Że też nie miałem takiego gadżetu na studiach. Przenośny skaner IRIScan Book 5 WiFi – recenzja

Recenzja/Biznes 11.10.2017
Że też nie miałem takiego gadżetu na studiach. Przenośny skaner IRIScan Book 5 WiFi – recenzja

Że też nie miałem takiego gadżetu na studiach. Przenośny skaner IRIScan Book 5 WiFi – recenzja

Redakcyjni koledzy bardzo szybko wybili mi z głowy zachwyt mobilnym skanerem, przypominając, że ta technologia jest równie stara co ja sam. Albo i starsza. Mimo tego IRIScan Book 5 WiFi zsynchronizowany ze smartfonem to gadżet, na który niejeden student spojrzy głodnym wzrokiem. I to wcale nie przez brak pieniędzy na porządny posiłek.

IRIScan Book 5 WiFi toczy nierówną walkę z obiektywami w smartfonach. Z moich obserwacji wynika, że to właśnie wszelkiej maści iPhone’y, Samsungi, LG czy HTC pełnią dzisiaj funkcję podręcznego skanera każdego studenta. Trudno się temu dziwić. Wraz z rozwojem mobilnej fotografii obiektywy w smartfonach stają się coraz lepsze. Do tego Android i iOS to systemy oferujące masę zewnętrznych aplikacji usprawniających tworzenie cyfrowych kopii fizycznych dokumentów. Przy takiej konkurencji przenośne skanery muszą działać perfekcyjnie, aby ich istnienie wciąż miało sens. Niestety, modelowi IRIScan Book 5 WiFi do tej perfekcji trochę brakuje.

Na początku byłem zadowolony. IRIScan Book 5 WiFi jest szybszy niż aparat smartfonu.

Wystarczy włączyć mobilny skaner, a następnie położyć go na górnej krawędzi dokumentu. Potem wciskamy przycisk „SCAN” i wykonujemy niespieszny ruch ręką ku dołowi kartki. IRIScan Book 5 WiFi to model oparty na rolkach, które zapewniają bezproblemowe poruszanie się urządzenia po powierzchni papieru. Jak szybko możemy nim jeździć? Tutaj producent stanął na wysokości zadania.

Na zeskanowanie kartki wypełnionej notatkami w czarno-białym trybie IRIScan Book 5 WiFi potrzebuje minimum dwóch sekund (producent pisze o jednej, ale ani razu nie udało mi się w niej zmieścić). Dodajcie do tego kolejne dwie sekundy, jeżeli fragment wykładu chcecie mieć zapisany w kolorze. To czas o wiele krótszy niż ten potrzebny na zrobienie dobrego, odpowiednio wykadrowanego zdjęcia. Może przy kilku kartkach nie poczujecie różnicy, ale podczas skanowania/fotografowania kilkunastu lub kilkudziesięciu – zdecydowanie tak.

IRIScan Book 5 WiFi oferuje wszystko, czego oczekujemy po mobilnym skanerze – trzy tryby jakości 300, 600 i 1200 dpi, wsparcie dla formatów jpeg oraz pdf, możliwość natychmiastowego tworzenia wielostronnidowych dokumentów pdf, kartę microSD jako cyfrowy nośnik, a także mały ekran 1,5 cala pozwalający podejrzeć owoce skanowania oraz edytować ustawienia w czasie rzeczywistym. Szkoda tylko, że muszą minąć długie minuty (godziny?), nim w pełni opanujecie, jak działa to urządzenie.

Instrukcja dla IRIScan Book 5 WiFi to jedna z najmniej przystępnych lektur, jakie czytałem w życiu.

Większość funkcji i możliwości tego urządzenia musiałem odkrywać metodą prób i błędów. Miałem ten komfort, że mobilnego skanera mogłem używać przez kilka tygodni, dokładnie poznając ten sprzęt. Jeżeli jednak ktoś nabędzie IRIScan Book 5 WiFi, a potem od razu ruszy do biblioteki albo na uczelnię po niezbędne materiały na kolokwium, będzie sobie rwał włosy z głowy. Albo rzuci sprzęt w kąt i wyciągnie smartfon. Jak człowiek.

Większość fizycznych przycisków na obudowie skanera ma dwie, jak nie trzy funkcje. Nawigowanie w menu jest toporne i nielogiczne. Urządzenie daje użytkownikowi zbyt mało informacji zwrotnych. Podczas pierwszych godzin skanowania towarzyszyło mi permanentne uczucie niepewności, czy faktycznie wszystko działa tak, jak należy. Oczywiście nie działało. Moja skuteczność wynosiła mniej więcej 50 proc. Czyli ledwo trója na uczelni, o ile skala punktowa została łaskawie skonstruowana.

IRIScan Book 5 WiFi to bardzo dobre rozwiązanie do skanowania kartek, ale zdecydowanie nie książek.

Producenci urządzenia zdecydowali się na mocno dyskusyjne rozwiązanie. Działanie wbudowanego skanera jest uzależnione od ruchu rolek, którymi użytkownik przesuwa IRIS-a w dół/górę/lewo/prawo dokumentu. Jest ruch – jest skanowanie. Nie ma ruchu – nie ma skanowania. Takie rozwiązanie sprawdza się, gdy skanujemy płaskie dokumenty takie jak pojedyncze strony, notatki, listy, paragony, faktury, bilety i tak dalej.

Schody rozpoczynają się wtedy, gdy chcemy zeskanować książkę. Jeśli rolki dotrą do łączenia kartek, mogą się zatrzymać. Co za tym idzie, środek nie zostanie zeskanowany. Gdy mamy do czynienia z małymi marginesami, ucina wtedy treść. Tego problemu mogłoby w ogóle nie być, gdyby producent postawił na sensor optyczny niezależny od rolek. Skanowanie opasłych tomisk bywa naprawdę męczące. Aż ma się ochotę wyciągnąć smartfon z kieszeni.

Równie kontrowersyjną decyzją wydaje się sposób, w jaki skaner łączy się z PC/smartfonem za pomocą WiFi.

Gdy produkt ma w nazwie „WiFi”, można by sądzić, że wykorzystanie bezprzewodowej sieci będzie działało wzorowo. Nie do końca. Skanera IRIScan Book 5 WiFi nie podłączymy do domowej, biurowej albo uczelnianej sieci. Urządzenie działa na zasadzie punktu dostępowego, z którym trzeba sparować własne urządzenia. Co za tym idzie, korzystając z sieci tworzonej przez IRIS-a, tracimy połączenie z Internetem. Nie wiem jaki geniusz wpadł na taki pomysł.

Oczywiście działanie w trybie punktu dostępowego ma swoje plusy. Podnosi to bezpieczeństwo i utrudnia dostęp do zeskanowanych plików dla niepowołanych osób. Klienci korporacyjni mogą docenić takie rozwiązanie. Jednak cała reszta, ze studentami oraz domowymi użytkownikami na czele, będzie bardzo rozczarowana. Albo internet, albo IRIScan Book 5 WiFi. Sam fakt, że użytkownik staje przed takim wyborem, jest w 2017 roku nie do zaakceptowania.

Będąc przy 2017 roku, muszę nadmienić, że oprogramowanie dedykowane skanerom IRIS zdaje się nieświadome upływu czasu. Aplikacje dla smartfonów wyglądają archaicznie, tak samo, jak programy dla MacOS oraz Windows. Estetyka cyfrowych narzędzi przypomina sentymentalny okres gdzieś między Windowsem XP oraz kontrowersyjną Vistą. Prawdziwy powrót do przeszłości. Naprawdę nic by się nie stało, gdyby firma zainwestowała w potężne odświeżenie swoich aplikacji.

W ogólnym rozrachunku IRIScan Book 5 WiFi ma zbyt wiele wad, aby pokonać smartfony oraz topowe mobilne skanery.

W cenie ponad 500 zł powinno się dostawać produkt dopracowany do perfekcji. Niezawodny, intuicyjny i wszechstronny. Co z tego, że IRIScan Book 5 WiFi pięknie skanuje czerń, a obrazki w 1200 dpi wyglądają rewelacyjnie, skoro obsługa urządzenia jest poniżej oczekiwań. Gadżet oferuje świetny czas skanowania jednej kartki, ale co mi po tym, skoro nigdy nie jestem pewien, czy nie straciłem odrobiny treści ze względu na rolki oraz wąskie marginesy.

IRIScan Book 5 WiFi wydaje się dobrym rozwiązaniem dla ucznia lub studenta, który chce zeskanować kilkaset stron pożyczonych notatek. Ze względu na solidne podejście do bezpieczeństwa, mobilny skaner może się wydać atrakcyjny dla niektórych klientów biznesowych. Jednak w ogólnym rozrachunku możliwości urządzenia są nieproporcjonalne do jego ceny. W 2007 roku mógłbym być zachwycony. W 2017 już nie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement