Jak producenci smartfonów robią nas w konia, czyli małe kłamstewka na oficjalnych fotkach

Artykuł/Technologie 25.07.2017
Jak producenci smartfonów robią nas w konia, czyli małe kłamstewka na oficjalnych fotkach

Jak producenci smartfonów robią nas w konia, czyli małe kłamstewka na oficjalnych fotkach

Od pewnego czasu smartfony rozwijają się nieco wolniej niż jeszcze kilka lat temu. Z dnia na dzień nikt nie wynajduje nowych systemów bezprzewodowej łączności, miniaturowych matryc i obiektywów, ani akumulatorów, których nie musielibyśmy ładować codziennie.

Zaś stosowane obecnie procesory oraz kilka gigabajtów RAM-u wystarczają do swobodnego korzystania z urządzenia, nawet przy założeniu, że z niewiadomych względów będziemy chcieli uruchomić połowę zainstalowanych aplikacji. Jednocześnie.

Krótko mówiąc: smartfony stały się nudne, wtórne i podobne do siebie.

Aby wywołać złudzenie i przekonać konsumentów, że warto wymieniać smartfon co roku, a już najpóźniej co dwa lata, producenci stają na głowie i wzbijają się na wyżyny ułudy. Podczas konferencji prasowych zasypują nas gradem często wyimaginowanych argumentów, a na grafikach promocyjnych… No właśnie. Przy tworzeniu grafik promocyjnych dają pole do popisu fotografom, grafikom i retuszerom zdjęć, którzy nierzadko posuwają się do sztuczek lub małych manipulacji, aby nowy produkt wyglądał jeszcze lepiej niż w rzeczywistości.

Graficy i fotografowie, działający zapewne za wyraźne zlecenie przełożonych, najczęściej na celownik biorą ekran urządzenia. Ale nie zawsze tak jest.

Jak Coolpad dał pracę grafikowi…

Firma Coolpad przy tworzeniu ilustracji prezentujących nowe smartfony lubi poszaleć. Przeglądając oficjalne zdjęcia promocyjne smartfonów, a następnie porównując je do fotek wykonanych przez recenzentów, można się nieźle zdziwić, gdyż Coolpad zleca(ł) grafikowi usunięcie szerokich ramek wokół ekranu.

Ramki te wyglądają dość nieestetycznie, nie są nowoczesne i ukazują tani charakter chińskich sprzętów. Lepiej więc, żeby ich nie było.

Coolpad Torino na filmie promocyjnym

Ekran wydaje się sięgać do samej krawędzi urządzenia.

Podobnie tutaj – ciemne tło ukrywa fakt, że ekran kończy się szybciej niż w rzeczywistości.

Coolpad Porto na oficjalnej grafice

Coolpad Porto w rzeczywistości

Gołym okiem widać różnicę. Na materiałach przygotowanych przez producenta urządzenia nie mają czarnych ramek wokół ekranu, a wyświetlany obraz znajduje się w miejscu, gdzie w prawdziwych smartfonach jest już czarna ramka okalająca ekran.

ZTE też się wstydzi swoich ramek

Przeglądając grafiki np. modelu ZTE Axon 7 mini, możemy zobaczyć urządzenie, w którym ekran sięga do samych brzegów. Tak wielki wyświetlacz robi wrażenie i bez wątpienia może być powodem do dumy producenta oraz elementem, który skusi klienta do zakupu.

Mamy wrażenie, że ekran wyświetla obraz do samej krawędzi

Na materiale wideo ekran również wygląda okazale

A w rzeczywistości…

Olbrzymie czarne ramki wokół ekranu rzucają się w oczy zawsze, gdy na ekranie nie jest wyświetlany ciemny obraz. Czyli w codziennym użytkowaniu będziemy bardzo często obcować z zupełnie innym urządzeniem, niż próbuje pokazać nam producent.

Bezramkowy ekran S8 tylko po poprawkach grafika?

Producenci lubią nazywać swoje smartfony bezramkowymi. Podobnie działa Samsung, który intensywnie promuje główną nowość w modelu S8, czyli ekran Infiniti. Ekran, który niemal nie ma ramek – nie licząc tych na górze, na dole i po bokach.

Od czego jest jednak postprodukcja. W wielu materiałach promocyjnych Samsung pokazuje model Galaxy S8 ze specjalnie rozjaśnionymi krawędziami bocznymi. Mają one na celu wywołanie wrażenia odbijania światła oraz… wyszczuplenie bocznych ramek, które w rzeczywistości są o wiele bardziej widoczne niż przedstawiono to na oficjalnych grafikach.

Samsung Galaxy S8 na grafice od producenta

A tutaj w rzeczywistości

Magia Apple, czyli znikający wystający obiektyw

Do wystających obiektywów w smartfonach Apple zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Są z nami od modelu iPhone 6, były w 6s, są również w 7.

Jednak sterczący obiektyw nie jest rzeczą, którą Apple lubi się chwalić. Na oficjalnych grafikach znajdziemy urządzenie widziane z przodu i tyłu oraz z boku. Tylko z jednego boku. Tego, któremu fotkę można zrobić tak, aby nie był widoczny wystający aparat fotograficzny.

iPhone 6 bez obiektywu

W rzeczywistości obiektyw jest i wystaje

Ciekawe, co jeszcze wymyślą producenci elektroniki, aby ich urządzenia wyglądały w reklamach jeszcze lepiej niż w rzeczywistości.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement