Problem z pierścieniem, czyli wada bezlusterkowców, o której nikt nie mówi

Artykuł/Foto 19.09.2017
Problem z pierścieniem, czyli wada bezlusterkowców, o której nikt nie mówi

Problem z pierścieniem, czyli wada bezlusterkowców, o której nikt nie mówi

Jeśli fotografujesz od lat i w końcu zamierzasz przesiąść się na bezlusterkowca, musisz wiedzieć o jednej wadzie, o której nie mówi się głośno: pierścieniu ostrości.

Z roku na rok coraz więcej fotografów przechodzi na bezlusterkowce. Jeszcze 2–3 lata temu ten rodzaj aparatu był wybierany przez entuzjastów lub po prostu… maniaków sprzętu, którzy odnajdują przyjemność w ciągłych przesiadkach i zmianach systemów. Jednym słowem: fotografów cierpiących na G.A.S. (Gear Acquisition Syndrome).

Teraz sytuacja wygląda inaczej. Bezlusterkowce są na rynku już od dziewięciu lat, a przez ten czas pozbyły się większości chorób wieku dziecięcego. To sprawia, że interesują się nimi również profesjonaliści żyjący z robienia zdjęć i filmowania.

W bezlusterkowcach poprawiło się naprawdę dużo. Wizjery elektroniczne przestały klatkować, autofocus przyspieszył do niebywałych szybkości, poprawiła się ergonomia, a baza obiektywów urosła na tyle, że w końcu można znaleźć coś dla siebie.

Niestety obiektywy do bezlusterkowców kryją jedną przykrą niespodziankę: focus-by-wire.

Focus-by-wire to określenie na specyficzny sposób działania pierścienia ostrości. Przełożenie jest realizowane elektronicznie, a nie mechanicznie, tak jak ma to miejsce w tradycyjnych obiektywach. Pierwsze zetknięcie z takim pierścieniem ostrości jest sporym zaskoczeniem i… rozczarowaniem.

sony a9

Największą wadą jest fakt, że przełożenie pierścienia nie zależy od kąta obrotu, a od szybkości kręcenia. W standardowym obiektywie obrót pierścienia o dany kąt (np. 45 stopni) zmienia położenie ostrości zawsze o tę samą wartość. Przy focus-by-wire obrót o taki sam kąt daje różne rezultaty w zależności od tego, jak szybko obracamy pierścień.

Przy wolnym obrocie pierścienia pokonanie pełnego zakresu ostrości często wymaga obrotu o więcej, niż 360 stopni. Jeśli obracamy pierścień szybciej, pełną skalę można pokonać np. po 180 stopniach obrotu.

Dodatkowo obiektywy z elektronicznym pierścieniem na mają ograniczników na początku i na końcu skali. Nie mają też okienka ze skala odległości, przez co nie da się zgadnąć, na jaką odległość jest ustawiona ostrość.

System focus-by-wire wywraca do góry nogami sposób obsługi pierścienia ostrości.

Uzależnienie zmiany ostrości od szybkości obrotu jest koszmarem dla każdego filmowca. Przejazd ostrości z jednego punktu na drugi jest praktycznie niewykonalny, a już z pewnością nie jest powtarzalny. Nawet jeśli elektroniczny pierścień stara się naśladować zachowanie mechanicznego, to zawsze będzie tylko imitacją.

Focus by wire - elektroniczny pierścień ostrości w obiektywach
Okienko ze skalą ostrości. Tego elementu nie znajdziemy w obiektywach z elektronicznym pierścieniem ostrości.

W pracy fotografa taki pierścień teoretycznie pozwala dokonać precyzyjnych mikroregulacji ostrości, jeśli autofocus lekko się pomyli, ale kiedy w praktyce korzystaliście z takiej funkcji? Manualne ustawianie ostrości może być bardzo pomocne w fotografii makro, ale tam system focus-by-wire jest równie irytujący, co w filmie.

Obiektywy z elektronicznym pierścieniem ostrości nie zadziałają też z podstawowymi tulejami macro, które nie są wyposażone w elektronikę. Bez zasilania obiektywu nie jesteśmy w stanie zmienić ostrości!

Obiektywy mają coraz więcej elektroniki. Nie zawsze jest do dobrą wiadomością.

Focus by wire - elektroniczny pierścień ostrości w obiektywach

Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego producenci stosują system focus-by-wire. Prawdopodobnie wynika to z niższych kosztów produkcji. Podejrzewam, że w dzisiejszych czasach mały układ elektroniczny jest o wiele tańsze od precyzyjnego, mechanicznego pierścienia. Elektronika zajmuje też mniej miejsca w obudowie.

Wielką wadą jest fakt, że obiektywy focus-by-wire są de facto standardem na rynku bezlusterkowców. Zdecydowana większość obiektywów systemowych bazuje na tym rozwiązaniu. Obecnie nawet producenci zewnętrzni, tacy jak Sigma, podłapują ten trend. Nie wierzycie? Oto fakty:

Technologię focus-by-wire znajdziemy we wszystkich natywnych obiektywach systemów:

  • Sony E,
  • Canon EOS-M.
  • Fujifilm X,
  • Nikon 1,

A do tego w przeważającej większości obiektywów systemu Mikro Cztery Trzecie (Panasonic/Olympus).

Co więcej, focus-by-wire przestaje być domeną bezlusterkowców i coraz częściej pojawia się w lustrzankach.

W systemie Canon EF pojawia się coraz więcej obiektywów z elektronicznym pierścieniem ostrości. Cała seria STM korzysta z focus-by-wire. Znajdziemy w niej wiele ciekawych obiektywów, w tym EF 40mm f/2.8, EF-S 10–18mm, EF-S 24mm f/2.8, czy EF 50mm f/1.8. W każdym z nich korzystanie z pierścienia ostrości jest udręką.

Czy jest na to lekarstwo?

Problem nie dotyczy osób, które zajmują się fotografią i filmowaniem amatorsko. Coraz sprawniejsze systemy autofocusu sprawiają, że w podstawowych zastosowaniach nie ma potrzeby sięgania po pierścień manualny.

Focus by wire - elektroniczny pierścień ostrości w obiektywach
Nowoczesny obiektyw Sony. Jest mały, lekki, stabilizowany i… pełen elektroniki.

Elektroniczny pierścień ostrości jest największym problem dla filmowców. Nawet w dobie superszybkich systemów AF, przejścia ostrości najlepiej realizuje się poprzez manualny pierścień. Elektroniczna proteza nie jest w stanie zapewnić takiego komfortu i powtarzalności.

To patowa sytuacja. Z jednej strony bezlusterkowce pozwalają na podłączenie setek starszych szkieł, w których elektroniki jest niewiele. Niestety są to szkła duże i ciężki, co kłóci się z ideą bezlusterkowca. Z drugiej strony, nowe bezlusterkowe obiektywy kuszą małymi rozmiarami i stabilizacją obrazu, ale mają ograniczenia wynikające z elektroniki.

Po raz kolejny okazuje się, że w fotografii i filmie nie można mieć wszystkiego.

Nawet na najwyższej i najdroższej półce sprzęt jest pełen kompromisów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement