1700 km na jednym ładowaniu. Gdyby Tesla miała taki zasięg, jak ten elektryczny autobus…

News/Motoryzacja 20.09.2017
1700 km na jednym ładowaniu. Gdyby Tesla miała taki zasięg, jak ten elektryczny autobus…

1700 km na jednym ładowaniu. Gdyby Tesla miała taki zasięg, jak ten elektryczny autobus…

1772 kilometry i 21 metrów. Taki dystans pokonał elektryczny autobus firmy Proterra Inc, ustanawiając tym samym nowy rekord odległości, jaką udało się przejechać pojazdem elektrycznym, bez ładowania akumulatora. Kiedy tyle samo przejedziemy elektrycznym samochodem osobowym?

Na pewno nie w tym, ani w następnym roku. Wynik Proterry jest oczywiście imponujący, autobus to jednak nie samochód osobowy. Powiedzonko duży może więcej pasuje tu jak ulał. Wszystko tak naprawdę sprowadza się bowiem do pojemności akumulatora zasilającego elektryczny napęd. Ogniwo zamontowane w autobusie Catalyst E2 Max miało pojemność 660 kWh. Dla porównania – akumulator w Modelu S Tesli mieści w sobie 85 kWh energii.

Rekord firmy Proterra to świetny PR dla elektrycznych autobusów.

Zanim zaczniemy roztaczać wspaniałe wizje przyszłości, w której miejska i międzymiastowa komunikacja publiczna zostaną w pełni zelektryfikowane, przyjrzyjmy się jeszcze temu rekordowi. W porównaniu do autobusów z silnikami diesla, projektowanych na długodystansowe trasy, te 1772 km przestają tak bardzo imponować. Taki VDL Futura na przykład, w wersji z bakiem o pojemności 860 l potrafi przejechać ponad 3 tys. km na jednym tankowaniu.

Rekord Proterra autobus elektryczny

Dodatkowo firma Proterra nie kryje się z tym, że podczas próby bicia rekordu Catalyst E2 Max nie poruszał się w normalnych warunkach. Jego prędkość podczas jazdy nie przekraczała 25 km/h, a na pokładzie nie było żadnych pasażerów. No ale dobrze, przyjmijmy, że w normalnych warunkach te 1772 km trzeba podzielić na pół. To nadal ponad 800 km zasięgu. Na tyle dużo, że międzymiastowi (i miejscy) przewoźnicy mogą zacząć powoli myśleć o wymianie swojej floty spalinowych pojazdów.

Wiąże się to niestety z wysokim kosztem początkowym. Cena elektrycznego autobusu Proterra to ok. 750 tys. dolarów. To o jakieś 30 proc. więcej, niż koszt podobnej kasy pojazdu z silnikiem spalinowym. Na szczęście ceny te zaczynają się równoważyć, jeśli uwzględnimy koszty operacyjne obu typów pojazdów. Elektryk jest oczywiście tańszy. Filozofia ta jednak nie jest na razie zbyt popularna. W zeszłym roku Proterra sprzedała zaledwie 190 sztuk swoich elektrycznych autobusów.

Zasięg to nie wszystko.

Rekord Proterra autobus elektryczny

Przykładem, na który powołam się, żeby obronić to stwierdzenie, niech będzie Solaris Urbino 12 Electric. Polska firma Solaris jeszcze w tym roku dostarczy takie autobusy do Norynbergii i Furth. Zapytacie się pewnie o pojemność akumulatorów? Marne 240 kWh. Za to Solaris uwzględnił możliwość ładowania swoich elektrycznych autobusów podczas jazdy. Przy pomocy pantografów, których nieco bardziej prymitywną formę możecie kojarzyć z czasów, w których w miastach ludzie jeździli trolejbusami.

I skoro miejskie autobusy nie muszą mieć nie wiadomo jak ogromnej pojemności akumulatora, to Proterra skazana jest raczej na oferowanie swoich konstrukcji przewoźnikom międzymiastowym. Pytanie tylko, czy to ma jakikolwiek sens, skoro za chwilę powstanie Hyperloop i spopularyzują się usługi współdzielenia autonomicznych pojazdów. Autobusy międzymiastowe mogą po prostu przestać być potrzebne.

Rekord Proterry oczywiście robi wrażenie, ale wątpię, żeby firmie udało się go przekuć w imponujących rozmiarów sukces.

Dołącz do dyskusji