PES to lepsza symulacja, FIFA to lepsza gra wideo. FIFA 18 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 12.10.2017
PES to lepsza symulacja, FIFA to lepsza gra wideo.  FIFA 18 – recenzja Spider’s Web

PES to lepsza symulacja, FIFA to lepsza gra wideo. FIFA 18 – recenzja Spider’s Web

Wiecie już, jak prezentuje się mobilna FIFA 18 dla konsoli Nintendo Switch. Najwyższy czas zająć się jej bardziej rozbudowanym odpowiednikiem na PC oraz stacjonarne konsole. Warto przesiadać się na tegoroczną edycję?

Z jednej strony, Osiemnastka to zaledwie rozszerzenie FIFY 17 wydanej przed rokiem. Z drugiej, nowości są na tyle użyteczne, że powrót do edycji gry z 2016 roku okazuje się zaskakująco nieprzyjemnym doświadczeniem. Dopiero po szybkiej podróży w przeszłość czuć, jak wiele zmieniło się na lepsze. Niestety, EA Sports nie naprawiło wszystkich problematycznych elementów. Dlatego postanowiłem sporządzić listę największych wad i zalet nowej FIFY, mając na uwadze tych, którzy wciąż zastanawiają się nad zakupem Osiemnastki:

[+] Najlepiej wyreżyserowana gra piłkarska na świecie

Frostbite jest wizualnym królem boiska. FIFA 18 wprowadza ulepszony system oświetlenia oraz nowy poziom szczegółowości otoczenia. Kibice znajdujący się na trybunach z powodzeniem mogliby zostać bohaterami własnych gier wideo. Tak solidnie zostali przedstawieni. Silnik graficzny jest bardziej reaktywny na zmieniającą się porę dnia, magicznie podkręcając atmosferę podczas wieczornych meczy.

No i te nowe ujęcia! Gracze rozkoszujący się oprawą po każdej strzelonej bramce dostrzegą, że FIFA 18 oferuje zaskakującą liczbę naprawdę dobrych zdjęć. Jak gdyby tryb fabularny wprowadzony w 2016 roku rozwinął reżyserskie oraz operatorskie umiejętności twórców z EA Sports. Moment, w którym mój napastnik podbiega do kibiców, a następnie zaczyna się z nimi obściskiwać i ich przytulać… to tylko kosmetyka, ale jakież robi wrażenie! Takimi detalami EA rozbudza ducha sportu, zacierając granice między wirtualnym oraz prawdziwym boiskiem.

[-] Skrypty, skrypty widzę!

Niestety, kontrola producentów nad zawartością sięga zbyt daleko. EA ma olbrzymie tendencje do sztucznego manewrowania rozgrywką, aby ta była jak najbardziej filmowa, emocjonująca i efektowna. Weźmy taką serię Need for Speed. W grach wyścigowych sterowani komputerowo rywale zawsze byli łatwi do dogonienia, ale trudni do przegonienia. Gdy przeciwnicy prowadzili, zwalniali i czekali na gracza. Jeśli to my byliśmy na przedzie, dostawali za to nieziemskiego, nierealistycznego przyspieszenia.

Twórcy z EA w podobny sposób starają się nadać efektowności rozgrywce na boisku. Czuć, że w tle cały czas działają skrypty oceniające atrakcyjność widowiska. Gdy przegrywamy 2 do 0 i wybija 65 minuta rozgrywki, dziwnym trafem nieco łatwiej przedziera się przez środek pola. Jeżeli prowadzimy 3 do 2, rywale nagle dostają skrzydeł (co nie jest takie nienaturalne), nieustannie atakując naszą bramkę. Problem polega na tym, że ich skuteczność jest o wiele mniejsza niż zazwyczaj (co już budzi wątpliwości). Wszystko po to, aby gracz miał serce w przełyku, rozpaczliwie walcząc o utrzymanie wyniku.

Nie jestem zwolennikiem takiego „upiększania” rozgrywki. To naprawdę nic złego, jeżeli raz na jakiś czas graczowi trafi się mecz najzwyczajniej w świecie nudny. Taki, który widzimy obserwując zespoły ze środka włoskiej tabeli ligowej. taka również jest piłka i nie trzeba się tego wstydzić.

[+] Wreszcie koniec ze sztucznym biegiem

Konkurencyjny PES od zawsze miał bardziej żywy, naturalny, nieobliczalny i zmienny model fizyki. EA Sports zaczyna nadrabiać zaległości względem rywala, rozpoczynając od piłkarzy. Ci nareszcie przestali biegać, jak gdyby sterował nimi niewidzialny władca pacynek pochylający się nad stadionem. Po wielu, wielu latach oczekiwania i narzekania, bieg w serii FIFA zaczął wyglądać jak w rzeczywistości. Podobno dzięki wykorzystaniu technologii Real Player Motion Technology.

Dzięki niej przejście od jednej animacji do drugiej wygląda relatywnie płynnie. Piłkarze w końcu przestali się zachowywać skokowo, dopasowując do wydarzeń na murawie. Pęd, masa, przyczepność, zwrotność – to wszystko zmienia się bardziej spójnie. Nareszcie zacząłem czuć, że piłkarze coś ważą. Ich zderzenia są wypadkową rozpędu i masy. Brzmi banalnie? Może dla posiadacza gry PES 2018. W serii FIFA to bardzo pożądana nowość, dzięki której zawodnicy w końcu stali się trochę bardziej ludzcy.

