Nie okłamujmy się. Samo oznaczanie fake newsów guzik da

Artykuł/Media 16.09.2017
Nie okłamujmy się. Samo oznaczanie fake newsów guzik da

Nie okłamujmy się. Samo oznaczanie fake newsów guzik da

W jaki sposób walczyć z fake newsami? Samo oznaczanie ich nie wystarczy. Odbiorcy fałszywych informacji potrzebują mocnych kontrargumentów.

Łatwo było przewidzieć, że fake newsy staną się przedmiotem licznych analiz. Przyglądają się im medioznawcy, socjolodzy i psycholodzy. Ci ostatni starają się zrozumieć mechanizmy recepcji fałszywych informacji. To cenna wiedza, bo rozumiejąc psychologiczne podłoże wiary w fake newsy, będzie można łatwiej walczyć z tym zjawiskiem. Możemy być pewni, że jest to walka trudna i być może nierówna.

Naukowcy z University of Illinois i University of Pennsylvania przyjrzeli się 20 eksperymentom z lat 1994-2015, w których uczestniczyło blisko 7 tys. osób, by spróbować odpowiedzieć na pytanie o “psychologiczną skuteczność komunikatów przeciwdziałających dezinformacji”.

Jakie wnioski płyną z analiz? Bardzo interesujące. Samo wskazanie fake newsa, oznaczenie go odpowiednią etykietą, nie wystarczy i będzie miało niską skuteczność. Odbiorcy, zwłaszcza ci, którzy uwierzyli w dezinformację powinni otrzymać rzeczowy komunikat zwrotny. Konieczna jest argumentacja, która przekona ich do tego, że wiadomość rzeczywiście jest fałszywa.

Co proponują naukowcy w walce z fake newsami?

Zabrzmi to nieco dziwne, ale badacze widzą konieczność ograniczenia rozprzestrzeniania fake newsów w niepowielaniu ich. Choć wydaje się, że brak w tym postulacie logiki, to argument ma sens. Nieprawdziwe informacje powielane przez “poważne” źródła zyskują na sile. Nie tylko trafiają do większej liczby odbiorców, ale też fakt, że wspomina o nich szanowane źródło, staje się argumentem na korzyść.

Zdaniem naukowców już na poziomie edukacji powinien być zaszczepiany w uczniach i studentach zdrowy sceptycyzm. Istotne jest też to, by kontrargumenty wobec fake newsów powstawały wspólnie z odbiorcami. Czytelnicy czy widzowie są ważnym ogniwem w walce z dezinformacją.

Po trzecie, wracamy do tego, że sama etykieta nie spowoduje, że fake news przestanie być atrakcyjny. Ten wniosek warto powtarzać, bo na oznaczaniu fałszywych informacji w dużej mierze opierają się pomysły na walkę z nimi.

Jak powyższe wnioski mają się do działań podjętych przez gigantów w walce z fałszywymi informacjami?

Przypomnijmy, że jednym ze sposobów walki jest właśnie oznaczanie fake newsów. W świetle powyższych badań można powiedzieć, że ta metoda nie odniesie sukcesu albo będzie on połowiczny. Dlaczego? Bo zadziała tu mechanizm, który wymusza zaufanie odgórnie narzuconemu autorytetowi. Organizacje takie jak choćby FactCheck.org “decydują” arbitralnie o prawdziwości informacji. Choć wielu racjonalnie myślących odbiorców, nie będzie miało problemu z demaskacją i zaufają takiej czy innej organizacji zajmującej się sprawdzaniem faktów, to pozostanie spora grupa tych bardziej podatnych na dezinformację. Szukających spisku i drugiego dna.

W mediach społecznościowych istotną rolę odgrywa też fakt, że takie czy inne treści, udostępniane są przez naszych znajomych. Widząc taką wiadomość jesteśmy skłonni uwierzyć w jej prawdziwość bez weryfikacji. To bardzo niebezpieczne, bo nasi znajomi prawdopodobnie postąpili w ten sam sposób wierząc zbyt łatwo tym, od których “wzięli” fake newsa.

Walka z fake newsami to proces długotrwały, być może permanentny.

W tej wojnie nie będzie łatwych zwycięstw, choć tacy giganci, jak Facebook czy Google zaprzęgają do walki coraz lepsze algorytmy i próbują nie tylko oznaczać dezinformację, ale obniżać jej zasięg. O tym jak subtelne są mechanizmy wpływu świadczyć mogą informacje ujawnione niedawno przez Facebooka. Serwis wydał oświadczenie, z którego wynika, że od czerwca 2015 r. do maja 2017 r. z fałszywych kont powiązanych z Rosją, opublikowano na Facebooku 3 tys. reklam za kwotę około 100 tys. dol. Nie było to jednak proste treści dezinformujące i odwołujące się bezpośrednio do wyborów w Stanach Zjednoczonych. Miały one inny cel: polaryzowanie odbiorców. Co ciekawe, co czwarta taka reklama była profilowana do odbiorców w konkretnej lokalizacji.

Dołącz do dyskusji

Advertisement