Xiaomi Mi6 – największe zalety chińskiego flagowca po dwóch miesiącach

Recenzja/Sprzęt 03.10.2017
Xiaomi Mi6 – największe zalety chińskiego flagowca po dwóch miesiącach

Xiaomi Mi6 – największe zalety chińskiego flagowca po dwóch miesiącach

Jeśli jeszcze nie próbowaliście chińszczyzny Mi6 jest świetną propozycją na start. Dzięki niej przestaniecie wyśmiewać telefony z Chin przez pryzmat mema xiaomi lepsze. Zobaczycie, że Xiaomi rzeczywiście jest lepsze.

Xiaomi Mi6 mam już przez dwa miesiące. Przez ten czas zdążyłem poznać go z każdej strony, a nawet wspólnie odwiedziliśmy jego ojczyznę. Choć to telefon nie bez wad, to kilka najmocniejszych punktów sprawiło, że tytuł “zabójcy flagowców” ma w kieszeni.

Świetny ekran

LCD czy AMOLED? Wiadomo, że to drugie jest lepsze, prawda? Otóż nie. Różnicę (i to niewielką) zauważyłem dopiero po dokładnej inspekcji Galaxy S7 leżącego obok mojej Mi6 (możecie to zobaczyć na poniższym wideo). A skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?

Podobne zdanie mam na temat zastosowania ekranu FullHD zamiast 4K. Dla większości użytkowników taka rozdzielczość jest więcej niż wystarczająca. Po pierwsze, i tak nie widać pikseli. Po drugie, temat wykorzystywania telefonów, jako ekranów do VR już nieco przycichł. A po trzecie wreszcie, mniejsza rozdzielczość oznacza oszczędność energii.

Jednym z ciekawszych dodatków od Xiaomi w kwestii ekranu jest tryb czytania, który niweluje niebieskie światło wysyłane w naszym kierunku. Korzystam z niego za każdym razem, kiedy przed snem odświeżam sobie artykuły zapisane w aplikacji Pocket.

Drugą ciekawostką przydatną przy korzystaniu z telefonu w nocy jest możliwość zmniejszenia jasności to bardzo niskich poziomów. Aby zejść do takich wartości w przypadku innych telefonów musiałem się posiłkować dodatkowymi aplikacjami z Google Play. Ten mały szczegół okazał się niesamowicie przydatny choćby podczas survivalowego wypadu do Strefy czarnobylskiej. Przy skradaniu się przez las w kierunku Prypeci każdy, niepotrzebny skrawek światła mógł przyciągnąć bowiem wzrok strażników.

Wytrzymałość Xiaomi Mi6

Przez dwa miesiące na obudowie mojego Mi6 pojawiła się tylko jedna rysa. Kolega testował ten telefon jako pierwszy i przy pakowaniu go do przesyłki zapomniał odpowiednio zabezpieczyć igiełkę do wyjmowania karty SIM. Kiedy więc otrzepałem już telefon z ziarenek ryżu moim oczom ukazała się dość niechlujna szrama na pleckach.

Ale od czego mamy silikonowe etui…

Poza tym mankamentem nie mam żadnych zastrzeżeń. Nosiłem telefon w kieszeni razem z kluczami i parę razy musiałem się z nim przepraszać po upuszczeniu na ziemię, a nic nie zostawiło na nim śladu.

Na YouTubie można też łatwo trafić na testy pokazujące, że Chińczycy znacznie ulepszyli odporność konstrukcji na wyginanie i łamanie. To czuć w ręce. Telefon jest ciężki i zaryzykowałbym stwierdzenie, że jako broń na zombie sprawowałby się nie gorzej niż Nokia 3310.

Piękno

W przypadku telefonów Xiaomi nie jest już kopistą, jak ma to miejsce np. w przypadku laptopów. Linie nowego Mi6 bardzo mi się podobają. Telefon jest obły, elegancki i swoim kształtem po prostu współpracuje z użytkownikiem.

Co mam na myśli przez stwierdzenie współpracuje? Testowałem już mnóstwo telefonów z matrycami dochodzącymi do sześciu cali. Żadnego z nich nie mogłem w pełni komfortowo obsługiwać jedną ręką. Zawsze brakowało centymetra lub dwóch, aby sięgnąć w najdalszy skrawek ekranu po ikonę albo do paseka powiadomień.

W Mi6 nie ma takiego problemu. Nie spotkałem się jeszcze z telefonem, który lepiej leżałby w dłoni. Wskazane jest założenie etui, bo bez niego plecki mogą się okazać nieco zbyt śliskie.

Aparat w Xiaomi Mi6

Może zabrzmi to niesamowicie w 2017 roku, ale on w ogóle nie wystaje poza obudowę! Niespotykane, prawda?

Zdjęcia nie osiągają może poziomu HTC U11, ale i tak jest bardzo dobrze. Autofokus działa szybko, kolory nie są przesadnie podbijane, a szumy nieszczególnie straszą nawet przy słabym oświetleniu. Na plus zaskoczyły mnie zwłaszcza zdjęcia nocne z użyciem flasha.

Tryb portretowy

W środku widzicie zdjęcie przy świetle dziennym – ostre, bardzo ładnie rozmazane w tle. Zdjęcia po bokach robiłem zaś we wnętrzach pomieszczeń – przy świetle sztucznym. Mimo to aparat poradził sobie całkiem dobrze, choć przy zbliżeniach szumy są już zauważalne.

Wydajność Xiaomi Mi6

O wydajności Mi6 powiedziano już dużo dobrego. I słusznie.

Najnowszy Snapdragon i 6 GB RAM-u dają sobie radę ze wszelkimi kłodami, jakie rzucałem pod ich krzemowe nóżki. Wymagające gry, przełączanie się pomiędzy aplikacjami czy kartami w przeglądarce – wszystko następuje w ułamki sekundy. Mam jednak wrażenie, że ten aspekt przestał być już wyróżnikiem na smartfonowym rynku. Nawet tańsze telefony ze średniej, wyższej półki radzą sobie bowiem z podobnymi zadaniami w mgnieniu oka.

Tym niemniej Mi6 może być zakupem na lata. Zapasowa moc obliczeniowa przyda się kiedy mobilna grafika dogoni konsolową.

Nakładka MIUI

Czy tę nakładkę da się lubić? Cały czas mam w stosunku do niej nieco ambiwalentne odczucia, ale skupmy się na pozytywach. Po pierwsze, jest szybko. Diabelnie szybko. Po drugie, możemy konfigurować prawie wszystko: ustawiać profile zużywania energii czy tryby wyciszania telefonu. To prawdziwy raj dla ludzi z nietypowymi wymaganiami w stosunku do oprogramowania.

Aktualizacja do MIUI 9 przyniosła też kilka usprawnień w obszarach, na które narzekałem we wcześniejszej recenzji wideo.

Nowości, takie jak tworzenie drugiej przestrzeni na telefonie np. dla dziecka czy klonowanie aplikacji, są fajne i część z użytkowników zapewne będzie z nich aktywnie korzystała, ale ja sprawdziłem i zapomniałem.

Dodatki w pudełku

To jedno z największych zaskoczeń. Xiaomi w mojej głowie łączyłem dotychczas głównie ze spartańskim wyposażeniem pudełek. Cała para miała przecież iść w telefon. Tym razem jest nieco inaczej.

W pudełku dostajemy silikonowe etui, piorunująco szybką ładowarkę i przejściówkę z micro jacka na USB C. Trzeba tylko pamiętać, że przejściówka raczej nie zadziała z innymi telefonami bez wyjścia słuchawkowego (w moim przypadku z HTC U11 współpracować nie chciała).

Ładowarka jest zaś zgodna z Qualcomm Quick Charge 3.0 i potrafi postawić telefon na bardzo wyprostowane nogi już w nieco ponad godzinę. Osobisty rekord? Od 10 do 100 proc. w 70 minut. Telefonu wolałem jednak nie wkładać zbyt szybko do kieszeni, bo mocno się zagrzał.

Czego zabrakło mi w pudełku? Tylko słuchawek. Te można kupić oddzielnie, także od Xiaomi.

Akumulator

Mniejszy ekran w niższej rozdzielczości czyni cuda. Na jednym ładowaniu telefon wytrzymuje nawet dwa dni umiarkowanie intensywnego użytkowania, a akumulator nie jest przecież jakiś duży – ma 3350 mAh.

Czyżby MIUI został pod tym kątem odpowiednio zoptymalizowany?

Werdykt? Najlepszy flagowiec w kategorii “cena/jakość”

Xiaomi Mi6 można kupić w Chinach za 1,5 tys. zł (+ ewentualne opłaty na granicy). W tej cenie nie znajdziecie na rynku niczego lepszego.

Ba, Mi6 bez problemu stawia czoła droższym konstrukcjom. Ma świetny ekran, wydajne podzespoły, dobry aparat, doskonałą baterię, a na dodatek wygląda przepięknie.

Xiaomi Mi6 nie jest oczywiście telefonem idealnym. Wadami (m.in. brakiem możliwości rozszerzania pamieć, brakiem wyjścia słuchawkowego, brakiem wodoszczelności) zajmę się już w kolejnym artykule.

* Telefon do testów udostępnił nam chiński sklep GearBest, gdzie Xiaomi Mi 6 można kupić z dostawą do Polski.

Dołącz do dyskusji

Advertisement