Jaka brzydka awantura. Football Manager 2018 – recenzja Spider’s Web

Artykuł/Gry 17.11.2017
Jaka brzydka awantura. Football Manager 2018 – recenzja Spider’s Web

Jaka brzydka awantura. Football Manager 2018 – recenzja Spider’s Web

Football Manager 2018 to świetna gra, oczywiście kupujcie, to tyle ode mnie, na razie, bo mam do zagrania jeszcze jeden meczyk. Cześć. 

Kolejne słowa piszę 12 godzin później, gdy redaktor naczelny uświadomił mi, że jestem niepoważny. No dobrze. Zacznijmy od początku.

Gdyby ktoś powiedział mi, że jutro idę do piekła, ale na pocieszenie mogę zabrać ze sobą jedną grę komputerową, to wziąłbym Football Managera i na pewno bawiłbym się lepiej niż wy, tam w niebie.

Ale gdyby ktoś zapytał mnie – jako starego wyjadacza FM-a – co sądzę o najnowszej edycji 2018 jako osoba, która jest z serią od Championship Manager 4, przyznałbym wprost, że trochę przekombinowali.

Football Manager 2018 to najbrzydsza odsłona serii

Coś trzeba zmienić, bo przecież głupio jest tak co roku wydawać niemal identycznie wyglądającego menedżera, prawda? W FM 2018 postanowiono ładne tła zastąpić w dużej mierze trójwymiarowymi podkładami boisk i jest to koszmarne doświadczenie estetyczno-funkcjonalne. Nowa edycja jest nieczytelna, nieintuicyjna, praktycznie wszystkie aspekty gry zmieniły się na gorsze.

Więc tak – gra się mniej przyjemnie. Męczę się strasznie próbując odczytać na przezroczystych okienkach z boiskiem w tle, kto tam, co tam osiągnął. Nie sprawia mi przyjemności dokonywanie zmian taktycznych w trakcie meczu. Miał być powiew świeżości, a jest frustracja i niestety nie przechodzi mi ona nawet po kilku tygodniach z grą.

Football Manager 2018 jest nadal niedopracowany

Tradycyjnie już uważam, że gra będzie grywalna w lutym. Teraz… można się pobawić, ale to jeszcze nie jest ostateczny produkt Sports Interactive. Nie wszystko jeszcze działa idealnie, mechanizmy rozgrywki czasem zachowują się dziwnie, w 5 kolejnych klubach byłem praktycznie bezradny taktycznie. Nawet jeśli wygrywałem mecze, to drużyny nie grały mojej piłki. Dopiero tzw. drugie sezony odwracały te tendencje, gdy wprowadzałem już wielu moich zawodników do klubów.

Tego typu rzeczy to oczywiście FM-owy folklor. Wiele z nich to element rozgrywki, jak np. Mourinhowski syndrom drugiego sezonu, gdy nasza drużyna – aktualny mistrz – broni się przed spadkiem. Ale tym razem było inaczej. Miałem na przykład drużynę kandydatów na juniorów, szesnastolatkowie oderwani od cyca, którzy mierzyli się z moimi rezerwami – a w nich np. Siqueira, Iwobi, Marković, Pinamonti, no generalnie z 5/6 piłkarzy na ćwierćfinał Ligi Europy. I przegrali z tymi juniorami 4-0.

Jeszcze dodam, że oglądałem ten mecz z wielką uwagą i ostatecznie zatrudniłem zupełnie innych piłkarzy, niż poleceni przez skauta (chciałem się pobawić w prawdziwego menedżera i interesował mnie tylko silnik meczowy). Teraz 3 z 4 graczy, którzy błysnęli mi w tamtym meczu ma 5 gwiazdek potencjału, ale szczerze mówiąc nie wiem jak rozumieć całą sytuację. Czy to był bug, czy to był feature. Na pewno będę grał tego sejwa przez cały rok, więc zapytajcie mnie przy okazji recenzji FM 2019, czy ustrzeliłem może jakieś złote, włoskie pokolenie.

FM 2018 to najtrudniejsza część serii

Dużo się w grze pozmieniało. Nie do końca na plus. W każdym razie poza nieczytelnym interfejsem, nie jestem pewien co mam myśleć o nowym wyglądzie scoutingu. Z jednej strony wydaje mi się on bardziej realistyczny zrzucając wyszukiwanie piłkarzy na naszych podwładnych, ale ogranicza frajdę z samodzielnego przeczesywania cyferek. To wszystko niby nadal jest możliwe, ale jednak starano się ten scouting nieco bardziej urealnić.

Odprawy taktyczne przed meczem i taktyka to generalnie wyzwanie. Musimy cały czas czytać naszych rywali, uwzględniać warunki atmosferyczne i tak dalej. Wiele uwagi poświęcono konieczności odpraw taktycznych przed meczem. W pewnym momencie gromiłem już w Serie A każdego, nawet Juventus, jak leci. I to był błąd, bo następnie nie oddając strzału przegrałem 3-0 z Napoli. Nie chciało mi się robić osobnej odprawy przed meczem i od razu zgubiła mnie nietypowa, neapolitańska wariacja na temat calcio.

Miranda i Handanović to moi kumple, ale Maurito…

Radykałom futbolowym nie do końca musi podobać się ta zmiana, ale czy tego chcemy czy nie, neymaryzacja futbolu postępuje.

Jestem fanem Interu Mediolan od 20 lat. To nie jest normalny klub, a Esteban Cambiasso po 2010 roku notorycznie udawał się do zarządu informując, że kolejni następcy Jose Mourinho „nie cieszą się poparciem szatni”. Otwarcie mówiono też o tym, że w szatni utworzyła się grupa argentyńskich „senatorów”, która zdominowała otoczenie.

I nowy Football Manager to ma, jak nigdy wcześniej. To chyba największa nowość w grze, a na pewno najważniejsza – choć nie każdy gracz może ją docenić na pierwszy rzut oka. Zbudowano system bardzo daleko idących interakcji w szatni. Piłkarze mają różną hierarchię, różne zażyłości między sobą, a także relacje między innymi z nami.

Kojarzycie te wszystkie interakcje z poprzednich części, że piłkarz chce więcej grać, gdzieś odejść, nie podoba mu się kara finansowa za czerwoną kartkę albo za niski kontrakt? Większość z nas rozwiązywała taki problem z automatu klikając dobrze wyuczone opcje i sprawy rozchodziły się po kościach.

Nie tym razem. Tym razem Football Manager to prawdziwe The Sims. I tak oto w szatni prowadzonego przeze mnie Interu Mediolan było trzech liderów. Szczęśliwie dwóch mnie pokochało – Miranda i Samir Handanović. Ale najważniejszy, kapitan, po jakimś czasie zaczął figurować jako mój wróg.

Awantura w szatni

Nie będę ukrywał, że korzystałem z Handy i Mirandy jako moich wiernych kompanów i pomocników przy rozwiązywaniu sporów z innymi graczami – ze względu na swój autorytet byli w tym niezwykle skuteczni. Ja byłem trenerem bez doświadczenia i kwalifikacji, więc gdyby nie ta dwójka, pewnie w ogóle nie utrzymałbym szatni w ryzach.

Ale Icardi zaczął budować własny obóz dookoła siebie, skupiając niezadowolonych graczy. Wprawdzie nie miałem z nim problemów jako takich, a bramki ładował do siatki rywala raz za razem, ale też „okazywał mi ostentacyjną pogardę”, co nie jest za dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że choć nie miałem piłkarskiej renomy oraz umiejętności trenerskich, ale hej – odzyskałem Scudetto dla Interu w dwa sezony. Co gorsza, Mauro Icardi przyciągał do siebie więcej niezadowolonych graczy i wzajemnie wspierali się w kwestiach kontraktowych i innych. Czasem nie miało to sensu, wielkim wyznawcą Icardiego był na przykład szesnastoletni talent, którego – by nauczyć Argentyńczyka animuszu – czasami wystawiałem na szpicy w pierwszym składzie. Ale zakładam, że taki dziwny syndrom sztokholmski mógłby wystąpić też w prawdziwym futbolu.

Ten nowy system relacji jest bardzo skomplikowany i ciekawy, po raz pierwszy naprawdę trzeba się nagimnastykować, by utrzymać kontrolę nad szatnią. Swego czasu, dzięki stosowaniu umiejętnych klauzul, zawodnika o umiejętnościach Leo Messiego trzymałem w drużynie na kontrakcie 2 mln euro przez bodajże 9 sezonów. W obecnym rozwiązaniu nie dałoby rady tego przepchnąć – szatnia wyniosłaby mnie na widłach. Gracze domagają się podwyżek nawet pół roku po podpisaniu właśnie pięcioletniego kontraktu – i tak trochę wygląda prawdziwa piłka. Neymaryzacja.

Football Manager 2018 jest kapitalny

Jak każdy Football Manager w historii. Nie ma niespodzianek, mógłbym w tę grę grać i grać. Ale część zmian nie do końca mi odpowiada. Akurat silnik meczowy jest moim zdaniem dość dobry – z niego realnie czytam grę i wyciągam z reguły słuszne wnioski. A mam wrażenie, że część recenzentów wini Sports Interactive, że nie wygląda to jak Pro Evolution Soccer…

Generalnie jednak FM2018 pomimo wielu ciekawych zmian, najbardziej cofa się pod względem estetyczno-nawigacyjnym. Nowa edycja jest mało przejrzysta, a zarządzanie zespołem mało wygodne na skutek wciąż zmieniających się ekranów taktycznych. Nie jestem przekonany czy odpowiada mi jeszcze większy nacisk na kwestie taktyczne i nowy scouting. Denerwują mnie niuanse, jak np. obecność zawodników, którzy na każdej pozycji nie są nawet „optymalni” umiejętnościami. Ale nadal gra się fantastycznie.

Football Manager 2018 jako gra to oczywiście 10/10, ale jako tylko kolejna część serii – takie 7,5/10. Bo nie wszystkie zmiany przypadły mi do gustu, a rozgrywka jest nieco mniej „wygodna”.

Dołącz do dyskusji

Advertisement