W Adobe otwierają szampana. Abonament Creative Cloud zarobił dla firmy więcej niż kiedykolwiek

W Adobe otwierają szampana. Abonament Creative Cloud zarobił dla firmy więcej niż kiedykolwiek

W Adobe otwierają szampana. Abonament Creative Cloud zarobił dla firmy więcej niż kiedykolwiek

Adobe po raz kolejny rozbiło bank prezentując wyniki finansowe. Nowy kwartał to nowy rekord dla firmy. Abonament Creative Cloud był strzałem w dziesiątkę.

Wyniki finansowe Adobe za trzeci fiskalny kwartał 2017 roku nie pozostawiają złudzeń. Firma zarabia więcej niż kiedykolwiek.

W trzecim kwartale 2017 roku przychody Adobe wyniosły 1,84 mld dol, co oznacza wzrost o 26 proc. względem analogicznego okresu rok temu. 1,27 mld dol z tej kwoty wygenerował dział Digital Media, do którego Adobe wlicza pakiet Creative Cloud.

Jeszcze większe wrażenie robią skoki zysku firmy w ujęciu rok do roku. Zysk operacyjny urósł o 46 proc, a zysk netto o 53 proc.

Tym samym trzeci kwartał okazał się lepszy, od rekordowego w historii firmy drugiego kwartału. To jednak nie koniec. Analitycy szacują, że czwarty kwartał przyniesie kolejny rekord z przychodem na poziomie 1,95 mld dol.

To kolejne potwierdzenie, że abonament w przypadku oprogramowania jest dla firmy bardzo opłacalny.

Odkąd Adobe wprowadziło pakiet Creative Cloud, nie ustaje debata o opłacalność abonamentu. Dostęp do programów jest tani w skali miesiąca, ale przeliczając to na lata, rachunek finansowy najczęściej wychodzi na niekorzyść Adobe.

Osobiście nie jestem zwolennikiem abonamentu. Przez długi czas korzystałem z subskrypcji planu fotograficznego (Photoshop i Lightroom), do którego miałem dołączony osobny pakiet z programem Premiere Pro.

Sama idea abonamentu nie jest zła, ale problem leży w realizacji obietnicy Adobe.

Adobe obiecywało darmowe aktualizacje programów w ramach abonamentu Creative Cloud. Problem polega na tym, że te aktualizacje nie wnoszą niczego istotnego.

W moim przypadku jedynym realnym pożytkiem z aktualizacji programów była aktualizacja wtyczki Camera RAW, dzięki której Lightroom i Photoshop obsługują pliki RAW z najnowszych aparatów.

Poza tym programy z których korzystałem stały w miejscu. Powstała absurdalna sytuacja, kiedy nawet wersje aplikacji sprzed dwóch lat praktycznie w niczym nie ustępują najnowszym odsłonom. Ba, często działają nawet lepiej, bo nie są tak przeładowane drobnymi, niepotrzebnymi funkcjami.

Na szczęście pojawia się coraz mocniejsza konkurencja. W moim przypadku Photoshopa zastąpił Affinity Photo, a zamiast Premiere Pro korzystam z Final Cut Pro X. Na posterunku został tylko Lightroom, ale korzystam z niego w wersji pudełkowej, a nie abonamentowej. To jedyny program Adobe sprzedawany w dwóch planach.

Nawet jeśli w czwartym kwartale Adobe pobije kolejny rekord finansowy, to w 2018 roku będzie musiało podkręcić tempo.

Coraz częściej pojawiają się komentarze branży kreatywnej, w której całe studia projektowe porzucają Adobe na rzecz konkurencyjnych rozwiązań. Kiedy Adobe osiadło na laurach, konkurencja nadrobiła zaległości.

Na razie tych ruchów zupełnie nie widać w finansach Adobe, ale mam nadzieję, że firma w końcu poczuje oddech rywali na swoich plecach. Przydałoby się, żeby ktoś mocno dokręcił Adobe śrubę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji