Futurystyczne słuchawki Google Pixel Buds i miniaturowy Google Home Mini – pierwsze wrażenia

Artykuł/Sprzęt 05.10.2017
Futurystyczne słuchawki Google Pixel Buds i miniaturowy Google Home Mini – pierwsze wrażenia

Futurystyczne słuchawki Google Pixel Buds i miniaturowy Google Home Mini – pierwsze wrażenia

Spodziewaliśmy się, że Piksele skradną wieczór Google’a, a dostaliśmy… potężną dawkę nowych urządzeń. Sporą część z nich miałem okazję zobaczyć na żywo.

Konferencja Google’a przyniosła prawdziwe zatrzęsienie nowych produktów. Zobaczyliśmy nowe głośniki Google Home Mini i Home Max, słuchawki Pixel Buds, nową wersję okularów VR Daydream View, kamerę Google Clips i nowego Pixelbooka. Podczas konferencji w Berlinie część z tych urządzeń mogłem zobaczyć na żywo.

Google Home Mini wygląda urzekająco. Materiał, jakim jest pokryty głośniczek jest “ciepły” i przyjemny w dotyku.

Głośniczek jest tak minimalistyczny, jak to tylko możliwe. Na bocznej ściance znajdziemy jedynie włącznik mikrofonu i port Micro USB (dlaczego nie USB-C?). Niestety do tego drugiego musi być podłączony szpecący przewód. Szkoda, że urządzenie nie ma akumulatora, a więc nie może działać bezprzewodowo. Google Home Mini korzysta z łączności Bluetooth i Wi-Fi do komunikacji z innymi urządzeniami, w tym ze smartofnami z Androidem oraz z iPhone’ami.

Google Home Mini

Głośniczek jest jeszcze mniejszy, niż można sądzić po renderach.

Jego średnica to zaledwie 9,8 cm. Wysokość to 4,2 cm. Dźwięk wydobywa się w 360 stopniach, a górna część jest dotykowa. Dotknięcie środka włącza pauzę, a dotykając boków zwiększamy i zmniejszamy głośność. Oczywiście do obsługi możemy też użyć głosu.

Google Home Mini

W pomarańczowym i czarnym wariancie podstawa ma ten sam kolor, co górna część pokryta materiałem.

Po włączeniu urządzenia na górze widać diody pokazujące jego status.

Google Home Mini

Wszystkie funkcje Google Home zamknięte w miniaturowej obudowie Home Mini? Brzmi to naprawdę kusząco. Tym bardziej, że Google Home Mini kosztuje tylko 49 dol. (w Europie 59 euro). Urządzenie jest ściśle powiązane z Asystentem Google, który niestety nie zna języka polskiego.

Słuchawki Google Pixel Buds zrobiły na mnie największe wrażenie.

W tym niewielkim sztywnym futerale kryją się bezprzewodowe słuchawki Google Pixel Buds.

Futerał ma port USB-C, ponieważ pełni też rolę ładowarki do słuchawek. Ma też własny akumulator.

Pojemność akumulatora w słuchawkach to 120 mAh, co ma wystarczyć na 5 godzin słuchania muzyki. Z kolei futerał ma akumulator o pojemności 620 mAh, co zapewni dodatkowe 24 godziny grania, oczywiście po doładowaniu słuchawek z futerału. Nie ma możliwości jednoczesnego słuchania i ładowania.

Google Pixel Buds

W prawej słuchawce kryje się dotykowy panel.

Możemy za jego pomocą obsługiwać muzykę ze smartfonów wyposażonych w Androida od wersji 5.0 w górę, lub z urządzeń Apple’a z systemem iOS w wersji minimum 10.

Google Pixel Buds

Najważniejsze jest jednak tłumaczenie rozmów na żywo!

Słuchawki korzystają nie tylko z Asystenta Google, ale także z Tłumacza, do tego w 40 językach. Wśród nich jest też język polski! To oznacza, że rozmówca może do nas mówić np. po szwedzku, a my będziemy słyszeć polskie tłumaczenie generowane na żywo. Niestety nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. Tłumacz aktywnie korzysta z Asystenta Google, a ten nie jest dostępny w języku polskim. Można obejść ten problem ustawiając w smartfonie język angielski.

Google Pixel Buds

Do wyboru są trzy kolory słuchawek, identyczne jak w przypadku Google Pixel 2.

Słuchawki kosztują 159 dol. lub 179 euro. Będą sprzedawane w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii, Singapurze i Niemczech.

Google Pixel Buds

Nie zabrakło też odświeżonej wersji Google Daydream View.

Okulary wirtualnej rzeczywistości mają teraz dodatkowy pasek, który trzyma je na głowie także od góry. Poprawiono też materiał, który dotyka twarzy. Jest on teraz lepiej wyprofilowany, co poprawia komfort i zapobiega przeciekom światła. Przeprojektowano też soczewki oraz klapkę na smartfona pod kątem lepszego odprowadzania ciepła na boki. W zestawie nie zabrakło pilota do obsługi.

Google Daydream View

Zestaw jest wygodny, ale nadal doskwiera niska rozdzielczość ekranu.

Mimo że zestaw założony na głowę wygląda dość komicznie, to jest naprawdę wygodny. W wirtualnej rzeczywistości widzimy realne położenie pilota, więc jeśli nie znamy rozkładu przycisków na pamięć, zawsze można rzucić na niego okiem. Dema technologiczne, które widziałem, były zrealizowane w 3D, ale rozdzielczość QHD+ w ekranie Piksela 2 XL to za mało, by w pełni cieszyć się światem VR. Nowy zestaw Daydream View kosztuje 109 euro.

To wszystkie urządzenia, jakie miałem okazję widzieć na premierze Google’a w Berlinie. Moim numerem jeden są słuchawki Pixel Buds. Tłumaczenie rozmów na żywo brzmi jak funkcja rodem z filmów science-fiction!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement