Jeśli jest myszka, którą powinien kupić każdy grafik czy projektant, to właśnie Logitech MX Master 2s

Felieton/Sprzęt 15.09.2017
Jeśli jest myszka, którą powinien kupić każdy grafik czy projektant, to właśnie Logitech MX Master 2s

Jeśli jest myszka, którą powinien kupić każdy grafik czy projektant, to właśnie Logitech MX Master 2s

Tej myszce należy się złoty medal – napisał kiedyś na łamach Spider’s Web Łukasz Kotkowski. Później dodał, że jej nowa wersja jest jeszcze bliższa ideału. Nie chciałem początkowo wierzyć w te słowa, ale dziś już wiem, że miał rację. Praktycznie żaden osprzęt komputerowy nie wpłynął na moją pracę w tak dużym stopniu.

Do pewnego czasu opis mojej idealnej stacji roboczej można było zamknąć w jednym słowie: MacBook. Wydawało mi się, że nic poza klawiaturą i touchpadem od Apple nie jest mi w pracy potrzebne. Próbowałem wielu myszek, w różnych konfiguracjach, na kablu, bezprzewodowych, także takich, które można spersonalizować do granic możliwości.

Problem w tym, że pracując codziennie na MacBooku nabywa się pewnych przyzwyczajeń, których później żadna myszka nie jest w stanie powielić czy odtworzyć. Używanie gestów na touchpadzie sprawia, że nie trzeba odrywać dłoni od klawiatury, by sięgnąć po myszkę. Dzięki temu wszystkie programy można obsługiwać bez zbędnego machania rękami po biurku.

Czy myszka jest potrzebna w codziennej pracy?

Mycha, z której ostatnio korzystałem dłużej niż kilka miesięcy, nazywała się Logitech MX Performance. Żyło się nam dobrze, ale to było w czasach, gdy pracowałem na Windowsie (w trakcie projektowania) lub na Ubuntu (w trakcie ogarniania innych tematów). Wtedy praktycznie w stu procentach myszka spełniała moje oczekiwania.

Gdy przesiadłem się na MacOS nagle okazało się, że moja ukochana mysz nie obsługuje gestów, czasem ma laga przy przesuwaniu się po ekranie, lub jest po prostu niedokładna, mało precyzyjna i wolna.

Takie wady w pracy projektanta są niewybaczalne. Coraz częściej zamiast myszki korzystałem z touchpada, przyzwyczaiłem się do niego coraz bardziej i po pewnym czasie myszka poszła w odstawkę.

Aby zapełnić pustkę po swoim ukochanym gryzoniu próbowałem innych sprzętów, testowałem, sprawdzałem ale dopiero myszki polecone przez Łukasza, czyli Logitech MX Master i Logitech MX Master 2s spełniły moje oczekiwania.

Jedną oddałem swojej narzeczonej, która sama rozpoczyna przygodę z projektowaniem graficznym. Sobie zostawiłem nowszy model.

Jakim cudem przetrwałem tyle czasu bez myszki? – zapytacie. Cóż. Przez cały ten czas touchpad był dla mnie zupełnie wystarczający.

Na touchpadzie zrealizowałem dziesiątki projektów graficznych, przepracowałem setki godzin i dziękuje w głębi duszy temu, kto stworzył go takim jakim jest, bo wbrew pozorom na touchpadzie w MacBooku da się zrobić praktycznie wszystko.

Niektórzy nazwą mnie wariatem. Inni uznają, że poskradałem zmysły. Jeszcze inni stwierdzą, że trąba ze mnie nie projektant, ale jednak. Na touchpadzie da się pracować w programach graficznych. Gładząc palcami po płytce wbudowanej w obudowę MacBooka stworzyłem dziesiątki projektów. Między innymi tak powstał nowy Spider’s Web.

Z biegiem czasu z touchpada nauczyłem się korzystać tak, że w pewnym momencie nie wyobrażałem sobie powrotu do myszki. Do czasu. Przy przesiadce na MX Master przypomniałem sobie, jak ważne jest ustawienie nadgarstka przy pracy w Photoshopie. Dobre ułożenie ręki, które wymusza konstrukcja myszki, ma ogromny wpływ na ergonomię.

Inna sprawa, że z myszką w ręce łatwiej skupić się na realizowanym projekcie. Dodatkowo na komfort pracy wpływają takie funkcje jak np. możliwość scrollowania myszką w lewo i w prawo. Przesuwanie ekranu z boku na bok to jedna z moich ulubionych funkcji, którą dość rzadko spotykałem się w elektronicznych gryzoniach, a nawet jeśli, to nie działała ona przesadnie dobrze. Z reguły było skokowe i zamiast pomagać, utrudniało pracę.

Tymczasem w MX Master 2S działa to płynnie i na przykład w takim Photoshopie, czy też w innych programach graficznych, jest to dla mnie funkcja więcej niż niezbędna.

Do tego wszystkiego dochodzi świetna obsługa gestów, wśród których moim ulubionym na touchpadzie jest przesunięcie trzema palcami po do góry.

Uwielbiam ten gest i korzystam z niego kilkudziesięciokrotnie każdego dnia. I wiecie co? Do tej pory żadna myszka nie odzwierciedlała tego gestu tak doskonale, jak MX Master 2s, dzięki dedykowanemu przyciskowi pod kciukiem.

Kolejny plus – pokrętło.

Kółko przewijania w MX Master 2S dostosowuje się do szybkości i przełącza automatycznie między trybem kliknięcie po kliknięciu, a błyskawicznym przewijaniem.

I to jest z jednej strony cudowne, a z drugiej strony straszne. Szybkie przewijanie rolki jest tak uzależniające, że dla samej przyjemności puszczam rolkę szybciej, nawet wtedy, gdy nie muszę. Jeżeli miałby to do czegoś porównać to powiem wprost, to jest tak samo uzależniające jak folia bąbelkowa. Wciąga od pierwszego kliknięcia.

Zaskoczyło mnie też tempo ładowania tej myszki. Logitech MX Master 2S naprawdę wystarczy ładować przez kilka minut, by później pracować z nią przez cały dzień.

O czym jeszcze warto wspomnieć?

Od jakiegoś czasu ta najlepsza mysz komputerowa na rynku dostępna jest w trzech kolorach. Czarna, granatowa i biała. Każda wygląda pięknie. Każda działa praktycznie idealnie.

Powiem wprost:

Nie wyobrażam sobie pracy bez niej, a wam z czystym sumieniem polecam zakup. Mimo że cena myszki nie jest najniższa, to z całą pewnością warto mieć ją w torbie z akcesoriami komputerowymi.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement