Nowa nadzieja dla przebywających w śpiączce. Francuscy lekarze wybudzili pacjenta… prądem

Artykuł/Nauka 26.09.2017
Nowa nadzieja dla przebywających w śpiączce. Francuscy lekarze wybudzili pacjenta… prądem

Nowa nadzieja dla przebywających w śpiączce. Francuscy lekarze wybudzili pacjenta… prądem

Francuskim lekarzom udało się przywrócić niektóre aspekty świadomości pacjentowi, który od 15 lat przebywał w śpiączce. Osiągnięto to dzięki nowej technice stymulacji nerwu błędnego prądem.

Pacjent, o którym mowa, przez 15 lat przebywał w stanie wegetatywnym, po tym jak pod koniec 2001 r. odniósł ciężkie obrażenia w wypadku samochodowym. Fachowo nazywa się to stanem niereaktywnej przytomności, co oznacza, że od czasu do czasu taka osoba wykonuje jakiś ruch, jednak brak jej jakiejkolwiek świadomości.

Przez 15 lat jakiekolwiek próby wybudzenia pacjenta nie przynosiły żadnych pozytywnych rezultatów. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy sprawą zainteresowała się Angela Sirigu z CNRS (Centre national de la recherche scientifique). Zaproponowała ona nową metodę leczenia, która skupia się na stymulacji nerwu błędnego. Jej nazwa to VNS, czyli skrót od Vagus Nerve Stimulation.

Stymulacja nerwu błędnego prądem – sposób na pobudkę.

Nerw błędny (nervus vagus), nazywany też nerwem X, jest najdłuższym z nerwów czaszkowych. Klasyfikowany jest jako nerw mieszany, czyli taki, który przewodzi zarówno impulsy nerwowe z ośrodkowego układu nerwowego do efektorów – mięśni poprzecznie prążkowanych, mięśni gładkich i gruczołów, jak i impulsy z receptorów, narządów zmysłu do ośrodkowego układu nerwowego. Poszczególne gałęzie nerwu odpowiadają za drogi ruchowe, czuciowe, w tym za pracę płuc i akcję serca.

Nerw błędny połączony jest też ze wzgórzem (część międzymózgowia), ciałem migdałowatym (część mózgu przetwarzająca emocje) i hipokampem (układ odpowiedzialny za naszą pamięć). Nerw błędny stymuluje również miejsce sinawe, które kontroluje wydzielanie się związków chemicznych odpowiedzialnych za podniecenie i czujność u ludzi. Mocno upraszczając: nerw błędny łączy się z większością najważniejszych “systemów” w mózgu.

Sirigu i jej zespół opracowali teorię, według której stymulacja nerwu błędnego mogłaby pobudzić inne obszary mózgowe pacjenta i tym samym sprawić, że odzyskałby świadomość.

— Wydaje mi się, że to się właśnie stało – mówi Angela Sirigu.

Pół roku pod prądem

Żeby przetestować swoją teorię, zespół dr Sirigu wszczepił pacjentowi stymulator nerwu błędnego. Podobną metodę stosuje się w leczeniu niektórych odmian padaczki. Następnie przez stymulator zaczęto przesyłać do nerwu błędnego prąd o niewielkim natężeniu. Terapia trwała przez 6 miesięcy. Zaczęto od natężenia 0,25 mA, które co tydzień zwiększano o kolejne 0,25 mA, aż do natężenia 1,5 mA.

Stymulacja nerwu błędnego śpiączka
Wzrost aktywności mózgu po zastosowaniu metody VNS widać gołym okiem. Źródło: Corazzol et al.

Przez ten czas regularnie monitorowano aktywność mózgu pacjenta i zmiany w jego zachowaniu. Za pomocą elektroencefalografii (EEG) badane były fale mózgowe chorego. Przy czym lekarze skupili się w szczególności na monitorowaniu fal theta, dzięki którym najprościej odróżnić stan wegetatywny od stanu minimalnej świadomości. Badania z wykorzystaniem pozytonowej tomografii emisyjnej pokazały z kolei spory wzrost aktywności metabolicznej w obrębie kory mózgowej oraz w obszarach podkorowych.

No dobrze, ale co stało się poza zaobserwowaniem zwiększonej aktywności mózgu?

Zaraz po rozpoczęciu VNS, pacjent zaczął coraz częściej otwierać oczy. Po ok. miesiącu stymulacji nerwu błędnego, zaczął on zauważać ludzi i wodzić za nimi wzrokiem. Reagował też na prośby poruszenia głową i raz spróbował nawet się uśmiechnąć.

Stymulacja nerwu blednego spiaczka
VNS zaowocował też wzrostem aktywności metabolicznej w obrębie kory mózgowej oraz w obszarach podkorowych. Źródło: Corazzol et al.

35-latek jak na razie nie odzyskał ani zdolności mowy, ani chodzenia. Biorąc pod uwagę, że podczas wypadku jego mózg doznał ogromnych uszkodzeń, prawdopodobnie nigdy ich nie odzyska. Jednak według Skali Wychodzenia ze Śpiączki jego obecny stan zakwalifikowano, jako stan minimalnej przytomności.

VNS może okazać się rewolucyjną metodą leczenia.

Steven Laureys z Uniwersytetu w Liege jest nastawiony bardzo entuzjastycznie do wyników eksperymentu dr Sirigu. Jego zdaniem VNS może okazać się nową, rewolucyjną metodą, która pozwoli na wyciąganie pacjentów ze stanu wegetatywnego.

— Lekarze zbyt długo uznawali pacjentów przebywających w stanie wegetatywnym za osoby, które po prostu czekają na śmierć. To nie jest prawda. Metoda VNS pokazuje, że zmiany tego stanu są możliwe – jestem przekonany, że VNS ma szanse stać się nową, powszechnie stosowaną metodą leczenia – mówi Laureys.

Belgijski profesor krytykuje jednak, że zespół dr Sirigu lekko pośpieszył się z zastosowaniem nowej metody leczenia. Jego zdaniem aktywność mózgowa pacjentów przebywających w stanie wegetatywnym powinna być przebadana co najmniej 5 razy w okresie od 1 do 2 tygodni. Francuski zespół przeprowadził trzy takie badania na przestrzeni 2 miesięcy.

Zdaniem Laureysa, aktywność mózgowa pacjentów w stanie wegetatywnym nie jest stała, dlatego tak ważne ustalenie jest “wartości bazowej” ich aktywności. Dlatego też, przed rozpoczęciem stosowania tej metody na masową skalę, Laureys proponuje dodatkowe testy jej skuteczności.

— Nie powinniśmy dawać ludziom fałszywej nadziei. Nie powinniśmy im też jej niepotrzebnie zabierać – mówi Laureys.

Wegetatywny stan rozpaczy

Los pacjentów przebywających w śpiączce lub w stanie wegetatywnym to bardzo kontrowersyjny temat. Czasem bardzo trudno stwierdzić, czy dany pacjent ma jakiekolwiek szanse na wybudzenie. W tym tygodniu, sąd najwyższy w Wlk. Brytanii wydał orzeczenie, które pozwala rodzinie chorego, który przebywa w śpiączce, na odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie bez zgody sądowej.

Jeśli VNS okaże się skuteczną metodą leczenia, pozwoli ona na zmniejszenie liczby dramatów, w których najbliżsi muszą podejmować takie decyzje.

Dołącz do dyskusji

Advertisement