Uncharted: Zaginione Dziedzictwo może być najlepszym Tomb Raiderem, w jakiego grałem

Recenzja/Gry 25.07.2017
Uncharted: Zaginione Dziedzictwo może być najlepszym Tomb Raiderem, w jakiego grałem

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo może być najlepszym Tomb Raiderem, w jakiego grałem

Dobra kuchnia się nie nudzi. Tak w wielkim skrócie mogę określić pierwsze wrażenia z gry Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. Może nie wprowadza ona zbyt wiele nowości, ale mimo to bawiłem się przy niej wybornie.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to samodzielny dodatek do gry Uncharted 4: Kres Złodzieja i będzie dostępny tylko na konsoli PlayStation 4. Po raz pierwszy w historii serii główną bohaterką gry jest kobieta, a konkretnie Chloe Frazer znana z poprzednich części gry. Kobieca bohaterka sprawia, że Uncharted: Zaginione Dziedzictwo jest jeszcze bardziej podobna do Tomb Raidera niż do tej pory.

Pod wieloma względami Uncharted: Zaginione Dziedzictwo bardzo przypomina Tomb Raidera.
Pod wieloma względami Uncharted: Zaginione Dziedzictwo bardzo przypomina Tomb Raidera.

Jako fan obu serii pokuszę się o dosyć odważne stwierdzenie. Moim zdaniem różniły się one przede wszystkim główną postacią. Teraz nawet tej rozbieżności nie widać, a Uncharted: Zaginione Dziedzictwo może być najlepszym Tomb Raiderem, w jakiego grałem. To dobry zabieg marketingowy, który skusi fanów obu serii. W całej rozciągłości popieram jego zastosowanie. W grze w ogóle nie brakowało mi Nathana Drake’a, a przez lata spędzone z kolejnymi odsłonami Larry obecność Chloe jako głównej bohaterki wydawała się bardziej naturalna.

W Uncharted: Zaginione Dziedzictwo miałem okazję grać przez około 40 minut.

To bardzo krótko, ponieważ cała przygoda ma zająć ponad 10 godzin. Taki czas spędzony z grą wystarczył jednak, by stwierdzić, że jest to… po prostu samodzielny dodatek do Uncharted 4. Nie ma tu żadnych dodatkowych rozwiązań, nie ulepszono też grafiki, nie wprowadzono znaczących usprawnień. Schemat rozrywki też nie zmienił się nawet o jotę. A co najciekawsze… wcale mi to nie przeszkadzało.

W grze nie zabrakło też możliwości sterowania pojazdami. Ja miałem okazję kierować terenowym samochodem.

Uncharted 4 jest jedną z moich ulubionych gier na PlayStation 4. Był to jeden z tytułów, dla których warto było kupić konsolę. Ostatnia część przygód Nathana Drake’a oczarowała mnie na wielu poziomach. Z kolei nadchodzące Uncharted: Zaginione Dziedzictwo ma wszystkie zalety Uncharted 4. Jeżeli podobała się wam poprzednia odsłona gry, tę możecie kupować w ciemno. Na pewno się nie zawiedziecie.

To, co rzuca się w oczy już chwilę po uruchomieniu gry, to grafika.

Filmowa, żywa, piękna. Zamknięte przestrzenie oczarowują szczegółowością i przytłaczają gracza, zaś otwarty świat powala swoim ogromem. Całość prezentuje się pięknie, a mimo to gra nawet przez chwilę się nie zacina. Nawet gdy na ekranie pojawia się cała armia przeciwników. Nawet, gdy widzimy wiele efektów cząsteczkowych. Nawet gdy na pierwszy rzut oka widać, że ten ogromny świat żyje. Równie ładnej oprawy nie powstydziłyby się najładniejsze produkcje uruchomione na bardzo mocnych pecetach. To samo tyczy się przerywników filmowych, które okazują się  po prostu miodne, a dubbing w nich jest podłożony bezbłędnie. Profesjonalna robota.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to bardzo filmowa gra. I to jest komplement.
Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to bardzo filmowa gra. I to jest komplement.

Po niespełna godzinie nie da się ocenić poziomu fabuły, więc na ten temat się nie wypowiem. Cieszy za to poziom trudności gry i zagadek. Z jednej strony jest on na tyle wysoki, by tytuł nie przechodził się sam, a z drugiej strony nie frustruje. Gdy na dłuższy czas utkniemy w jednym miejscu, nasz towarzysz lub wbudowana podpowiedź pomoże nam przejść zagadkę. I co istotne, zrobi to w taki sposób, że nie poczujemy się idiotami. To cieszy, bo w każdym Uncharted oraz Tomb Raider miewałem kilka miejsc, w których się po prostu zacinałem i niebywale mnie to frustrowało. Dobrze, że gra nie piętnuje mojej ułomności.

Za krótko grałem w Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, by je rzetelnie ocenić.

Na pełną recenzję tego tytułu będziecie musieli poczekać niemal miesiąc. Mogę jednak uczciwie powiedzieć, że na pierwszy rzut oka tytuł ten prezentuje się naprawdę nieźle. Czerpie garściami z podstawki, ale nie ma w tym absolutnie nic złego, bo Uncharted 4 był wyborny. Reasumując: z wypiekami na twarzy czekam na premierę pełnej wersji gry, która odbędzie się już 23 sierpnia.

Dołącz do dyskusji

Advertisement