Na świecie cisza, ale w Polsce? Oj, dzieje się. Opera wie, jak przekonać do siebie użytkowników

Na świecie cisza, ale w Polsce? Oj, dzieje się. Opera wie, jak przekonać do siebie użytkowników

Na świecie cisza, ale w Polsce? Oj, dzieje się. Opera wie, jak przekonać do siebie użytkowników

Na rynku przeglądarek nic się nie zmienia? Cóż, patrząc chociażby na poprzednie zestawienie, nie do końca jest to prawdą. A jak było tym razem?

Od razu może uprzedzimy – nie, w kwestii tego, kto pozostaje liderem w każdym możliwym segmencie, nie było żadnych roszad. Jeśli więc ktoś potrzebuje szybkiej odpowiedzi na pytanie: jaka jest teraz najpopularniejsza przeglądarka, odpowiedź jest jedna: Chrome.

A teraz można zerknąć na to, jak rozkładają się siły w poszczególnych kategoriach.

Globalnie? Nudy, oj, panie, nudy

I choć wypadałoby przynajmniej trochę poudawać, że coś w tej części rynku się dzieje, to poniższy wykres i tak uśmierci na miejscu wszystkie te próby. Zresztą odejdźcie kawałek od monitora i zobaczycie, że wszystkie linie wydają się być niemal idealnie poziomie.

Przejdźmy więc do konkretów. Liderem pozostaje oczywiście Chrome, choć po raz drugi z rzędu ubyło mu udziałów (spadek z 63,36 proc. na 63,06 proc.).

Tuż za nim natomiast… tuż za nim nie ma nikogo.

Za Chrome, daleko, daleko, znajdują się trzy przeglądarki, rozdzielone bardzo podobną różnicą udziałów. W grupie pościgowej prowadzi Firefox (z 14,17 proc. na 14,21 proc.), przed Internet Explorerem (z 9,2 proc. na 9,06 proc.) i Safari (z 5,25 proc. na 5,2 proc.).

A, jest jeszcze Edge. Aczkolwiek już Microsoftu trzeba byłoby zapytać, czy wzrost z 3,74 proc. na 3,93 proc. jest dla niego satysfakcjonującym wynikiem.

To może chociaż globalnie-mobilnie?

Tak, tu zawsze jest dużo ciekawiej. Aczkolwiek… niekoniecznie tym razem.

Na uwagę bez wątpienia zasługuje (przynajmniej chwilowe) rozstrzygnięcie spięcia pomiędzy UC Browserem a Safari. Obie przeglądarki zbliżyły się do siebie w poprzednim zestawieniu, by teraz… znów od siebie uciec, bez zmiany miejsc. Safari udało się bowiem zyskać (skok z 17,73 proc. na 18,33 proc.), natomiast UC Browser stracił na popularności (spadek z 15,89 proc. na 14,97 proc.).

Sytuacja pozostałych jest natomiast albo do bólu stabilna (przeglądarka Samsunga z 6,58 proc. na 6,64 proc., Opera z 5,03 proc. na 5,04 proc.), albo łatwa do przewidzenia (Chrome z 49,23 proc. na 49,75 proc.).

Ale w Polsce – dzieje się!

I choć to zaledwie kontynuacja trendu, który mogliśmy zaobserwować już kilka miesięcy temu, to bez wątpienia jest świeżo.

A za tę świeżość odpowiada Opera, która po raz kolejny zanotowała wzrost udziałów (z 8,81 proc. na 9,21 proc.), w sumie od lutego wskakując aż o 3 punkty procentowe w górę i na dobre uciekając Internet Explorerowi.

Czy uda jej się pokonać także Firefoksa i zająć drugie miejsce w naszej lokalnej tabeli? Cóż, do tego jeszcze bardzo daleko. Firefox, mimo że traci (spadek z 24,8 proc. na 24,08 proc., w lutym było 27,35 proc.), wciąż ma kilkanaście punktów procentowych przewagi.

Chrome natomiast, cóż. Może i nie jest tak popularne jak w ostatnim kwartale 2016 roku (nawet 59,84 proc.), ale i tak jest nie do pobicia (z 57,58 proc. na 57,51 proc.).

Za to na smartfonach wybraliśmy już dawno.

Nasze lokalne podwórko smartfonowe jest o tyle ciekawe, że w kwestii zmienności zbliżone jest bardziej do globalnego rynku przeglądarek komputerowych, niż jego mobilnego odpowiednika.

Wiec tak, jednym słowem: stabilizacja.

Pierwsze miejsce? Zgadliście, Chrome, bijący kolejny, zresztą własny rekord – z 77,93 proc. udziałów na 78,81 proc.

Tu chyba nie trzeba już nic więcej dodawać. Może poza tym, że druga w klasyfikacji przeglądarka Samsunga miała w maju całe… 8,42 proc. udziałów…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement