Alexa i Cortana nie będą już o siebie zazdrosne. Chciałbym jednak, żeby w końcu zaczęły ze sobą rozmawiać

Alexa i Cortana nie będą już o siebie zazdrosne. Chciałbym jednak, żeby w końcu zaczęły ze sobą rozmawiać

Alexa i Cortana nie będą już o siebie zazdrosne. Chciałbym jednak, żeby w końcu zaczęły ze sobą rozmawiać

Mam spory problem z inteligentnymi, rzekomo, asystentami. Wcale nie chodzi o to, że nie mogę sobie porozmawiać z Siri, Cortaną, Alexą, Bixby czy Google Assistant po polsku.

Microsoft i Amazon pochwalili się w ubiegłym tygodniu podjęciem współpracy. Posiadacze głośnika Amazon Echo będą mogli wywołać Cortanę, a użytkownicy sprzętów namaszczonych przez Microsoft będą mogli porozmawiać z Alexą.

Ta współpraca to pierwszy malutki krok, by inteligentni asystenci tacy jak Alexa i Cortana nauczyli się rozmawiać sami ze sobą.

Do tej pory ograniczenie asystentów głosowych było sporym problemem. Posiadacze Echo mogli poprosić Alexę, by w ich imieniu coś kupiła i sprawdziła pogodę, ale żeby sprawdzić pocztę służbową, trzeba było uruchomić inny sprzęt, który obsługuje Cortanę.

Teraz dwie sztuczne inteligencje nie połączą się co prawda w jedną, ale użytkownicy będą mogli się między nimi przełączać za pomocą prostej komendy głosowej. Fraza Alexa, open Cortana pozwoli porozmawiać z asystentem Microsoftu przez sprzęt wyprodukowany przez Amazon.

Amazon i Microsoft nie chcą, by użytkownicy musieli wybierać pomiędzy jedną i drugą platformą.

Alexa i Cortana działają na podobnej zasadzie, ale mają swoje unikalne funkcje. Wybranie zaledwie jednego asystenta odcina użytkownika od możliwości, jakie daje inny. Integracja dwóch usług tego typu sprawia, że użytkownik nie musi wybierać, które dodatki są dla niego istotniejsze.

Problem w tym, że ta integracja nadal nie jest pełna. Alexa i Cortana to będą dwie usługi, które trzeba będzie skonfigurować i zasilić danymi. Asystenci głosowi nadal nie będą dysponować kompletem danych na nasz temat, by realizować swoją funkcję w najlepszy możliwy sposób.

Mnożenie bytów nad potrzeby.

Sztuczna inteligencja od Microsoftu i Amazonu to nie jedyni cyfrowi asystenci, z których można dziś skorzystać. Oprócz tych dwóch platform mamy przecież Siri od Apple, Google Assistant i Samsung Bixby, a kolejne firmy zapowiadają podobne rozwiązania. Po co nam tyle różnych platform do tego samego?

To tak, jakby szef w firmie miał kilku asystentów, ale każdy pracowałby w osobnym dźwiękoszczelnym pomieszczeniu. Każdy taki asystent może zaplanować dla swojego przełożonego spotkanie lub sprawdzić jego korespondencję, którą odebrać, ale nie będą wymieniać informacji między sobą. Głupie, prawda?

Zamiast jednego JARVIS-a producenci elektroniki chcą dać nam kilku cyfrowych asystentów, ale każdy z nich będzie upośledzony.

Użytkownicy korzystają z urządzeń i oprogramowania od najróżniejszych firm. Mało kto na własne życzenie zamyka się w rezerwacie tak jak wyznawcy jabłka. W praktyce nietrudno sobie wyobrazić, że ktoś kupił iPhone’a, tablet z Androidem, głośnik Echo i miał do tego służbowy komputer z Windows. W rezultacie:

  • Google Assistant będzie wiedział, czego ostatnio szukaliśmy, ale to Facebook M pozna treść naszych konwersacji ze znajomymi;
  • Alexa sprawdzi, co ostatnio kupiliśmy, ale weźmie pod uwagę tylko zakupy w Amazonie;
  • Cortana dowie się, kiedy mamy następne spotkanie, ale tylko to służbowe, bo nie dostanie dostępu do prywatnego kalendarza;
  • Tylko Siri będzie mogła sprawdzić, do kogo ostatnio dzwoniliśmy i jakie przypomnienia ustawiliśmy w telefonie.

Trudno sobie wyobrazić, by Google i Apple wpuściły do swoich ogródków inne firmy.

W przypadku Samsunga jestem w stanie sobie wyobrazić współpracę z Microsoftem. Bixby mógłby zostać połączony siecią zależności z Cortaną, a tym samym z Alexą. U Google’a jest to wątpliwe, ale nie całkowicie wykluczone… ale w to, że Siri nauczy się gadać z innymi asystentami, już nie uwierzę.

Wiele osób przewiduje, że asystenci głosowi to będzie the next big thing po smartfonach. Tuzy na rynku internetowym dwoją się i troją, by nie przespać szansy na zaistnienie w tym segmencie niczym Microsoft na rynku mobilnym. Gigant z Redmond podejmuje współpracę z Amazonem, bo to dla obu firm szansa na to, wyprzedzić Apple’a i Google’a działających w pojedynkę.

Dołącz do dyskusji