Gdyby już teraz dało się kupić Scorpio w przedsprzedaży, to nie czekałbym na E3. Wiecie dlaczego?

Felieton/Gry 11.06.2017
Gdyby już teraz dało się kupić Scorpio w przedsprzedaży, to nie czekałbym na E3. Wiecie dlaczego?

Gdyby już teraz dało się kupić Scorpio w przedsprzedaży, to nie czekałbym na E3. Wiecie dlaczego?

„Ale fanboj”. I wiecie co? Macie sporo racji, Jestem fanem marki Xbox. A to oznacza, że łatwiej przymykać mi oko na wiele jej potknięć. Tyle że bycie fanem nie bierze się znikąd, a marka Xbox zdecydowanie zasłużyła sobie u mnie na ten status.

W momencie jak przychodzi mi pomysł na napisanie tej notki dzieli nas od prezentacji nowych gier Microsoftu mniej niż godzina. Chciałbym napisać, że siedzę podekscytowany jak małe dziecko, zdaje się jednak, że już ze mnie za stary dziad na takie podniety gierkami. Nie zmienia to jednak faktu, że gry wideo to jedna z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. Od wielu lat robię to praktycznie wyłącznie z Xboksem.

To nie jest tak, że Xbox 360 (a potem Xbox One) są sprzętem deklasującym konkurencję, Nie mam niestety czasu na ogranie wszystkich interesujących mnie tytułów na wszystkie platformy. Posiadanie każdej z nich nie miałoby w moim przypadku ekonomicznego sensu. Przesiadłem się z PC na konsolę bo miałem dość zabawy w „gra nie działa, usuń to, zainstaluj tamto, uruchom ponownie komputer i stań na prawej nodze”. A czemu Xbox 360?

Bo w tamtym momencie wybór był prosty. Xbox 360 był, w tamtym momencie, po prostu lepszy. To był moment, gdy pojawiało się mnóstwo fenomenalnych gier na wyłączność na tę znacznie lepiej sprzedającą się od rywala konsolę, a te multiplatformowe wyglądały ładniej niż na PlayStation 3 z uwagi na trudną do oprogramowania i słabo udokumentowaną architekturę opracowaną przez Sony.

Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Xbox One nie ogrzewa się w blasku Xboksa 360.

Trwający bardzo długo wyścig konsol poprzedniej generacji ostatecznie wygrało PlayStation 3, co odkryłem jakiś czas później z lekkim zdumieniem. Sony nadrobiło zaległości, zainwestowało w świetne gry i ostatecznie sprzedało więcej konsol niż Microsoft. Żaden posiadacz Xboksa 360 nie mógł jednak czuć się rozczarowany. To była fenomenalna przejażdżka.

Tyle że tak jak w przypadku poprzedniej generacji konsol Sony wygrał po długiej i wyczerpującej walce, tak teraz wydaje się bez trudu zostawiać Xboksa One w tyle. Microsoft sprzedaje więcej konsol niż za czasów Xboksa 360, ale też koszty prowadzenia tego biznesu znacząco wzrosły. Jest całkiem prawdopodobne, że jeżeli ten trend się utrzyma, to Xbox skończy jak Dreamcast. No może ciut lepiej, bo marka będzie żyła w formie usług dla gier pecetowych.

Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Już teraz wiem, że chcę kupić Scorpio. Bo lubię jak gry ładnie wyglądają i przestańcie mi wmawiać, że „grafika nie ma znaczenia”. Oczywiście, że ma! Gra wideo w ustawieniach graficznych „high” jest lepsza od wersji uruchomionej na „medium”. Chcę, by moje gry wyglądały ładniej, by działały w rozdzielczości 4K, by były lepsze.

Mocne słowa jak na gościa używającego dość słabej sprzętowo konsoli, co? Macie rację. Xbox One technicznie okazał się sporym rozczarowaniem. Czemu więc nie przesiądę się na PlayStation, które jednak jest ciut mniejszą porażką pod tym względem? Z dwóch powodów. Po pierwsze, spuścizna Xboksa 360. Przywiązałem się już do Master Chiefa i Gearsów. Po drugie, bo – nie licząc wydajności graficznej – posiadając Xboksa One nigdy nie czułem się rozczarowany.

Microsoft zawsze dbał o społeczność skupioną wokół Xboxa. Rozczarowujące wyniki One’a spowodowały, że potroił swoje starania.

Żaden posiadacza konsoli Xbox One nie może narzekać na bycie zaniedbanym. Co miesiąc każdy abonent Xbox Live Gold otrzymuje cztery gry za darmo. Dodatkowo, w ramach EA Access, w nieregularnych odstępach otrzymujemy kolejne. Oprócz tego, w ramach Xbox Game Pass, otrzymujemy bezpłatny dostęp do kolejnej setki gier. I mówimy tu nie tylko o niskobudżetowych „indykach”, ale również i o czołowych, wysokobudżetowych produkcjach.

Na dodatek trudno mi się zgodzić z podejściem, że „na Xboksa nie ma gier”. Zupełnie mi nie przeszkadza fakt, że gdybym zdecydował się wymienić konsolę na desktop do grania (lub na odwrót), to prawie wszystkie gry mógłbym uruchomić na tym drugim urządzeniu. Mam nadzieję, że Microsoft nie ulegnie naciskom ze strony „social media” i nie wprowadzi na nowo gier tylko na konsole, bez dostępności na komputer PC.

Windows 10 Anniversary Update na Xbox One

Tak jak mam nadzieję, że Microsoft nigdy nie wycofa się z pełnej zgodności wstecznej. To niesamowite, że wymieniając sprzęt na nowszy nie muszę płacić ponownie za gry, które już kupiłem. Mogę je pobrać i uruchomić, tak po prostu. Inna sprawa, że w zasadzie tego nie robię, bo nie mam czasu nawet na wszystkie nowe gry które chciałbym przejść. Podoba mi się jednak szacunek, jakim jako klient jestem darzony.

A co do samych gier. To prawda, ostatnio brakuje tytułów pokroju Horizon: Zero Dawn czy Uncharted 4. Brakuje mocnych tytułów przeznaczonych dla pojedynczego gracza. Nowe Halo i Gears of War są dobre, ale daleko im do doskonałości. Nie musiałem jednak czekać na genialnie zrealizowane przygody młodej Lary Croft, grę Quantum Break uważam za jeden z najbardziej niedocenionych tytułów w historii, szczerze się wzruszałem przy Ori and The Blind Forest, uwielbiam odpływać w gwiazdach w pięknym Elite: Dangerous czy wreszcie do dziś katuję Forzę Horizon 3, którą bez wahania nazwę najlepszą grą wyścigową w historii.

Za każdym razem gdy Microsoft popełniał błąd, naprawiał go. Wszystkie potknięcia dokonane podczas pierwszej prezentacji konsoli zostały naprawione a osoba za nie odpowiedzialna pożegnała się ze swoim stanowiskiem.

Scorpio to naprawa ostatniego błędu, jakim były tanie bebechy Xboksa One.

Dlatego wiem, że chcę tę konsolę. Bo wiem, że na E3 zostaną pokazane świetne gry. Choć jeszcze nie wiem jakie. Przecież to równie oczywiste, jak świetne gry na premierach Sony, Nintendo, Electronic Arts i tak dalej.

Mam w pokoju najfajniejszą konsolę na rynku. Jasne, wielu z was woli tą inną i ma na to świetne argumenty. Tak jak ja, jako fan, mam moje. I bardzo się cieszę, że wkrótce uaktualnię ją tak, że nie tylko będzie najfajniejsza, ale również i najwydajniejsza.

Nie mam wątpliwości, że w Sklepie Xbox pojawi się więcej wspaniałych produkcji, niż będę miał czas i możliwość je wszystkie przejść, od Microsoftu lub firm trzecich. Fajnie, że będą w 4K, HDR, stabilnych 30 lub 60 klatkach na sekundę i przy dużej szczegółowości obrazu. Bo ładniejsze gry to przecież lepsze gry, z tym nie ma co dyskutować, nieprawdaż?

Dołącz do dyskusji

Advertisement