Neutralne algorytmy to pobożne życzenie. Szef bezpieczeństwa Facebooka pouczał dziennikarzy na Twitterze

Artykuł/Social media 09.10.2017
Neutralne algorytmy to pobożne życzenie. Szef bezpieczeństwa Facebooka pouczał dziennikarzy na Twitterze

Neutralne algorytmy to pobożne życzenie. Szef bezpieczeństwa Facebooka pouczał dziennikarzy na Twitterze

Neutralne algorytmy kontra nieobiektywny człowiek – dyskusja o fake newsach weszła w kolejną fazę. Głos tym razem zabrał Alex Stamos, odpowiedzialny za bezpieczeństwo na Facebooku.

Kontekst tej historii jest dość dobrze znany. Po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych rozgorzała dyskusja na temat wpływu fałszywych informacji na wyniki. Mark Zuckerberg początkowo uznał taki tok myślenia za szaleństwo. W ostatnich tygodniach kaja się i przeprasza, twierdząc, że nie powinien bagatelizować problemu. Za słowami zaczęły iść czyny. Podczas kampanii we Francji, Facebook dał sygnał, że problem jest ważny. Po niemieckich wyborach do Bundestagu informował o zablokowaniu dziesiątków tysięcy fałszywych kont i współpracy z Federalnym Urzędem ds. Bezpieczeństwa Informacji.

Do tego sosu dodać musimy pikantną przyprawę w postaci wątku rosyjskich reklam. Facebook przekazał Kongresowi dokumentacją związaną z tą kwestią. W skrócie wiemy o 470 kontach powiązanych z Rosją, z których od czerwca 2015 r. do maja 2017 r. opublikowano reklamy o wartości 100 tys. dol. Reklamy zostały wyświetlone przez 10 mln użytkowników w Stanach Zjednoczonych.

Facebook będzie “ręcznie” przeglądać reklamy.

Szefostwo Facebooka zdecydowało, że niektóre typy reklam będą poddane “ludzkiemu przeglądowi”. Niektórzy reklamodawcy otrzymali informacje, że w związku z tym mogą nastąpić opóźnienia publikacji. Sprawdzane mają być reklamy związane z polityką, religią, kwestiami etnicznymi.

“Ludzki przegląd” wzbudził oczywiście niezbyt pozytywne skojarzenia. Przez Twittera przetoczyła się ostra dyskusja, w której uczestniczył Alex Stamos, Chief Security Officer Facebooka i zarazem szef grupy, która prowadziła śledztwo w sprawie rosyjskich reklam. Wszystko zaczęło się od stwierdzenia jednego z dziennikarzy, że serwis powinien naprawić źle działające algorytmy, zamiast wprowadzać kontrolę reklam przez człowieka.

Zdaniem Stamosa istnieje przepaść między teorią i praktyką. Mało tego, podkreślił on, że nie istnieją neutralne algorytmy. Wysoko postawiony przedstawiciel Facebooka ironizował nawet, że kwestia jest prosta, jeżeli nie ma się problemu z wcieleniem się w Ministerstwo Prawdy. To oczywiście nawiązanie do powieści “Rok 1984” Orwella.

Stamos doradził dziennikarzom, by porozmawiali z ludźmi, którzy “faktycznie musieli rozwiązać problemy i żyć z ich konsekwencjami”. Podkreślił, że chodzi o “miliony/miliardy/dziesiątki miliardów” treści wymagających posortowania.

Swoistym podsumowaniem dyskusji jest tweet, w którym CSO Facebooka poucza dziennikarzy, że są w błędzie, jeżeli myślą, że problem fake newsów nie został rozwiązany, bo ludzie w firmie są nerdami. Chodzi jednak o negatywne znacznie słowa “nerd”, czyli osoby bez umiejętności społecznych, wyalienowane z rzeczywistości.

Tweety szefa bezpieczeństwa Facebooka były emocjonalne. Dowodzą one na pewno złożoności problemu i tego, że Facebook znajduje się między młotem a kowadłem. Bez względu na reakcję, serwis będzie krytykowany. Za opieszałość – jeżeli nie będzie reagował na zarzuty bycia platformą do rozpowszechniania fake newsów. Mark Zuckerberg późno zrozumiał, że porozumiewawcza machnięcie ręką to błąd. Z drugiej strony wszelkie działania skutkujące kasowaniem kont mogą zostać odebrane jako cenzura. Podobnie może być odczytana współpraca z władzami tego, czy innego kraju.

Dołącz do dyskusji

Advertisement