Takich spadków bitcoin nie widział od dawna, ale kurs już się uspokoił

Artykuł/Biznes 17.09.2017
Takich spadków bitcoin nie widział od dawna, ale kurs już się uspokoił

Takich spadków bitcoin nie widział od dawna, ale kurs już się uspokoił

Bitcoin nie ma ostatnio łatwego życia. Atakują go starzy znajomi. Tym razem z Chin i z holdingu finansowego JP Morgan. 

Kurs bitcoina rósł nieprzerwanie od kilku miesięcy osiągając na początku września pułap 5 tys. dol. To już niestety przeszłość, bo teraz bitcoin stara się wrócić powyżej ledwie 4 tys. dol.

Skąd wzięły się spadki bitcoina?

Przyczyny są dwie. Pierwsza i ważniejsza, to decyzja chińskiego rządu o zakazie obrotu kryptowalutami (uderzenie w giełdy) i zakazie przeprowadzania ICO (uderzenie w firmy, które chciały w ten sposób pozyskać środki z rynku).

Źródło: CryptoCurrency Market Capitalizations

Spadki sięgnęły nawet 20 proc. wartości.

O końcu swojej działalności poinformowały już jedne z największych giełd w Państwie Środka: BTCC i ViaBTC. Co ciekawe, chiński regulator finansowy przyglądał się ich działalności już przed kilkoma miesiącami. Rządzący podejrzewali wówczas, że handel kryptowalutami może być wykorzystywany do prania brudnych pieniędzy. Po kilku dniach wstrzymania handlu giełdy wróciły jednak do pracy z obietnicą podniesienia poziomu zabezpieczeń.

Obecna decyzja Chińczyków może oznaczać definitywny koniec kryptowalut w Chinach. O ile nie trafiłem na informacje jakoby obrót bitcoinem pomiędzy prywatnymi posiadaczami miał podlegać odpowiedzialności prawnej, to jego zdobycie będzie teraz bardzo utrudnione. Nie wspominając nawet o spowolnieniach w procesie adopcji.

Skoro ludzie będą widzieli, że kryptowaluty są zakazane przez rząd, to żaden sklep nie będzie się kwapił do rozpoczęcia akceptacji bitcoina.

JP Morgan gra na dwa fronty

Drugi epizod chwilowej degrengolady bitcoina został wywołany przez Jamiego Dimona, szefa jednego z największych holdingów finansowych na świecie – JP Morgan. Dimon znany jest ze swojej antypatii w stosunku do kryptowalut, które po raz kolejny nazwał oszustwem. Powiedział on także, że natychmiastowo zwolniłby pracownika, któremu zachciałoby się handlować bitcoinami.

Tak się jednak składa, że kilka dni po tej wypowiedzi JPMorgan Securities kupiło akcje XBT Provider AB, które zabezpieczone są… bitcoinami. Tym razem rynek zareagował odbiciem, przez co obecnie kurs kształtuje się w okolicach 3600 dol.

Źródło: Reddit, https://www.reddit.com/r/Bitcoin/comments/709hed/probably_jp_morgan/

W światku bitcoina pojawiło się więc pytanie – czy słowa Dimona były obliczone na obniżenie kursu bitcoina? Jego ciągła i niezmienna niechęć ku kryptowalutom wskazywałaby, że nie.

A może JP Morgan kupił akcje dla swojego klienta? To z kolei mogłoby bardzo źle wpłynąć na wizerunek firmy, która kupuje aktywa określane mianem oszustwa.

Dwie ciekawe lekcje dla bitcoina

Stabilizacja na poziomie ponad 3,5 tys. dol. pokazała, że spadki były chwilowe. Warto jednak wyciagnąć z nich wnioski:

  1. Kryptowaluty są jak na razie bardzo małe. Nawet największą z nich może zachwiać jedna decyzja państwa czy firmy finansowej.
  2. Owi finansowi behemoci są dwulicowi. Mówią jedno, a robią drugie – oczywiście w imię zysku. Przewiduję, że w miarę wzrostu wartości bitcoina będzie on zyskiwał sobie coraz więcej zwolenników.
  3. Być może chińscy górnicy będą musieli szukać sobie nowego domu z tanią energia. Skoro rządzący wzięli się za giełdy, to oni mogą być następni.

A co z ceną samego bitcoina? Jeśli inwestujesz metodą “kup i trzymaj”, to raczej nie masz się czego martwić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement