Elektryczne samochody to pieśń przyszłości. Dzisiaj rządzą elektryczne rowery, hulajnogi i deskorolki

Artykuł/Motoryzacja 21.09.2017
Elektryczne samochody to pieśń przyszłości. Dzisiaj rządzą elektryczne rowery, hulajnogi i deskorolki

Elektryczne samochody to pieśń przyszłości. Dzisiaj rządzą elektryczne rowery, hulajnogi i deskorolki

Dla mnie to ciągle abstrakcja. Znajomy „odpala” przycisk na kierownicy, a jego rower wspomaga siłę mięśni na katowickiej sinusoidzie szkód górniczych. Gdy widzę, jak 250-watowy silnik elektryczny pomaga mu w codziennej jeździe przez miasto, sam zastanawiam się, czy to nie czas na elektryka. Te w przeciągu następnych lat podbiją europejskie aglomeracje.

Według badań Eurostatu w ciągu całego 2016 roku na Stary Kontynent trafiło ponad milion elektrycznych rowerów spoza UE. Europejczycy sięgali po tzw. elektryki o 60 proc. częściej, niż w roku 2015. Co najciekawsze, e-rowery okazały się odporne na wielki holenderski kryzys sprzedażowy jednośladów, który odnotowano po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Chociaż sprzedaż rowerów w Holandii – rowerowym sercu Europy – spadła o 5-7 proc, segment e-bike zanotował minimalne zwiększenie popytu.

Rowery elektryczne to aktualnie trzeci najpopularniejszy segment rowerowy w Holandii.

Holendrzy kupują około 900 tyś. rowerów rocznie. Od 2015 roku aż 270 tyś. z tej puli to maszyny wspomagane elektrycznie. Tym samym kategoria e-bike, do której należy 29 proc. rynkowego tortu, stała się trzecią najpopularniejszą grupą produktów wśród holenderskich cyklistów, zaraz po rowerach miejskich oraz rowerach trekkingowych. Niestety, wzmożony popyt na elektryki przyczynił się do zwiększenia średniego kosztu zakupu. Ten po raz pierwszy w historii przekroczył magiczną barierę 1000 euro na transakcji. Wszystko ze względu na rosnące ceny (i możliwości) rowerów elektycznch.

Odważne, śmiałe szacunki analityków mówią o tym, że do 2050 roku kupimy około 2 miliardy rowerów elektrycznych. Dla porównania, w 2016 roku na całym świecie sprzedało się 86 milionów takich maszyn. Co ciekawe, Europa jest tutaj o wiele ciekawszym rynkiem zbytu niż Stany Zjednoczone, gdzie elektryki nie cieszą się przesadną popularnością. Stary Kontynent ma długą rowerową tradycję, będąc drugim po Azji najbardziej atrakcyjnym obszarem dla nowoczesnych, wspomaganych elektrycznie jednośladów.

Elektryczna rewolucja zapuka również do polskich drzwi.

Symptomy nowej ery widzę na co dzień, pracując w redakcji Spider’s Web. Szeroko rozumiana technologia coraz silniej wkrada się do wnętrz samochodów oraz osiada na ramach rowerów. Producenci pokroju BMW czy Kawasaki przysyłają nam do testów swoje flagowe produkty dokładnie tak samo, jak kilka lat temu robił to Samsung, HTC czy Sony. Tyle tylko, że zamiast smartfonu dostajemy kluczyki do elektrycznego samochodu albo wspomaganego elektrycznie roweru.

Masowa elektryfikacja miejskich jednośladów jest faktem. Rowerowa rewolucja ma miejsce na naszych oczach, chociaż doskonale rozumiem tych, którzy nie chcą być jej częścią. Te 70 proc. nowych klientów salonów z rowerami wciąż oczekuje tradycyjnego, opartego wyłącznie na łańcuchu oraz mięśniach rozwiązania. Z liczbami trudno jednak dyskutować. Popularność segmentu e-bike stale rośnie, co widzę również w swoim otoczeniu. Wśród moich znajomych pojawiają się pierwsze elektryki, a ja patrzę na nie z wielkim zaciekawieniem.

W tym samym czasie na Polskę coraz łakomiej spoglądają azjatyccy liderzy produkcji rowerów elektrycznych. Nasz rynek jaki się im jako pełen technologicznych pasjonatów o rosnących pensjach. Stąd coraz więcej firm walczących o portfel Polaka z klasy średniej.

Najnowszym graczem na polskim rynku jest Kawasaki. Japończycy rozpoczęli sprzedaż swoich e-rowerów, e-desek oraz e-hulajnóg.

Firma znana z motoryzacji oraz przemysłu ciężkiego zaprezentowała w ubiegłym miesiącu nowy rower elektryczny, który właśnie trafił do polskich sklepów. Razem z nim w ofercie Kawasaki znalazły się elektryczne hulajnogi, deskorolki oraz hoverboardy. Marka utożsamiana z motocyklami oferuje produkty w naprawdę rozsądnych cenach, a ja postanowiłem podejrzeć parametry najciekawszych z nich.

Rowery elektryczne – Trekking Lady KX-E-TREKLADY51 oraz Trekking Man KX-E-TREKMAN53.

Kawasaki zastosowało dosyć rzadkie na rynku e-rowerów rozróżnienie na damską oraz męską wersję ramy jednośladu. Niezależnie od wyboru, każdy rower skrywa taki sam silnik Bafang Rear 250W oraz akumulator Panasonic o napięciu 36V i pojemności 9Ah. Co ważne, umieszczenie silnika na tylnej piaście oraz integracja akumulatora z ramą powoduje, że elektronika nie rzuca się w oczy. Modele Kawasaki nie przypominają niepełnosprawnych potworków rodem z filmu Mad Max, jak wiele „chińskich” odpowiedników dostępnych na rynku. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko tarcz hamulcowych, ale to już standard wychodzący daleko poza miejską jazdę.

  • Cena: 5999 zł
  • Maksymalne obciążenie: 120 kg
  • Wspomaganie elektryczne: do 25 km/h
  • Czas ładowania: 4 godziny
  • Masa: 25 kg
  • Moc nominalna: 250W
  • Napięcie nominalne: 36V

Hulajnoga elektryczna – KX-FSKID5.5

Produkt adresowany dla dzieci, nastolatków oraz wszystkich tych, których waga nie przekracza 70 kg. Wbudowany akumulator 4,5Ah oraz silnik o mocy 120W sprawiają, że maksymalna prędkość hulajnogi to bezpieczne 12 kmh. Jedno ładowanie akumulatora pozwala przejechać około 10 km. Sam proces ładowania trwa 6 godzin, a akumulator znajduje się (ryzykowanie?) zaraz pod antypoślizgowym podestem. Jednoślad bez problemu powinien poradzić sobie z górkami o nachyleniu do 10 stopni.

  • Cena: 799 zł
  • Maksymalne obciążenie: 70 kg
  • Wspomaganie elektryczne: do 12 km/h
  • Czas ładowania: 6 godzin
  • Masa: 12 kg
  • Moc nominalna: 120W
  • Napięcie nominalne: 24V
  • Zasięg: 10 km

Elektryczna deskorolka – Kawasaki Balance Scooter KX-PRO6.5A

Nie trzeba być rodzicem aby wiedzieć, że ta grupa produktów to aktualnie sprzedażowy hit. Elektroniczne urządzenia z jakiegoś powodu nazwane deskorolkami można spotkać na ulicach każdego większego miasta, obok klasycznych desek, hulajnóg oraz rowerów. Model Kawasaki posiada automatyczną stabilizację, a kółka poradzą sobie z 30-stopniowym nachyleniem terenu. Pojemność akumulatora wystarczy na przejechanie 20 km, a maksymalne obciążenie na poziomie 100 kg sprawia, że produktem może pobawić się również nastolatek oraz osoba dorosła. O ile utrzyma równowagę. W naszym wieku to już nie takie proste.

  • Cena: 1499 zł
  • Maksymalne obciążenie: 100 kg
  • Wspomaganie elektryczne: do 15 km/h
  • Czas ładowania: 3 godziny
  • Masa: 10 kg
  • Moc nominalna: 158W
  • Napięcie nominalne: 36V
  • Zasięg: 20 km

Dołącz do dyskusji