Sprawdzamy Surface Arc Mouse. Tę myszkę albo się kocha, albo nienawidzi

Recenzja/Technologie 18.09.2017
Sprawdzamy Surface Arc Mouse. Tę myszkę albo się kocha, albo nienawidzi

Sprawdzamy Surface Arc Mouse. Tę myszkę albo się kocha, albo nienawidzi

Spędziłem ostatnich 10 dni z myszką Surface Arc Mouse. Kilka rzeczy odnośnie tego gryzonia mnie zaskoczyło, kilka rozczarowało, a kilka bardzo chciałbym zobaczyć w kolejnym jego wcieleniu.

Surface Arc Mouse to bardzo… specyficzny produkt. Taki, który albo się kocha, albo nienawidzi.

Wygląda jak żadna inna myszka na rynku. Kosztuje… więcej od większości myszek na rynku. Ma absolutnie niepowtarzalny kształt i nie ma sobie równych, jeśli chodzi o mobilność.

I przez ostatnich 10 dni przekonałem się, że jest to też myszka, którą niebywale trudno jednoznacznie ocenić.

Surface Arc Mouse – co mnie zaskoczyło?

Najbardziej w Surface Arc Mouse zaskoczyła mnie naturalność, z jaką przychodzi z niej korzystać. Na pierwszy rzut oka wydaje się to być kompletnie nieintuicyjne; otóż dostajemy urządzenie, które leżąc płasko nie działa, a po „złamaniu” włącza się i staje się akcesorium wskazującym do komputera. Które trzeba rozłożyć, by z niego skorzystać, i złożyć, by schować do torby. Spodziewałem się, że będzie to raczej… upierdliwe.

Po złożeniu Surface Arc Mouse ma ledwie 1,4 cm grubości.

Tymczasem Surface Arc Mouse okazała się bardzo intuicyjną myszką, którą łatwo jest wyjąć z torby, użyć, włożyć do torby i zapomnieć. Jeśli miałbym do czegoś przyrównać subiektywne wrażenia z jej używania, byłby to analogowy długopis z nakrętką. Wyciągamy z torby, odkręcamy nakrętkę, zapisujemy kilka zdań w notesie, zakręcamy, chowamy do torby.

Po rozłożeniu przypomina gabarytami standardową myszkę.

Niemniej zaskakująca była przyjemność obsługi i jakość wykonania gryzonia Microsoftu.

Chociaż całość składamy i rozkładamy dziesiątki, może nawet setki razy dziennie, ani razu nie czułem, by było to urządzenie delikatne. Surface Arc Mouse sprawia w dłoni wrażenie produktu z najwyższej półki, który przetrwa trudy codziennego użytkowania.

Bardzo przyjemnie korzysta się też z panelu dotykowego, który idealnie rozpoznaje pociągnięcia palcem i kliknięcia.

Konstrukcja jest pokryta bardzo przyjemnym w dotyku, gumowanym materiałem. W pierwszym kontakcie sprawia on wrażenie znacznie bardziej wytrzymałego niż ten, który pokrywał poprzednią generację gryzonia i lubił pękać na jego grzbiecie (pracując w elektromarkecie przyjąłem na gwarancji wiele takich myszek, nie wyglądało to za ładnie). O tym jednak, czy faktycznie tak jest, przekonamy się dopiero z biegiem czasu.

Tworzywo łatwo zbiera osad, kurz i sierść zwierząt.

Muszę tylko uczciwie zaznaczyć, że tworzywo pokrywające myszkę Microsoftu ma tendencję do łapania wszelkich drobnych zabrudzeń. A jeśli mamy w domu zwierzęta, to już w ogóle możemy być gotowi na ustawiczne przecieranie powierzchni wilgotną ścierką, bo sierść bardzo lubi do niej przywierać.

Surface Arc Mouse – co mnie rozczarowało?

Największy problem, jaki mam z Surface Arc Mouse, to fakt, iż nie ma ona nic wspólnego z ergonomią pracy. Ta myszka kosztuje więcej, niż mój ulubiony gryzoń, Logitech MX Master 2s, a mimo tego nie dałbym rady pracować z nią po kilka godzin dziennie. Myszka Microsoftu nie do tego została po prostu stworzona.

MX Master 2s jest championem ergonomii, ale z kolei jej transport to udręka. Trudno ją zmieścić do torby, nie mówiąc o niewielkim etui na laptopa. Tymczasem Surface Arc Mouse po złożeniu niemal nie zajmuje miejsca w torbie, ale za to używanie jej przez dłuższy czas jest bardzo męczące. Przynajmniej dla kogoś, kto przywyknął do profilowanych myszek i nie jest już w stanie operować na dłuższą metę myszkami o symetrycznym kształcie.

Sensor Bluetrack działa na niemalże każdej powierzchni, prócz szkła.

Nieco rozczarował mnie też fakt, jak głośno ta myszka pracuje.

Od urządzenia stricte mobilnego, które niejednokrotnie będziemy wyciągać „między ludźmi”, w kawiarniach czy na spotkaniach, oczekiwałbym cichszej pracy przycisków funkcyjnych.

Mysz zasilana jest dwoma paluszkami AAA. Baterie starczają na 6 miesięcy pracy.

Nie ukrywam też, że cena będzie zaporowa. Kiedy widzę w niemal jednej cenie Surface Arc Mouse i Logitech MX Master 2s nie mam wątpliwości, które urządzenie wybrać. Nawet jeśli wiązać się to będzie z kompromisową mobilnością. Nie, Microsoft Surface Arc Mouse powinna kosztować nie więcej, jak 2/3 swojej obecnej ceny. Tyle kosztuje dedykowane akcesorium bezpośredniej konkurencji – Magic Mouse. Co prowadzi mnie do tego, co chciałbym zobaczyć w kolejnej iteracji myszki Microsoftu.

Surface Arc Mouse – czego zabrakło?

Nowa myszka Microsoftu to akcesorium dedykowane komputerom z systemami Windows 8.1 i Windows 10. Nie jest kompatybilna z Windowsem 7, nie jest kompatybilna z macOS (przynajmniej oficjalnie, w praktyce można ją podłączyć przez Bluetooth), nie jest kompatybilna z Androidem. Liczy się tylko najnowszy Windows.

Dlaczego więc Surface Arc Mouse potrafi tak niewiele w porównaniu do wspomnianej wcześniej Magic Mouse? Magic Mouse nie bez powodu obsługuje tylko system operacyjny Apple’a. Jej panel dotykowy wspiera bowiem większość gestów, które spotkamy w tym systemie i nie byłaby nawet w ułamku tak użyteczna na systemach konkurencji, jak jest na macOS.

A Surface Arc Mouse? Potrafi tylko przewijać w pionie i poziomie. I już.

A przecież Windows 10 obsługuje niemalże tyle samo bardzo użytecznych gestów, co macOS! Nie mogę przeboleć, dlaczego mysz od Microsoftu nie potrafi np. ukazać szybko wszystkich aplikacji czy przełączać się między wirtualnymi pulpitami. Skoro panel dotykowy już tam jest, to czy naprawdę nie można by było wykorzystać pełni jego potencjału, jak robi to Apple ze swoim akcesorium?

Od strony estetycznej trudno cokolwiek zarzucić Surface Arc Mouse. To piękny produkt.

Bardzo chciałbym zobaczyć implementację gestów w nowej wersji myszki Microsoftu. Wtedy można by było jej wybaczyć zarówno cenę, jak i kiepską ergonomię. Ostatecznie… użytkownicy komputerów Apple’a od lat z tą samą pobłażliwością traktują Magic Mouse, właśnie ze względu na to, że niedostatki komfortu rekompensuje bogatą funkcjonalnością.

Odrobinę szkoda też, że w Polsce możemy nabyć Surface Arc Mouse wyłącznie w jednym kolorze. To jednak nie zmieni się zapewne aż do momentu, w którym do Polski dotrą inne wersje kolorystyczne Surface Laptopa, a wraz z nimi – pasujące akcesoria. Na to jednak nie zanosi się w przewidywalnej przyszłości.

Dla kogo zatem jest nowa myszka Microsoftu?

To nie jest łatwe pytanie.

Na pewno dla tych, którzy po prostu lubią sprzęty tej firmy. Lubią jej minimalistyczną estetykę. Posiadają urządzenia z linii Surface i chcą mieć akcesoria spójne wizualnie.

To też mysz dla tych, którzy często są w ruchu ze swoim laptopem a nie chcą wypychać torby czy etui konwencjonalnymi urządzeniami wskazującymi.

Osobiście nie wybrałbym Surface Arc Mouse – kiedy jestem w ruchu, o wiele przyjemniej korzysta mi się z wbudowanego w mojego Surface Pro 4 trackpada. Z kolei Maciek Gajewski, który również korzysta z Surface’a, wielce sobie chwali poprzednią generację myszki Microsoftu i preferuje ją nad wbudowany gładzik.

W takiej sytuacji najlepiej zrobić jedno: pójść do sklepu i chwycić myszkę w dłoń. Jedni ją znienawidzą od pierwszego dotyku. Inni pokochają.

I o to chodzi.

Dołącz do dyskusji

Advertisement