[-] No dalej EA Sports, co z tą defensywą

Elektronikom nie udało się naprawić gry zawodników defensywnych. Wciąż ma się wrażenie, że ich jedyna rola na boisku to przecinanie czytelnych prostopadłych podań na lekki dobieg. Defensorzy w dalszym ciągu nie mają własnego charakteru, własnego stylu ani własnej gry. Ich skuteczność wciąż jest za słaba względem odpowiedników z krwi i kości na prawdziwym boisku piłkarskim.

Dalej istnieje zbyt duże przesunięcie aktywności w kierunku bramkarza, a swobodna gra w polu bramkowym (nawet pod gigantycznym pressingiem) wciąż jest chlebem powszednim. FIFA 18 zbyt często przypomina przedmeczowy trening ofensywnych piłkarzy, z resztą drużyny rozgrzewającą się gdzieś tam z tyłu, za ich plecami. Tak nie może być. To niepojęte, że EA Sports od tylu lat nie potrafi rozwiązać tego problemu.

[+] Więcej zawartości dla samotnego gracza

Ultimate Team w dalszym ciągu pozostaje oczkiem w głowie producentów FIFY. Na szczęście twórcy robią co mogą, aby pokazać, że myślą również o graczach, którzy nie lubią sieciowej rywalizacji z innymi kolekcjonerami kart z piłkarzami. Z myślą o nich powstał podległy pod FUT tryb Squad Battles. Ten pozwala na zabawę offline, przy jednoczesnym zdobywaniu konkretnych nagród (FIFA Coins i paczki premium/mega/rare), wcześniej zarezerwowanych wyłącznie dla zmagań sieciowych FUT. Dobry kierunek.

Samotne wilki docenią również, że do FIFY 18 powraca tryb fabularny. W nim poznacie dalszą historię fikcyjnego piłkarza Huntera, tym razem z okładkowym Ronaldo w roli ważnej postaci pobocznej. Może historia nie jest najwyższych lotów, ale to i tak świetne wprowadzenie do piłkarskiego świata. Nie wyobrażam sobie, aby w kolejnych odsłonach miało zabraknąć trybu fabularnego. Dla gracza, który nie widzi w Ultimate Team nic dla siebie, to trochę jak nowy Święty Graal.

Swoją drogą, nawet graczom kupującym FIFĘ jedynie dla rozgrywek Ultimate Team polecam odpalić tryb fabularny. Na jego początku spotkacie się z czymś… niesamowitym. Nie będę zdradzał szczegółów, ale historia Huntera przypomni wam najlepsze momenty z FIFĄ Street.

[-] Gdzie drużyna z mojego podwórka?

Pamiętam, jak w czasach szkoły podstawowej uwielbialiśmy tworzyć ze znajomymi własne drużyny. Te składały się z fikcyjnych piłkarzy uosabiających nas samych. Wiecie, coś w stylu „klasa 5C”, „chłopaki z osiedla Witosa” i tak dalej. Próbowaliśmy przenieść kawałek prawdziwego świata na cyfrowe boisko, co dawało masę zabawy. Już sam żmudny proces tworzenia kilkunastu zawodników (oczywiście z kumplami przy boku) był frajdą samą w sobie. Co dopiero obserwowanie, jak nasze awatary strzelają bramki albo obrywają po kostkach.

Dzisiaj tworzenie własnej zawartości to trzecioligowa funkcjonalność, którą EA często pomija. Trochę szkoda. Wraz z nową generacją konsol możliwości tworzenia fikcyjnych klubów powinny być większe niż kiedykolwiek wcześniej. Jest zupełnie odwrotnie. FIFA 18 pozwala wyłącznie na ograniczoną kreację zawodników w obrębie już istniejących zespołów. Do tego system jest archaiczny i odrzuca od telewizora.

FIFA 18 – brać czy nie brać?

Jestem zdumiony, jak mało uwagi inni recenzenci przywiązują do tak kluczowych obszarów jak gra defensywnych zawodników czy filozofia piłki na boisku. To wszystko elementy, za sprawą których FIFA 18 przypomina trening lub mecz towarzyski, podczas gdy prawdziwe finały Ligi Mistrzów (dosłownie i w przenośni) oferuje konkurencyjny, mniej popularny i mniej uznany PES 2018.

FIFA 18 jest z kolei bogatsza w zawartość. Ciekawsza. Ma intrygujący tryb fabularny oraz wystarczający na tygodnie, jak nie miesiące zabawy Ultimate Team. Biorąc pod uwagę stosunek ceny do otrzymanej zawartości, gra EA Sports wypada po prostu korzystniej. Więcej klubów, więcej licencji, więcej trybów, więcej detali, więcej godzin spędzonych przed telewizorem… to wszystko argumenty, które trafiają bezpośrednio do portfela polskiego gracza.

Zabrzmi to conajmniej dziwnie, ale pozwolę sobie skwitować całą sytuację zdaniem: PES 2018 to lepsza symulacja piłkarska, ale FIFA 18 jest lepszą grą wideo.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement