Motorola ma już ekran, którego nie da się potłuc. Teraz chce mieć taki, który… sam się naprawi

Artykuł/Sprzęt 16.08.2017
Motorola ma już ekran, którego nie da się potłuc. Teraz chce mieć taki, który… sam się naprawi

Motorola ma już ekran, którego nie da się potłuc. Teraz chce mieć taki, który… sam się naprawi

Motorola ma już w swojej ofercie smartfony z ekranem, którego praktycznie nie da się stłuc. Teraz pracuje nad takimi, które… potrafią się same naprawić.

To nie żart. Jak wynika z najnowszego wniosku do urzędu patentowego, Motorola pracuje nad wyświetlaczami, które potrafią same „wyleczyć” rysy i pęknięcia.

Jak to działa? Według patentu na ekrany LCD i OLED miałby być nakładany zapamiętujący kształt polimer, potrafiący się regenerować pod wpływem ciepła.

Smartfon sam rozpoznawałby miejsca, w których ekran uległ uszkodzeniu.

Następnie pod wpływem ciepła smartfona lub dłoni użytkownika konkretne miejsca byłyby nagrzewane.

Po takim zabiegu rysy i pęknięcia miałyby zniknąć.

Brzmi niewiarygodnie? Niekoniecznie. To ewolucja ekranów Motorola Shattershield.

Już w tej chwili smartfony Moto X Force, Moto Z Force i Moto Z2 Force mają wyświetlacze, które nie są pokryte szkłem, lecz nietłukącym się tworzywem. Sam testowałem Moto X Force i próbowałem rozbić ekran na różne sposoby – bezskutecznie.

Naturalnym minusem zastosowania tworzywa innego, niż szkło, jest ogromna podatność na mikrorysy, spore refleksy i zmianę kolorów, gdy patrzymy pod kątem. Te dwie ostatnie wady podobno zostały zniwelowane w najnowszej Moto Z2 Force, ale pozostaje faktem, że ekrany Shattershield, choć niezniszczalne, nieco odstają jakością od tych pokrytych szkłem.

Leczący się ekran mógłby być przyszłością Motoroli i jej największym wyróżnikiem.

Pęknięty ekran to największa zmora użytkowników smartfonów. Nic tak nie boli, jak zakup drogiego urządzenia tylko po to, by upuścić go niechcący na beton i płacić grube pieniądze za naprawę (która czasem wręcz nie jest możliwa).

Nic więc dziwnego, że seria Force od Motoroli zyskała wielu fanów. Z pewnością jest mnóstwo ludzi, którzy są gotowi na pewne kompromisy, by zyskać ekran, który naprawdę trudno jest potłuc.

Ekran, który mógłby się samodzielnie „uzdrawiać”, to logiczna kontynuacja tej idei i jeśli Motoroli faktycznie uda się taki wyświetlacz zaimplementować, możemy śmiało mówić o przełomie.

Nie liczyłbym jednak na to, że już następna generacja Moto Z Force będzie potrafiła się sama naprawiać.

Motorola dopiero złożyła patent „uzdrawiającego się” ekranu. Tak naprawdę nie wiemy, czy i kiedy trafi on do nowych urządzeń, a choć byłoby to logiczne, to nasze życzenia często nie znajdują realizacji w rzeczywistości.

Na pewno nie spodziewam się, abyśmy zobaczyli ten ekran w nadchodzącej Moto Z3 Force. Jeśli już, tak innowacyjnej technologii spodziewałbym się najprędzej za kilka lat. Albo w Moto Z Force, albo… w którymś z tych futurystycznych, wyginanych jak bransoletka smartfonów, którymi Motorola chwali się od lat.

Kto wie? Może właśnie z myślą o nich inżynierowie pracowali nad ekranem zdolnym leczyć rysy i pęknięcia? Odpowiedź na to pytanie na razie musimy zostawić domysłom.

*Grafiki: Motorola

Dołącz do dyskusji

Advertisement