Dwa powody, przez które iPhone 8 sprzedaje się tak źle, że produkcję ograniczono o ponad połowę

News/Sprzęt 23.10.2017
Dwa powody, przez które iPhone 8 sprzedaje się tak źle, że produkcję ograniczono o ponad połowę

Dwa powody, przez które iPhone 8 sprzedaje się tak źle, że produkcję ograniczono o ponad połowę

iPhone 8 nie sprzedaje się najlepiej. Wskazują na to nieoficjalne doniesienia, według których Apple ograniczyło produkcję swoich nowych smartfonów o ponad połowę.

Informacje te pochodzą z tajwańskiego Economic Daily News, a następnie zostały podchwycone przez agencję Reuters. Także przedstawiciel kanadyjskiego operatora komórkowego Rogers donosi, że sprzedaż iPhone 8 jest anemiczna. Apple nie skomentował tych doniesień, ale i tak miały one ogromny wpływ na wartość giełdowych akcji firmy, która spadła o 2,3 proc.

Nie oznacza to oczywiście, że iPhone 8 sprzedaje się bardzo źle. Według Consumer Reports jest to czwarty najlepiej sprzedający się model z najwyższej półki wydany w 2017 roku. Apple najwidoczniej jednak znacznie przestrzelił ze swoimi prognozami i został zmuszony do ograniczenia dostaw swoich nowych smartfonów.

Powody relatywnie słabej sprzedaży modeli iPhone 8 są dwa.

Jeden z nich to zeszłoroczny iPhone 7, który zdaniem wielu klientów zbytnio nie różni się od najnowszego modelu. Tak naprawdę zmian pod maską jest całkiem sporo: lepszy aparat, ekran, wydajniejsze podzespoły, szklana obudowa oraz ładowanie bezprzewodowe. Jednak duża część osób uznała jednak, że nie są one warte dopłaty wynoszącej 150 dol.

Drugi powód to nadchodzący iPhone X. Mimo że cena tego urządzenia będzie absurdalnie wysoka i wyniesie aż 999 dol., to wiele osób zamierza je kupić. Wspomniany wcześniej przedstawiciel kanadyjskiego operatora Rogers potwierdził zresztą, że słabe zainteresowanie modelami iPhone 8 kompensuje ogromna liczba zapytań o iPhone’a X, który trafi do sklepów na początku listopada.

Trudno się temu dziwić, ponieważ po czterech latach stosowania tego samego wzornictwa iPhone X wydaje się być prawdziwym powiewem świeżości w świecie smartfonów Apple. Cechuje się pięknym, futurystycznym wyglądem, dzięki któremu wyróżnia się spośród innych smartfonów. Nie ma czytnika linii papilarnych i odblokowuje się go wyłącznie za pomocą spojrzenia oraz skanu twarzy. Jeżeli rozwiązanie to będzie działać tak dobrze, jak obiecuje Apple, inne urządzenia będą wyglądać na tle iPhone’a X jak modele z poprzedniej epoki.

Apple nie do końca jednak przemyślał swoją strategię sprzedażową.

Ta doprowadziła do wzajemnego kanibalizowania się iPhone’ów. Gdyby wydano wyłącznie iPhone X, gdyby udało się uruchomić jego produkcję na ogromną skalę, reakcja rynku byłaby zupełnie inna. Zamiast doniesień o słabej sprzedaży nowych telefonów, czytalibyśmy wyłącznie o ogromnych oczekiwaniach, kolejkach ustawiających się pod sklepami, o rewolucyjnym produkcie, który ma szansę podbić rynek mimo swojej absurdalnej ceny. O prawdziwej magii Apple.

Zdecydowano się jednak na wydanie kilku modeli z najwyższej półki: dwa to sprawdzone sprzęty podobne do poprzedników, zaś jeden to zupełnie nowe urządzenie w ofercie firmy. Tak jakby Tim Cook nie wiedział, czy iPhone X będzie wystarczająco dobry, czy zmiany w nim nie są zbyt drastyczne i czy nie przeszarżował z jego ceną. Nie jest to Apple, do którego się przyzwyczaiłem. Nie jest to producent, którego nie obchodzą obecne trendy i raporty, który gdzieś ma kalkulacje i po prostu pcha świat nowoczesnych gadżetów do przodu.

Powodem takiego stanu rzeczy są prawdopodobne problemy z produkcją iPhone’a X, które można uznać za największe zmartwienie Apple. Można być pewnym co do tego, że nadchodzący smartfon sprzeda się świetnie, ale co, jeśli popyt na nowy model znacznie przekroczy jego podaż? Czy osoby, które nie będą mogły kupić iPhone X, zdecydują się na nijakie modele 8 lub 8 Plus? Szczerze wątpię. I właśnie to może sprawić, że przychody i dochody Apple w najbliższych miesiącach będą niższe od oczekiwanych.

Dołącz do dyskusji