To przykre, że nawet we flagowych smartfonach producenci ignorują kwestię dźwięku

Felieton/Technologie 27.10.2017
To przykre, że nawet we flagowych smartfonach producenci ignorują kwestię dźwięku

To przykre, że nawet we flagowych smartfonach producenci ignorują kwestię dźwięku

Zaliczyłem w tym roku już pięć smartfonów – a planuję w listopadzie zaopatrzyć się w jeszcze jeden. Od kilku dni korzystam z pożyczonego z redakcji OnePlus 5. Ale to nie będzie artykuł o nim. To tylko punkt zapalny. 

OnePlus 5 – bardzo udany telefon biorąc pod uwagę jego cenę. Nie jest najlepszy na rynku, ale za te pieniądze jest doskonały. Biorąc pod uwagę wydajność czy niezły aparat, jakość dźwięku można mu wybaczyć. Ta nie jest słaba, może jest nawet ciut lepsza, niż w najlepszym według mnie smartfonie tego roku – Samsungu Galaxy S8 – po prostu nie jest dostatecznie dobra.

I to jest właśnie problem, który moim zdaniem nie jest przesadnie eksponowany w dyskusji o smartfonach, a szkoda.

Producenci raczej lecą sobie w kulki z jakością dźwięku, zarówno tego na głośnikach, jak i – przede wszystkim tam jest to odczuwalne – na słuchawkach. Ja, o czym wspominałem w mojej recenzji HTC 10, jestem smartfonowym melomanem. Spotify towarzyszy mi w podróży, na spacerze i podczas aktywności fizycznych, nie tylko uprzyjemniając czas, ale i dając dodatkowego “kopa”.

HTC jest jednym z nielicznych smartfonów na rynku, który oferuje naprawdę dobrą jakość dźwięku. Ta firma w ostatnich latach naprawdę tragicznie prowadzi swoją karierę, ale pod tym względem wydaje mi się praktycznie bezkonkurencyjna. Ich urządzenia, jak na rynek smartfonów, spełniają funkcję niemalże symfoniczną. Satysfakcję dodatkowo potęgują dołączane do zestawu kapitalne słuchawki.

Jedynym producentem powszechnie sprzedawanych w Polsce flagowców, który nie musi przechodzić obok HTC z zawstydzonym i spuszczonym na kwintę nosem, jest LG.

W znanych mi modelach z linii G (niestety jakoś omijają mnie V-ki) muzyka również gra na zadowalającym poziomie. Chciałbym na podium umieścić również Sony, ale, prawdę powiedziawszy, Xperie na to już tak do końca nie zasługują. Sony wprawdzie produkuje smartfony, które są w stanie nieźle “grać”, ale robią to zauważalnie gorzej od HTC i LG. Co więcej – domyślnie Xperia gra wręcz źle, dopiero zabawa z ustawieniami ujawnia, że Japończycy prezentują niezły potencjał muzyczny.

Największy żal mam jednak do Samsunga, ponieważ urządzenia tej firmy – choć są wyposażone w całkiem dobre słuchawki (o czym przekonamy się wpinając je chociażby do HTC) – grają bardzo słabo. Jest cicho, dźwięk nie wybrzmiewa, o solidnych basach można pomarzyć. Kocham te nowe Galaxy od czasu 6-tki, jednocześnie jednak – jako mobilny meloman – czuję się bardzo rozczarowany idąc ulicą z Samsungiem w kieszeni. On gra… jak urządzenie za 1500 złotych. Flagowcowi kompromisowemu – jak choćby takiemu od Xiaomi – można coś takiego wybaczyć.

Ale Samsung Galaxy? Flagowy produkt Samsunga, który kosztuje na starcie około 4000 złotych? Moim zdaniem konsumenci albo przywiązują za małą wagę do tego faktu, albo brakuje im porównania, ale jakość dźwięku w topowych modelach Samsunga od lat pozostaje tematem tabu. A moim zdaniem trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że urządzeniu z takim sposobem działania, aparatem, poziomem innowacyjności, poczuciem prestiżu… nie przystoi grać na poziomie taniego playera mp3 z Allegro.

Nieprzywiązywanie uwagi producentów do dźwięku dostrzegalne jest zresztą nie tylko na słuchawkach. Większość z nich wciąż umieszcza w obudowie zaledwie jeden głośnik. Kolega opowiadał mi nawet anegdotę, że zwykle nie chce mu się ściszać telefonu, ponieważ głośnik w swoim Samsungu zakrywa kciukiem. No cóż – podobne przygody z Samsungami czy ostatnio OnePlus 5 mam i ja, tylko niestety nie intencjonalnie. Te nibygłośniczki rozpaczliwie wciśnięte u dołu obudowy często starają się dać namiastkę sfery audio, jak gdyby wmontowano je w “Ruskie jajka”, a nie multimedialne narzędzie, na którym rodziny oglądają dziś Netflixa i grają w zawodowe gry.

Czy dźwięk jest priorytetowym zagadnieniem w smartfonie?

Prawdopodobnie nie, większą wagę przywiązujemy do aparatu czy wydajności. Martwi mnie jednak, że naprawdę dobrze grającego flagowca musimy szukać poza topem smartfonów z Androidem obecnych na rynku, co z kolei sprawia, że decydujemy się na kompromis w innych sektorach. Albo kupujemy iPhone’a.

Dołącz do dyskusji