 (to właśnie on jest tak naszpikowany technologią) trafi do Polski w przyszłym roku, ale nie znamy jeszcze jego ceny.

John Deere kombajn
Kombajn John Deere S790 z hederem 735D.

Jak przedstawia się popularność takich kombajnów w Polsce? Kiedy wracam z Warszawy do swojej rodzinnej wsi, przeważnie widzę tam pełnoletnie Bizony, a nie cudeńka od John Deere.

Popularność takich maszyn zależy od wielkości i struktury gospodarstw. Najbardziej wydajne kombajny są oferowane do dużych, wydajnych gospodarstw w województwach takich jak zachodniopomorskie, pomorskie, wielkopolskie, dolnośląskie, opolskie, warmińsko-mazurskie.

Na koniec pytanie o przyszłość. Czy wyobraża Pan sobie całkowite zrezygnowanie z operatora kombajnu?

Producenci maszyn rolniczych już nad tym pracują, ale na chwilę obecną operator jest jednak bardzo ważnym elementem wydajnej pracy kombajnu, chociażby ze względu na bezpieczeństwo. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, kiedy takie maszyny będą już w produkcji seryjnej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement