Apple w końcu przekonał mnie do iClouda. Po 8 latach bez skrupułów skasowałem Dropboksa

Apple w końcu przekonał mnie do iClouda. Po 8 latach bez skrupułów skasowałem Dropboksa

Apple w końcu przekonał mnie do iClouda. Po 8 latach bez skrupułów skasowałem Dropboksa

Po 8 latach korzystania z usługi Dropbox odinstalowałem aplikacje z komputera, telefonu i tabletu. iCloud Drive, dzięki nowościom w systemach macOS High Sierra i iOS 11, stał się moją jedyną chmurą na pliki.

Dropbox zrewolucjonizował sposób, w jaki organizuję dane. 8 lat temu prosta w gruncie rzeczy aplikacja sprawiła, że zacząłem robić kopie zapasowe danych w chmurze. Mogłem dzięki temu automatycznie synchronizować najnowsze wersje dokumentów pomiędzy urządzeniami i nawet przywracać pliki usunięte przypadkiem z dysku twardego komputera.

Dzisiaj na nikim nie robi to wrażenia, ale blisko dekadę temu instalacja aplikacji Dropbox rewolucjonizowała zarządzania plikami.

Przestałem przenosić między komputerami dokumenty za pomocą pendrive’ów. Stacjonarny pecet i laptop miały zawsze dostęp do najnowszej wersji gromadzonych przeze mnie materiałów. Zdjęcia do chmury mogłem wgrywać z telefonu, a do wszystkich plików mogłem uzyskać dostęp z dowolnej przeglądarki internetowej.

dropbox smart sync migawki plików

Aplikacji klienckich Dropbox nie porzuciłem kilka lat później po przesiadce na sprzęty Apple’a, chociaż producent iPhone’ów i iPadów ma swoją własną chmurę na pliki. iCloud Drive, chociaż mocno zintegrowany z systemem, był jednak zbyt prymitywny – i to nawet jak na moje niewielkie potrzeby.

Chmurze Apple’a brakowało jednej kluczowej funkcji, ale zmieniło się to po aktualizacji MacBooka do macOS High Sierra oraz iPhone’a i iPada do iOS 11.

Na swoim koncie Dropbox przez 8 lat zgromadziłem kilkadziesiąt GB niewygasającego miejsca na dane, ale i tak zrezygnowałem z usługi dublującej funkcje systemu. iCloud Drive, będący częścią pakietu iCloud, wprowadza – wreszcie! – możliwość udostępniania plików innym osobom poprzez skopiowanie do schowka publicznego linka.

W iOS 11 i macOS High Sierra można kliknąć prawym przyciskiem myszy na pliku i przejść do menu Udostępnij, Dodaj osoby. Udostępniany plik może być dostępny do edycji lub wyłącznie do odczytu. Można też zdecydować, czy dostęp do niego będą mieli wybrani użytkownicy, czy też każdy, do kogo wyślemy hiperłącze.

macos Sierra icloud drive

Ta drobna zdawałaby się nowość, to ostatnie, czego brakowało mi w iCloud Drive.

Chmurę na pliki wykorzystywałem przede wszystkim do robienia kopii zapasowej danych w chmurze oraz do uzyskiwania dostępu do danych z urządzeń mobilnych. Nie korzystałem z zaawansowanych opcji współdzielenia folderów, ale okazjonalnie wysyłałem łącze do pliku współpracownikom lub znajomym.

Do minionego tygodnia pełna przesiadka na iCloud Drive sprawiłaby, że straciłbym możliwość łatwego udostępniania danych. Na szczęście Apple wreszcie, po latach oczekiwania, dodało tę funkcję. Po aktualizacji systemów zadałem sobie pytanie, czy potrzebuję jeszcze Dropboksa.

Odpowiedź jest prosta: nie.

Pojawienie się iCloud wywoływało na ustach użytkowników starszych i bardziej rozwiniętych chmur na pliki uśmiechy politowania. Rozwiązanie Apple’a było wyśmiewane i… było w tym wiele racji. Na przestrzeni lat usługa iCloud Drive rozszerzająca możliwości iCloud stała się jednak świetnym zamiennikiem rozwiązań firm trzecich.

macos High Sierra icloud drive

Dzisiaj chmura Apple’a pozwala mi na to samo, co wcześniej Dropbox: synchronizację danych, przywracanie przypadkowo usuniętych plików, wygodny dostęp do nich z urządzeń mobilnych lub dowolnej przeglądarki internetowej i łatwe udostępnianie danych. Oprócz tego oferuje też coś więcej.

Integracja z ekosystemem usług Apple’a jest kluczowa.

Od poprzedniej wersji systemu macOS foldery Biurko i Dokumenty mogą stać się częścią iCloud Drive. Dzięki temu materiały, nad którymi właśnie pracuje, automatycznie trafiają do chmury. Nie muszę już nawet przenosić ich ręcznie do dedykowanego folderu Dropboksa, tak jak wcześniej.

System do komputerów Apple’a może w dodatku opcjonalnie archiwizować dane, z których użytkownik dawno nie korzystał – gdy tylko wykryje, że na dysku zostało mało miejsca. W menedżerze plików zostaje wtedy tylko miniatura zarchiwizowanego pliku, a wystarczą dwa kliknięcia, by pobrać go ponownie.

macos High Sierra icloud drive

Przestrzeń dyskową w iCloud Drive mogę w dodatku wykorzystać na coś więcej, niż foldery i pliki.

W ramach iCloud Drive przechowuję pocztę oraz bibliotekę zdjęć synchronizowaną pomiędzy wszystkimi urządzeniami. Do chmury trafiają też automatycznie pełne kopie zapasowe danych z iPhone’a i iPada. To wszystko w ramach jednej i tej samej przestrzeni dyskowej opłacanej raz w miesiącu.

Nowością w iOS 11 i macOS High Sierra jest możliwość współdzielenia jednego pakietu iCloud Drive pomiędzy członków rodziny. Nie muszę już każdemu z domowników wykupywać osobnego pakietu. Wszyscy korzystamy z jednego planu. Mamy tyle miejsca w chmurze, że w przewidywalnej przyszłości nam go nie zabraknie.

iCloud Drive oczywiście nie jest nadal obiektywnie równorzędnym konkurentem usługi Dropbox i innych chmur.

Dropbox jest znacznie bardziej zaawansowaną i przede wszystkim multiplatformową usługą. Podobnie jak OneDrive od Microsoftu, integruje się z pakietem Office i wspierają go liczne aplikacje firm trzecich. Niemniej jednak, w moje potrzeby iCloud Drive wpasował się po ostatniej aktualizacji – wreszcie! – idealnie.

Staram się nie mnożyć bytów nad potrzeby i nie korzystam z aplikacji duplikujących funkcje systemowe. Korzystam wyłącznie ze sprzętów Apple’a, więc iCloud Drive mi po prostu pasuje. Problemem dla wielu osób może być jednak brak wersji na Androida i uboga aplikacja iCloud dla systemu Windows.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do cennika.

Mamy tu ten sam problem, co w przypadku nowych iPhone’ów. Wariant o najmniejszej pojemności (64 GB) dla wielu osób może okazać się za mały, a ten większy i znacznie droższy (256 GB) jest kilkukrotnie większy. Podobnie wygląda to w przypadku cennika iCloud Drive.

Podstawowy pakiet bezpłatny oferuje klientom 5 GB miejsca w chmurze – akurat na kopię zapasową danych iPhone’a i nieco poczty. Aby korzystać z funkcji przechowywania plików i synchronizacji zdjęć trzeba wykupić jeden z trzech płatnych planów:

  • 50 GB za 3,99 zł miesięcznie;
  • 200 GB za 11,99 zł miesięcznie;
  • 2 TB za 39,99 zł miesięcznie.

Wykorzystuję teraz w ramach iCloud Family Sharing 198 GB, więc środkowy płatny pakiet zaraz się skończy.

Chcąc nie chcąc, rezygnując z Dropboksa przeskoczyłem na najdroższy plan, oferujący 10-krotnie więcej przestrzeni za niemal 3-krotnie wyższą cenę. Brakuje wariantu 500 GB lub 1 TB za ok. 20–25 zł miesięcznie, ale iCloud Drive działa teraz tak dobrze, że z chęcią za to płacę – chociaż mógłbym korzystać z innych chmur na pliki.

Ze względu na możliwość współdzielenia pakietu z rodziną chmura na pliki kosztuje mniej jednak de facto poniżej 10 zł za osobę. Dla porównania koszt Dropbox Plus to 9,99 euro miesięcznie za 1 TB i to dla jednego użytkownika, a przestrzeni nie można wykorzystać na składowanie poczty i kopii danych z urządzeń mobilnych.

Apple po raz kolejny pokazuje, że nawet jeśli przyjdzie spóźniony na imprezę, to potem staje się królem parkietu. Tak jak jestem do dziś wdzięczny Spotify za popularyzację streamingu, tak Dropboksa będę ciepło wspominał, bo to było moje pierwsze zetknięcie się z chmurą. Prywatnie jednak przesiadłem się na Apple Music i iCloud Drive.

Dołącz do dyskusji

Advertisement