Są sytuacje, w których Face ID jednak nie działa, czyli jak zostałem beta-testerem za 5000 zł

Felieton/Technologie 07.11.2017
Są sytuacje, w których Face ID jednak nie działa, czyli jak zostałem beta-testerem za 5000 zł

Są sytuacje, w których Face ID jednak nie działa, czyli jak zostałem beta-testerem za 5000 zł

Jeśli ktoś bardzo chce, żeby Face ID mu działało, to powie, że działa. Ale tak generalnie, to nie działa. 

Od piątku oglądam jak blogerzy na całym świecie testują działanie Face ID w ekstremalnych warunkach, opatuleni szalikami, w kominiarkach czy nawet przywdziewając maskę Hulka. I – coś niesamowitego – prawie zawsze im to działa. Czyli już w kościach czułem, że maska jak najbardziej w porządku, ale będą przygody podczas najbardziej prozaicznych prób odblokowania telefonu.

Przypomina to nieco rozmowy ze społecznością Androida przed Lollipopem. A moim zdaniem przed Lollipopem to oglądaliśmy co najwyżej wersję beta systemu operacyjnego Google. Tym niemniej fanom systemu nie szło nijak powiedzieć, że jeśli telefony mają masowe tendencje do zawieszania się w trakcie wybierania numeru, to tak być nie powinno. Dzisiaj rolę poszczególnych ekosystemów się odwróciły.

Face ID nie jest kompletnie nietrafionym pomysłem. Przyznam, że czasami robi na mnie wielkie wrażenie, gdy telefon leży obok mnie na biurku, dostanę powiadomienie na Twitterze, zerknę co tam się dzieje i kłódeczka sama się przesuwa, żeby pokazać mi treść tego powiadomienia (w zablokowanym telefonie zawartość powiadomień jest oczywiście zakryta). To jest fajne, to jest przyszłość. Jestem czasem naprawdę zaskoczony tym, jak iPhone potrafi złapać moją twarz “kątem skanera” i odblokować telefon – oczywiście zawsze intencjonalnie, nie są to sytuacje przypadkowe. Tyle z komplementów, ponieważ tak generalnie, to…

Face ID nie działa

Jeszcze Samsung Galaxy S6 miał bardzo niedopracowany czytnik linii papilarnych, ale i tak działał nieporównywalnie lepiej od Face ID. Nowego rozwiązania Apple używamy nie tylko do odblokowywania ekranu, ale i na przykład potwierdzania dokonywanych zakupów w App Store. Może i system działa blogerom testującym go w wymyślnych warunkach, ale po dobie z iPhone’em X wiem, że nie działa zwykłym ludziom, w takich normalnych, ludzkich sytuacjach. W sytuacjach łóżkowych – spokojnie, dzieci mogą czytać dalej – nie działa wręcz nagminnie.

Zgadzam się z Mironem Nurskim z Komórkomanii, że iPhone X jest wobec naszej twarzy wyjątkowo nieufny tuż po przebudzeniu. Na kilka prób zadziałała tylko jedna. Mam też duży problem z odblokowaniem telefonu kiedy leżę na boku i poduszka wciska się w prawą lub lewą krawędź twarzy. Również w komfortowych warunkach system nie zawsze działa automatycznie, choć tutaj jest już oczywiście zdecydowanie lepiej. Nauczyłem go mojej twarzy w okularach i mam wrażenie, że woli mnie kiedy jestem w okularach.

System Face ID niestety potwierdza niemal wszystkie moje obawy odnośnie wdrożenia tej technologii. Z jednej strony należy oddać mu, że jeśli już zadziała, to nie jest tak wolny, jak się spodziewałem – animacja kłódeczki to tylko animacja i w rzeczywistości urządzenie odblokowuje się szybciej. Ale z całą pewnością jest wolniejszy i mniej praktyczny od skanera linii papilarnych. Odniosłem wrażenie, że czasem trzeba telefon trochę wygiąć do siebie, by rozpoznał twarz – w sposób inny, niż zwyczajowo trzymam przed sobą telefon.

Nie jestem też przesadnym entuzjastą faktu, że po odblokowaniu ekranu twarzą potrzebny jest dodatkowy gest, by przenieść się z ekranu powiadomień na główny ekran urządzenia – ten z ikonami. Technologia użyta przy Face ID zawodzi też przy mocno promowanych animoji. Wcale nie jest tak kolorowo jak w reklamach, gdzie stworki płynnie rapują amerykańskie piosenki. W rezultacie wygląda to dość średnio, gdy czasami na całych słowach animowany piesek nie otwiera buzi. Aczkolwiek – muszę dodać po kilku godzinach od publikacji tekstu – po ogoleniu się (nie było tego dużo, dosłownie tygodniowy zarost) animoji działa zdecydowanie lepiej. Jak tu być hipsterem?

Z animoji i Face ID jest tak, że są fajne, gdy działają. Gdy nie działają, zaczynają się robić zbędne.

Z jednej strony rozumiem fascynację tą technologią ze strony np. Przemka Pająka. Przemek jest wizjonerem, odkąd pamiętam patrzy na technologie przez pryzmat tego czym może być i pewnie będzie – przez co często w polemikę wdawali się z nim czytelnicy mojego pokroju. Ja jestem bowiem zdania, że produkt konsumencki za 5000 zł, niezależnie od stopnia swojej innowacyjności, powinien być niezawodny. Tego oczekuję też od sztandarowych modeli Huawei, LG czy Samsunga. Sposób działania Face ID można wybaczyć Xiaomi za 800 zł, ale w tym wypadku należy głośno mówić – choćby z racji braku alternatywy w postaci Touch ID, że być może jest to najbardziej niedopracowana funkcja flagowych smartfonów w ostatnich latach.

ZOBACZ: iPhone X – pierwsze wrażenia po kilku godzinach

SPRAWDŹ: Spider's Web TV na YouTubie - zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement