Czy naprawdę potrzebujemy księgarni Amazonu? Z usługami takimi jak Ridero – szczerze wątpię

Felieton/Media 03.08.2017
Czy naprawdę potrzebujemy księgarni Amazonu? Z usługami takimi jak Ridero – szczerze wątpię

Czy naprawdę potrzebujemy księgarni Amazonu? Z usługami takimi jak Ridero – szczerze wątpię

Self-publishing rośnie w siłę nad Wisłą. Przybywa nam nie tylko autorów, ale też wygodnych rozwiązań wysokiej jakości dla twórców. Takich, jak nowości od Ridero.

Scena self-publishingowa w Polsce jeszcze nigdy nie rozwijała się tak dynamicznie. Z jednej strony kolejni znani twórcy publikują swoje książki nie oglądając się na wydawnictwa, a z drugiej coraz więcej początkujących chce w ten sposób postawić swój pierwszy krok w świecie literatury. To przede wszystkim do tej grupy chce trafić Ridero, czyli kompleksowa platforma do samodzielnej publikacji, oferująca wszelkie usługi związane z wydaniem książki – od korekty, redakcji i składu, aż po druk i dystrybucję w księgarniach.

Możliwości i jakość usług Ridero opisywałem już szerzej na Spider’s Web, i byłem szczerze zaskoczony ich zaawansowaniem. Szczególnie możliwościami sztucznej inteligencji, która „odpowiada” za poprawne przetwarzanie dokumentów tekstowych na książki.

Niedawno w ofercie Ridero pojawiły się jednak dwie nowości, które tym bardziej sprawiają, że początkujący pisarze powinni spojrzeć w stronę serwisu, jeśli poważnie myślą o samodzielnym wydaniu książki.

Audiobooki w Ridero

Tak jest – polscy self-publisherzy dostali w swoje ręce bodajże najprostsze i do tego bardzo przystępne cenowo narzędzie do udostępnienia swojej książki w formacie audio.

Ridero postawiło na audiobooki, by odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie rynku. Jak mówi nam Monika Młodawska z Ridero:

W Ridero staramy się nieustannie rozwijać i doganiać oczekiwania naszych autorów oraz ich czytelników. Wielu pisarzy dopytywało nas o możliwość zamówienia audiobooka, w związku z tym podjęliśmy decyzję o przygotowaniu takiej usługi w naszej ofercie. Sprawdziliśmy polski rynek i okazało się, że ponad 3 mln Polaków słucha audiobooków, a zdecydowana większość wie o ich istnieniu. Około 6 na 10 Polaków deklaruje, że dotychczas słyszało o książkach audio (61%), co 7-my przyznaje, ze korzystał z nich kiedykolwiek (14%), a co 11-ty deklaruje, że korzysta z nich obecnie (9%).

Dowiedz się wszystkiego o audiobookach – sprawdź nasz mega materiał!

Opcja nagrania audiobooka dostępna jest dla wszystkich pisarzy, którzy dodali swoje książki do systemu Ridero. Cały proces jest bajecznie prosty:

  • Zamawiamy usługę dla konkretnej publikacji
  • Wybieramy lektora (do wyboru są dwa głosy żeńskie i dwa głosy męskie)
  • Uzgadniamy z doradcą Ridero terminy i koszt produkcji
  • Nagrywamy próbkę
  • Podejmujemy decyzję o nagraniu całości

Koszt stworzenia audiobooka z Ridero jest… relatywnie niewielki. Ostateczny koszt zależy oczywiście od objętości utworu, ale wyjściowo koszt nagrania jednego arkusza wydawniczego (40 tys. zzs) to 349 zł. Nagranie próbne około jednej strony (2 tys. zzs) to koszt raptem 49 zł, więc przed przystąpieniem do realizacji możemy niskim kosztem sprawdzić jakość usługi.

Nagranie audiobooka w Ridero nie dość, że jest tańsze, niż realizacja przedsięwzięcia na własną rękę (a nadal pozostaje równie profesjonalne) to nie nastręcza też autorowi problemów organizacyjnych. Po zleceniu i ustaleniu szczegółów realizacja leży po stronie Ridero.

Ogromnym plusem Ridero jest też prostota dystrybucji nagrania. Podobnie jak w przypadku e-booków, audiobooki nagrane w serwisie możemy opublikować w około 200 księgarniach internetowych za pomocą 4 dostępnych dystrybutorów – Publio, Azymutu, Virtualo i Legimi.

Nieco szkoda, że autorzy do wyboru otrzymują raptem cztery głosy lektora. Aczkolwiek przy tak okazyjnej cenie można wybaczyć stosunkowo wąski zakres opcji. Nie jest też wykluczone, że z czasem wybór się powiększy. Jak zapewnia Monika Młodawska:

Na ten moment nie myślimy o poszerzeniu grona lektorów, natomiast jeżeli pojawią się takie sugestie ze strony autorów, to oczywiście – jak zawsze, weźmiemy to pod uwagę.

Chociaż 349 zł za arkusz to obiektywnie niska cena, subiektywnie może się ona okazać zaporowa dla wielu początkujących autorów. Mimo wszystko, inwestycja w audiobook to inwestycja w najbardziej obecnie perspektywiczny format książki. Statystyki potwierdzają to z każdej strony. Dlatego nic dziwnego, że Ridero postanowiło wprowadzić taką usługę do swojej oferty:

Dziś audiobook szturmem podbija rynek, będąc książką w nowym, supernowoczesnym i wygodnym formacie dźwiękowym. Dzięki audiobookowi docieramy do nowej grupy “czytelników-słuchaczy”, którzy chcą “czytać” książkę podczas prowadzenia samochodu, sprzątania, biegania czy ćwiczeń w siłowni. Wydanie książki w formacie audiobooka poszerza grono odbiorców publikacji, dając każdemu szansę wyboru najwygodniejszej dla siebie wersji książki, w zależności od indywidualnych preferencji.

A co z promocją? Tu z pomocą przychodzi… profesjonalnie przygotowany zwiastun.

Muszę z przykrością stwierdzić, że znakomita większość budżetowych zwiastunów filmowych polskich self-publisherów (a często też popularnych pisarzy wydających tradycyjnie) przyprawia widza o palpitacje. Takie produkcje działają wyłącznie na szkodę książki. A przecież nawet bardzo prosty, ale dobrze zrobiony zwiastun to doskonały sposób, by promować swoje dzieło – chociażby w mediach społecznościowych, gdzie wideo obecnie bryluje.

Dlatego też Ridero wprowadziło do oferty stworzenie zwiastuna do wydawanej książki w cenie, której naprawdę trudno odmówić.

Realizacja zwiastuna w Ridero jest równie prosta, jak każda z oferowanych usług. Zwiastuny tworzone są w oparciu o szablony. Autor wybiera ten z nich, który najbardziej pasuje do jego dzieła, a następnie dostarcza ilustracje, zdjęcia, teksty, cytaty i wybiera muzykę z zaproponowanego źródła.

Następnie doradca ocenia, czy autor dostarczył dostatecznie wiele materiałów. Jeśli tak, są one przekazywane do profesjonalnego montażysty. W ramach oferty autor otrzymuje jedną rundę poprawek, które może zlecić montażyście po obejrzeniu pierwszej wersji zwiastuna.

Po ukończeniu finalnej wersji zwiastun ląduje w dedykowanej zakładce Ridero, a autor otrzymuje link do pobrania gotowego materiału.

Ile kosztuje taka przyjemność? Ledwie… 249 zł.

Z premedytacją piszę „ledwie”, gdyż znam cenniki wielu profesjonalnych montażystów, którzy taką usługę wyceniliby ponad dwukrotnie wyżej.

Owszem, istnieją sposoby, by zapłacić za zrobienie zwiastuna jeszcze mniej – można samemu nauczyć się montażu (polecam), poprosić uzdolnionego przyjaciela o pomoc (jeśli mamy szczęście mieć takowego w kręgu znajomych) lub zapłacić zbliżone pieniądze studentowi filmówki, który może być chętny na słabiej płatne zlecenie w zamian za zgodę na publikację i włączenie dzieła do portfolio.

Żadne z powyższych rozwiązań nie jest jednak tak szybkie i proste jak to, co proponuje Ridero. Choć nadal kluczową zaletą serwisu jest pozostawanie w obrębie jednego, wygodnego ekosystemu wydawniczego, który w mojej opinii należy do najprzystępniejszych w obsłudze na rynku.

Rozwiązanie typu wszystko-w-jednym dla początkującego pisarza.

Od wielu miesięcy bacznie przyglądam się krokom Ridero i jestem pod wielkim wrażeniem. Nie tylko tego, jakie usługi oferują, ale też… ich pracy u podstaw.

Prawdziwym problemem polskiego self-publishingu nie jest bowiem słaba dostępność usług czy wysoki próg wejścia, lecz – tak po prostu – brak wiedzy. Samodzielne wydanie książki wymaga jej potężnych pokładów. Przyswojenie niezbędnych informacji może być przytłaczające, tak jak samo odnalezienie ich w gąszczu nieprzydatnych bzdur, których pełno jest w Sieci.

Ridero wykonuje naprawdę solidną pracę edukacyjną, czy to na swoim blogu, czy na Facebooku, gdzie regularnie znajdziemy cenne rady dla początkujących oraz – od niedawna – także edukacyjne webinary.

Jesteśmy gotowi na Amazon. A może… nawet go nie potrzebujemy.

Należę do grona osób, które z utęsknieniem wypatrują wejścia księgarni Amazonu i ekosystemu Kindle’a (w tym Kindle Direct Publishing) do Polski. To bez wątpienia najlepszy i najbardziej rozwinięty system dla self-publisherów jaki istnieje na świecie, a jego wejście do Polski z całą pewnością przyczyni się do jeszcze większego boomu na samodzielne publikowanie.

Dzięki takim serwisom jak Ridero jesteśmy gotowi na to, by wprowadzić do księgarni Jeffa Bezosa wysokiej jakości, samodzielnie przygotowane książki. A ośmielę się wręcz stwierdzić, że dzięki takim usługom wcale jej nie potrzebujemy.

Polska jest krajem posiadającym już dziś bardzo zaawansowaną cyfrową dystrybucję książek, zarówno papierowych, jak i elektronicznych. Prawda jest taka, że… prawdopodobnie wcale nie potrzebujemy Amazonu, by scena self-publishingowa w Polsce rosła i miała się dobrze.

Bo przecież nie jest tak, że wchodzący do Polski Amazon nagle sprawi, że polskich autorów będzie się czytać za granicą. A skoro Amazon ma być dla nas tylko wygodną platformą dystrybucji, to czy naprawdę jest na co czekać?

Z pomocą takiego Ridero możemy rozprowadzić książkę szerokimi kanałami dystrybucji. Serwis pomoże autorowi z rozliczeniem. Promocja? I tak leży po stronie autora. Wszystkie narzędzia już mamy.

Tak naprawdę jedyną przewagą Amazonu nad resztą rynku w Polsce jest… czytnik Kindle. Nadal niedościgniony numer jeden wśród urządzeń do czytania e-booków. Wierzę jednak, że w końcu i ten standard uda się nam w Polsce dogonić. Jesteśmy już blisko.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement