Tak niewiele zabrakło do ideału. Sony UBP-X800 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/RTV 16.09.2017
Tak niewiele zabrakło do ideału. Sony UBP-X800 – recenzja Spider’s Web

Tak niewiele zabrakło do ideału. Sony UBP-X800 – recenzja Spider’s Web

Dedykowane odtwarzacze Blu-ray nigdy nie miały okazji wyjść z niszy. Standard Blu-ray stał się nośnikiem dla entuzjastów, usługi VoD okazały się bardziej praktyczne. Entuzjastów jednak nie brakuje, a ci powinni się zainteresować nowym sprzętem Sony.

Ci entuzjaści nie po to wydają niemałe pieniądze na telewizory z wysokiej półki, oferujące krystalicznej przejrzystości obraz z HDR-ową plejadą kolorów, by oglądać artefakty kompresji z usług pokroju Netflix czy Amazon. Infrastruktura internetowa nie jest jeszcze gotowa na bezstratne strumieniowanie obrazu i dźwięku z jakością Blu-ray UHD. I choć kodeki do streamingu rozwijają się w niesamowity sposób, to niebieskie płytki z obrazem w 4K i HDR i dźwiękiem DTS-HD lub podobnej klasy pozostają nośnikiem niedoścignionym w kryterium jakości.

Będąc zapalonym graczem konsolowym problem multimedialnego rozszerzenia telewizora mam z głowy. Xbox One S (i wkrótce Xbox One X) to doskonała platforma do cyfrowej rozrywki, oferująca zarówno napęd UHD Blu-ray, środowisko Windows 10 do uruchamiania aplikacji multimedialnych, jak i możliwość grania w gry.

Nie każdy jednak jest graczem, a to oznacza, że Xbox One S/X nie u każdego sprawdzi się tak dobrze. Interfejs tego urządzenia przewiduje wiele funkcji, które entuzjasty filmów zupełnie nie obchodzą. A to oznacza, że jest dla takich osób dość niewygodny. Obsługa tegoż interfejsu za pomocą gamepada nie należy również do najbardziej komfortowych. Wielu z was pytało się mnie, co powinni wybrać, by móc cieszyć się treściami w wysokiej jakości, by nie przepłacić i by zarazem mieć wszystko, co potrzeba.

Sony wypożyczył mi urządzenie, które spełnia wszystkie wymagania… poza jednym.

Sony UBP-X800 to więcej możliwości podłączania sprzętu.

Jeśli chodzi o wzornictwo, odtwarzacz ten zachowuje konserwatywną linię Sony. Nie będzie raczej ozdobą salonu, tak jak Apple TV czy Xbox One S. Choć jest smukły, to wygląda jak klasyczny element zestawu RTV. Niektórzy będą postrzegać to jako zaletę, inni westchną nad tym archaizmem. To już kwestia subiektywna. Dołączony do odtwarzacza pilot to prosta, wygodna, klasyczna dla Sony konstrukcja.

Wyróżnia się za to mnogością posiadanych przez siebie portów. Nic dziwnego – odtwarzacz ma szerokość 430 mm, więc aż prosi się o zagospodarowanie tego miejsca. UBP-X800 posiada jeden port USB 2.0 z przodu. Z tyłu znajdziemy jedno wyjście HDMI 2.0 HDCP 2.2, jedno HDMI 1.4 (dla sprzętów audio), digital audio coax i Ethernet. Odtwarzacz oferuje też dwuzakresowe Wi-Fi i Bluetooth z obsługą LDAC dla dźwięku wysokiej jakości. Brakuje w zasadzie tylko wyjścia optycznego.

A funkcje? To znakomita „baza” do odtwarzania filmów.

Interfejs jest miłą odmianą od przeładowanego UI konsoli do gier. Prosty i czytelny, inspirowany innymi urządzeniami multimedialnymi Sony. UBP-X800 obsługuje zarówno strumieniowanie za pomocą otwartych standardów (czyli poradzi sobie z odtwarzaniem filmów z NAS-a, obsługuje nawet najbardziej egzotyczne formaty pokroju MKV czy FLAC), jak i z dedykowanych aplikacji. Nie ma więc żadnego problemu z korzystaniem z Netfliksa, Amazon Video, YouTube’a, Spotify i podobnych.

Sony UBP-X800 recenzja

Kluczowy jest tu jednak odtwarzacz Blu-ray UHD, wszak to w ogóle usprawiedliwia zakup tego urządzenia, zamiast polegania na aplikacjach w samym telewizorze. Tu UBP-X800 bryluje. Sama prędkość przetwarzania powolnych, napisanych w Javie systemów menu w poszczególnych filmach robi wrażenie. Kluczowa jest tu jednak jakość obrazu i dźwięku.

Sony chwali się, że dekodery dźwięku i obrazu zostały opracowane wspólnie z wytwórnią filmową Sony Pictures. Trudno mi ocenić, jak wiele jest w tym prawdy, a ile marketingowej papki. Faktem jest jednak, że obraz UHD interpolowany metodą 4:4:4 sub-sampling wygląda świetnie. Kolory zawsze są dobierane perfekcyjnie, w żadnym momencie nie uświadczymy jakichkolwiek artefaktów czy innych wad obrazu. Podobnie ma się sytuacja w przypadku przetwarzania dźwięku o wysokiej rozdzielczości. Bez żadnej wątpliwości, najważniejszymi dla jakości nadal pozostają telewizor i kolumny. Te otrzymają jednak od UBP-X800 materiał perfekcyjny.

Muszę się jednak doczepić jednej rzeczy.

Trwa wojna standardów HDR. Z jednej strony mamy uznany i otwarty HDR10, w którym zapisana jest większość treści HDR. Z drugiej mamy własnościowy Dolby Vision, który – choć stanowi własność intelektualną jednej konkretnej firmy – oferuje lepsze parametry obrazu. Faworytem w tej wojnie z uwagi na otwartość pozostaje HDR10. Wynik tego starcia jest jednak daleki od bycia przesądzonym.

Dlatego też dobrze jest zaopatrywać się w odtwarzacze i telewizory, które obsługują oba te standardy. Dzięki temu przestaje nas obchodzić, który z nich wygra, bo i tak możemy korzystać z obu. Sony UBP-800 obsługuje tylko właściwszy standard, a więc HDR10. Jest to szczególnie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że Sony nie jest obrażony na Dolby Vision i przewiduje jego obsługę w swoich najnowszych telewizorach. Dlaczego zabrakło go w tym odtwarzaczu? I czy jest planowane dodanie jego obsługi poprzez aktualizację oprogramowania układowego? Nie mam pojęcia.

Sony UBP-X800 prezentuje się świetnie, ale co oferuje konkurencja?

Odtwarzacz ten oferuje właściwie wszystko, co jest potrzebne entuzjastom filmów wysokiej jakości. Bogactwo portów, błyskawicznie działający interfejs, perfekcyjne dekodery obrazu i dźwięku, i obsługa strumieniowania multimediów z usług VoD czy lokalnych źródeł. Całość wychodzi nieco drogawo (1550 zł), ale to i tak lepiej niż wolny, nieobsługujący VoD (choć rozpoznający Dolby Vision) i koszmarnie drogi Oppo UDP-203.

Brak obsługi Dolby Vision zmusza mnie jednak do zwrócenia waszej uwagi na LG UP970. Niestety, nie miałem możliwości go przetestować, nie jestem w stanie więc wypowiedzieć się o sprawności jego działania. Na papierze jest to jednak odtwarzacz bardzo podobnej klasy, różniący się od UBP-X800 obsługą wyżej wspomnianego formatu. Szkoda, bo gdyby nie ten brak, zakończyłbym tę recenzję na poleceniu wam produktu Sony.

A tak muszę was ostrzec: to rewelacyjny stosunek jakości do ceny, ale też istnieje – fakt drobne, ale jednak – zagrożenie, że to jednak Dolby Vision wygra wojnę standardów. A wtedy zaufanie Sony zakończy się rozczarowaniem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement