Ekran 4K w smartfonie? A komu to potrzebne? Pozwólcie, że wam wytłumaczę

Ekran 4K w smartfonie? A komu to potrzebne? Pozwólcie, że wam wytłumaczę

Ekran 4K w smartfonie? A komu to potrzebne? Pozwólcie, że wam wytłumaczę

Ekran 4K w smartfonie? A komu to potrzebne? To była moja pierwsza myśl, gdy w moje ręce trafiła Xperia XZ Premium. Za to druga myśl była już zupełnie inna.

Zacznijmy od tego, że jestem tolerancyjny ekrany o rozdzielczości wyższej, niż Full HD, w ekranie o przekątnej 5,5”, uważam zazwyczaj za totalną fanaberię producentów i wojnę na cyferki. Korzyść dla odbiorcy jest znikoma, różnica w zagęszczeniu pikseli niezauważalna gołym okiem, a do tego wyższa rozdzielczość = więcej pikseli do napędzenia = krótszy czas pracy na jednym ładowaniu.

Nie jestem też wielkim fanem technologii HDR, która sztucznie przesyca kolory, a w wielu telewizorach sprawia wręcz, że obrazka nie da się oglądać, zmieniając np. płonące ognisko w jedną wielką, pomarańczowo-żółtą plamę. Bleh, okropność. Każdego dnia wybiorę naturalne barwy ponad sztucznie podkręcone, nierzeczywiste kolory.

Sony Xperia XZ Premium pierwsze wrażenia

Tymczasem w moje ręce trafił telefon z ekranem o przekątnej 5,5”, który nie dość, że ma rozdzielczość 4K, to jeszcze jest to ekran 4K HDR. I co teraz?

Przed wyjęciem telefonu z pudełka byłem ogromnie sceptyczny. Spodziewałem się totalnego rozczarowania, bo choć bardzo lubiłem kolory poprzednich wyświetlaczy TRILUMINOS w Xperiach, 4K i HDR w jednym zdaniu przyprawiały mnie o drgawki.

A potem uruchomiłem Xperię XZ Premium i po pierwszym kontakcie byłem… nieco zdziwiony.

Ekran wyglądał jakoś tak… normalnie. Wziąłem drugi telefon o takiej samej przekątnej, porównałem pulpity, i na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało bardzo podobnie. Xperia XZ Premium nie zaatakowała mnie sztucznymi barwami, cukierkowymi kolorami ani kontrastem na poziomie +100. Patrzyłem po prostu na bardzo ładny wyświetlacz.

Dopiero przy drugim kontakcie zacząłem dostrzegać subtelne różnice. Zdjęcia wyglądały jakoś tak… lepiej. Ładniej. YouTube, w którym spędzam alarmującą ilość czasu, nawet przy rozdzielczości odtwarzania 720p wyglądał jakoś… inaczej.

Każdy element na ekranie Sony Xperii XZ Premium zdawał się być bardziej „żywy”. Zupełnie jakbym patrzył na samsungowy AMOLED, ale bez sztucznego przejaskrawiania kolorów.

Od tego pierwszego i drugiego kontaktu minęło już kilka tygodni. Patrzę się na ekran Xperii XZ Premium codziennie i wiecie co? 4K w smartfonie faktycznie może mieć sens.

Sony Xperia XZ Premium, czyli ekran 4K zrobiony dobrze.

W normalnych warunkach pewnie zbeształbym Sony za przystanie do wojny na cyferki i oferowanie ekranu 4K dla samego faktu posiadania ekranu 4K w smartfonie. Bo co nam po wysokiej rozdzielczości, skoro nie płynie z niej żadna korzyść dla użytkownika?

A jednak. Ekran 4K w tym przypadku nie jest sztuką dla sztuki. Oto kilka sytuacji, kiedy naprawdę odczujemy różnicę:

Fotografie na Xperii XZ Premium wyglądają naprawdę wspaniale, ale nie sztucznie. Wręcz przeciwnie, kiedy patrzę na to samo zdjęcie na skalibrowanym monitorze i na smartfonie Sony, widzę dokładnie te same barwy. Flagowiec firmy zawdzięcza to ekranowi pokrywającemu 138% przestrzeni barw sRGB i – co ważniejsze – pokrywającemu tę przestrzeń bardzo wiernie.

Możemy spokojnie obrabiać zdjęcia zrobione smartfonem wprost na ekranie smartfona, nie bojąc się o przekłamanie kolorów.

Niestety, nawet HDR poprawiający prześwietlenia i cienie nie sprawi magicznie, że ekran LCD zacznie wyświetlać równie głęboką czerń, co AMOLED. W Xperii XZ Premium jest lepiej, niż w wielu smartfonach, ale czernie nadal są raczej szarawe, a nie prawdziwie czarne.

Wielu topowych twórców już od dawna nagrywa swoje filmy w 4K i tak też powinniśmy je konsumować. Większość z nas nadal korzysta jednak z ekranów Full HD, czy to w monitorach, czy to w telefonach. A nawet na tym mniejszym wyświetlaczu natywna rozdzielczość 4K robi ogromną różnicę.

Xperia XZ Premium stosuje też ciekawy trick, który Sony nazywa X-Reality – oprogramowanie automatycznie dodaje brakujące piksele, odszumia obraz i podkreśla tekstury. Na filmach nagranych dobrym sprzętem, które nie zostały zmasakrowane kompresją YouTube’a, wygląda to nieco dziwacznie; w takich sytuacjach lepiej po prostu podnieść rozdzielczość.

Jednak oglądając wideo nagrane słabym sprzętem, o niskim bitracie, w rozdzielczości FHD lub niższej, różnicę widać od razu. Podobnie rzecz się ma w przypadku starych klipów, z czasów, kiedy większość treści uploadowano na YouTube’a w 480p. Na Xperii XZ Premium obraz 480p wygląda nieporównywalnie lepiej, niż na dowolnym innym smartfonie, właśnie dzięki temu, że smartfon sam „poprawia” obrazek.

Zaletę tego mechanizmu jeszcze lepiej widać w przypadku wideo 360 na YouTubie. Ten format staje się coraz bardziej popularny, ale niestety… konsumenckie kamerki 360 cechuje raczej marna jakość obrazu. Gdy oglądam np. materiały Carwow pokazujące samochód z perspektywy pasażera, wręcz zgrzytam zębami, tak niska jest jakość wideo.

Na Xperii XZ Premium obrazek prezentuje się o wiele, wiele lepiej.

Naturalnie jednym z pierwszych i podstawowych zastosowań dla ekranu 4K w smartfonie jest wirtualna rzeczywistość. Full HD czy nawet QHD może wygląda dobrze, gdy trzymamy telefon w dłoni, ale gdy wsadzić smartfon do gogli i przytknąć go blisko oczu, widziany obraz przypomina pikselową papkę.

Tutaj ekran 4K jest po prostu niezbędny do tego, żeby treść VR wyglądała dobrze i miała odpowiednią gęstość pikseli. Xperia XZ Premium spisuje się w takim zastosowaniu modelowo, chociaż muszę ostrzec, że np. oglądając wideo VR w 4K smartfon nagrzewa się zdecydowanie bardziej, niż inne.

Kto nie widział Breaking Bad w 4K ten nic nie widział. Kadry złapane przez Michaela Slovisa zapierają dech w piersiach nie tylko ze względu na nowatorskie ujęcia, ale też czystą jakość wizualną. Odpalenie Breaking Bad w Netflixie, w 4K, nawet na ekranie o przekątnej 5,5” powoduje – kolokwialnie mówiąc – opad szczeny.

To samo dotyczy każdego innego filmu czy serialu Netflixa oglądanego w tej rozdzielczości, ale Breaking Bad jest szczególnie dobrym przykładem, ze względu na swoją wizualną maestrię.

A co z akumulatorem?

To była moja największa obawa – co z tego, że Xperia ma akumulator o pojemności 3230 mAh, skoro ekran 4K wydrenuje ten zapas znacznie szybciej, niż porównywalny wyświetlacz Full HD? Na szczęście obawy były bezpodstawne.

Po trzech tygodniach z Xperią XZ Premium mogę donieść, że ekran 4K nie ma najmniejszego wpływu na akumulator. A przynajmniej ja takowego nie zauważyłem.

Dzieje się tak dlatego, że flagowiec Sony renderuje obrazek w rozdzielczości Full HD. Wszystkie elementy interfejsu, aplikacje, etc. wyświetlane są w 1920×1080 px. Dopiero multimedia, które można odtworzyć w wyższej rozdzielczości, wymagają napędzenia większej liczby pikseli.

Czy ekran 4K w smartfonie ma jakieś wady?

Cóż, ma. Przede wszystkim, niepotrzebnie winduje cenę urządzenia. Gdyby Sony postawiło na panel FHD, Xperia XZ Premium kosztowałaby zapewne o kilkaset złotych mniej.

Pewnym problemem tego konkretnego panelu we flagowcu Sony jest też stosunkowo niska jasność ekranu w porównaniu do konkurencji, co przekłada się na gorszą widoczność w pełnym słońcu. Na co dzień nie jest to przesadnie odczuwalne, ale już wychodząc na zewnątrz w tak upalne dni, jak ten, trudno cokolwiek dostrzec na ekranie Xperii.

Dla większości użytkowników ekran 4K w smartfonie nie ma pewnie większego znaczenia. Nie mogę jednak powiedzieć, żeby wynikająca z wysokiej rozdzielczości korzyść dla użytkownika była znikoma.

To udogodnienie z gatunku tych, których niby nie potrzebujemy, ale kiedy raz spróbować, trudno jest bez tego żyć. Kto raz zobaczy film w 4K na ekranie smartfona lub skorzysta z VR na takim sprzęcie, ten nie będzie już mógł powiedzieć, że nie widzi różnicy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement