Sprawdziłem nawigację z Biedronki za 200 zł. Tak, jest powód, żeby ją kupić

Recenzja/Sprzęt 30.10.2017
Sprawdziłem nawigację z Biedronki za 200 zł. Tak, jest powód, żeby ją kupić

Sprawdziłem nawigację z Biedronki za 200 zł. Tak, jest powód, żeby ją kupić

Dedykowana nawigacja samochodowa to w obecnych czasach raczej mało popularny sprzęt. Ale gdy można ją kupić w naprawdę niskiej cenie, zaczynamy się zastanawiać, czy może jednak nie dać się skusić. Dziś do Biedronki trafiła ogromna, 7-calowa nawigacja myNavi 7 za 229 zł. Warto dać jej szansę?

Dlaczego w ogóle warto zainteresować się nawigacją Hykker myNavi 7? Głównie ze względu na 7-calowy wyświetlacz. O ile bowiem każdy ma już w swoim telefonie odbiornik GPS i darmową nawigację w postaci map od Apple’a albo Google’a, o tyle większość smartfonów oferuje dziś wyświetlacz o przekątnej maksymalnie 5 czy 5,5″. Ogromne myNavi 7 jest więc potencjalnie wygodniejsze w użytkowaniu w trakcie jazdy. Czy faktycznie? Oto największe zalety i wady tego sprzętu:

Zaleta: tak, ten ekran jest ogromny. I nie tylko.

Jego rozdzielczość jest wprawdzie dramatycznie niska jak na dzisiejsze czasy, a do tego nie jest on pojemnościowy, ale w ogóle to nie przeszkadza. Dzięki rozmiarowi wszystko, co wyświetlane jest na ekranie, jest ponadprzeciętnie czytelne i dobrze widoczne, niezależnie od tego, gdzie zamontujemy nawigację.

Różnica jest tym bardziej odczuwalna, im mniejszy telefon na co dzień wykorzystujecie do nawigacji. W porównaniu do mojego iPhone’a SE była wręcz powalająca.

Zaskakujące przy okazji jest to, że ekran mimo tego, że oporowy a nie pojemnościowy, obsługuje się naprawdę wygodnie i nie trzeba wyciągać umieszczonego w obudowie rysika. Czasem trzeba wprawdzie mocniej przycisnąć którąś z ikon, ale i tak jest zaskakująco dobrze.

Zaleta: solidny uchwyt.

Sporych wymiarów nawigacja nie ma najmniejszych problemów z utrzymaniem się pod szybą na dołączonym do zestawu uchwycie. Ten nie poraża wprawdzie jakością wykonania, ale jego montaż jest bardzo wygodny, a regulacja (w dwóch płaszczyznach) wystarczająca.

Najważniejsze jest jednak to, że nawet wjechanie z dużą prędkością na kiepsko utrzymaną drogę nie sprawi, że myNavi 7 odklei się od szyby i wyląduje nam na kolanach.

Zaleta: więcej niż nawigacja.

I to nawet na kilku poziomach. Po pierwsze, myNavi 7 pracuje pod kontrolą Windowsa CE 6.0, do którego dostęp jest banalnie prosty i który pozwala nam np. na instalację dowolnej innej aplikacji nawigacyjnej oraz innych programów.

Po drugie domyślnie uruchamiana na starcie nakładka już sama w sobie oferuje szereg dodatków, z których… prawdopodobnie i tak nie skorzystamy.

Żeby jednak był komplet informacji, myNavi 7 wyposażono m.in. w odtwarzacz multimediów wszelakich (od książek, po muzykę i filmy), kalkulator i zestaw gier. Po co to w nawigacji? Nie jestem pewien, szczególnie że jakość ekranu jest zbyt niska, żeby zasugerować, że urządzenie dzięki sporemu ekranowi może stać się np. alternatywą dla tanich tabletów do oglądania filmów.

Cieszy natomiast fakt, że nyNavi 7 obsługuje karty pamięci – w ten sposób możemy rozszerzyć skromne 4 GB, w które wyposażono go fabrycznie.

Zaleta: działa dobrze. Naprawdę dobrze.

Hykker myNavi 7 – biorąc pod uwagę jego trochę archaiczne podzespoły (procesor 800 Mhz, 128 MB RAM) – działa zaskakująco szybko. Na większość reakcji nie musimy w ogóle czekać, a nakładka systemowa działa na tyle płynnie, na ile tylko może.

Również i w domyślnie zainstalowanej nawigacji trudno szukać momentów zamyślenia. Wyliczanie trasy czy jej przeliczanie trwa pojedyncze sekundy. Jedyny moment, kiedy widać słabość sprzętu, to przewijanie podglądu dłuższej trasy na dużym powiększeniu. Ale widziałem już gorzej działające wbudowane nawigacje samochodowe, które kosztowały kilka tysięcy złotych…

Zaleta: GPS? Znaleziony w mniej niż minutę.

Mniej więcej właśnie 60 sekund zajmuje myNavi 7 odnalezienie tylu satelitów, żeby możliwe było nawigowanie do celu. Co ciekawe, sprzęt radzi sobie z tym zadaniem nawet wewnątrz budynków.

hykker mynavi 7

Jeśli dodać do tego szybki start samego urządzenia, mamy gwarancję, że przed wyruszeniem w trasę nie będzie trzeba długo czekać.

Zaleta: nadajnik FM.

Mały dodatek, a cieszy – możemy w ten sposób przekierować komendy z nawigacji albo muzykę z pamięci urządzenia/kart SD na samochody zestaw audio. Czyli jesteśmy trochę bliżej wbudowanej nawigacji.

Szkoda tylko, że nie pomyślano o dodaniu obsługi Bluetooth – wtedy moglibyśmy traktować nawigację jako transmiter FM dla naszego telefonu. I tu śmieszna sprawa – jeśli korzystamy z transmitera FM Hykker Wave, to… nie naładujemy z niego nawigacji Hykker myNavi 7. Ładowarka jest po prostu zbyt słaba.

Zaleta: możesz zainstalować dowolną aplikację do nawigacji…

Windows CE pozwala na szeroki wybór – wliczając w to chociażby Automapę.

Wada: … i powinieneś.

Fabrycznie Hykker myNavi 7 oferuje nawigację Navigo, kusząc bezterminową licencją. Teoretycznie możemy więc kupić sprzęt, podłączyć w samochodzie do ładowania i już – można jechać.

Niestety nawigacja Navigo jest po prostu przeciętna, w najlepszym wypadku. Do tego nie mam pojęcia, z którego roku i miesiąca są zainstalowane na niej mapy. Strona producenta nie działa (i to chyba od dłuższego czasu), więc na razie ani na aktualizacje, ani na chociażby sprawdzenie aktualności map nie ma co liczyć.

Dałoby się to jeszcze przeżyć, gdyby nie fakt, że myNavi 7 kilkukrotnie poważnie podpadła mi na trasach, które doskonale znam i wiem, jak trzeba jechać. Wyznaczona przez nią droga była zupełnie niezrozumiała – ani nie była najszybsza (a takie było ustawienie), ani nie była najkrótsza (taka opcja również jest dostępna), ani nie prowadziła głównymi drogami. Co ciekawe, gdy zdecydowałem się zjechać z ustawionej trasy, Navigo szybko przekalkulowało nową, która… była o połowę szybsza od początkowych założeń. Dlaczego więc domyślnie poprowadziło mnie inaczej?

Nie zawsze jednak wyliczenia Navigo są aż tak do bani – przy dłuższych trasach, zwłaszcza większymi drogami, wyliczenia są identyczne z tymi, które podaje Google Maps. I czasem nawet lepsze od tych, które podają fabryczne nawigacje samochodowe.

Tylko to znów zaleta w przypadku dużych miejscowości i większych dróg. Wypady do mniejszych miejscowości są czasem loterią – owszem, większość z nich jest na mapie, ale brakuje już np. ulic czy niektórych numerów.

Szkoda, bo samo oprogramowanie nie jest aż takie złe. Nie ma wprawdzie np. asystenta pasa ruchu, ale za to jest kilka opcji ustawień trasy, typów dróg, które chcemy omijać, możemy konfigurować ostrzeżenia o przekroczeniu prędkości (z jakiegoś powodu autostrady mają domyślnie dziwnie niski limit), komendy głosowe są akceptowalne, mapa – szczególnie w trybie 2D – jest bardzo czytelna, a wszystkie manewry odpowiednio oznaczone graficznie. Tylko co po tym wszystkim, skoro nie jestem pewien, czy chciałbym z tymi mapami jechać w faktycznie nieznane mi rejony?

Rozwiązanie: kupić inną mapę.

I wtedy myNavi 7 całkiem dobrze się broni. 229 zł za sprzęt plus 180 zł za licencję na mapę Polski od Automapy, to około 400 zł. W takiej cenie sprzętów z 7-calowym ekranem raczej wiele na rynku nie ma. Choć z drugiej strony musimy wtedy założyć, że koszt doprowadzenia nawigacji do porządku będzie prawie dwukrotnie wyższy, niż sugeruje cena w sklepie.

Wada: akumulator.

Nie wiem, czy to kwestia mojego egzemplarza, ale niestety o dłuższej jeździe bez podłączania kabla można zapomnieć. Nawigacja zostawiona na całą noc na ładowaniu, rozładowywała się aż do wyłączenia po niecałej godzinie jazdy. Dobrze, że w zestawie dodawana jest odpowiednia ładowarka.

Czy warto?

I tak, i nie.

Nie, bo trudno mi sobie wyobrazić, żeby w dzisiejszych czasach ktokolwiek potrzebował dedykowanej nawigacji – zwłaszcza bez zawsze aktualnych map, bieżących informacji o krokach czy wypadkach, wydając na to kilkaset złotych. W końcu nawigacje w telefonie oferowane są w większości za darmo, a pakiety danych są śmiesznie tanie – w tym od niedawna i poza granicami Polski.

Z drugiej strony, jeśli ktoś już musi mieć dedykowany sprzęt, to Hykker myNavi 7 nie jest takim złym wyborem. Ma wielki ekran, co skraca czas potrzebny na zerkanie na mapę, potrafi się połączyć z pokładowym zestawem audio, a i bez tego jest wystarczająco głośny. Ma też kilka innych drobnych dodatków, które mogą się przydać niektórym użytkownikom. I co najważniejsze, nie ogranicza nas do jednej, wgranej nawigacji. Która zamiast być największą zaletą tego zestawu, jest jego największą wadą.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement