Need for Speed: Payback to gratka dla fanów Szybkich i wściekłych – pierwsze wrażenia

Relacja/Gry 11.06.2017
Need for Speed: Payback to gratka dla fanów Szybkich i wściekłych – pierwsze wrażenia

Need for Speed: Payback to gratka dla fanów Szybkich i wściekłych – pierwsze wrażenia

Nie jestem fanem gier wyścigowych, ale na Need for Speed: Payback ostrzę sobie zęby. Fani serii Szybcy i wściekli powinni być zachwyceni nową odsłoną serii gier samochodowych od EA, bo to nie jest wyścigówka, a gra akcji. Jestem już po pierwszym pościgu za ciężarówką i nie zawaham się o tym opowiedzieć.

Pierwszy zwiastun Need for Speed: Payback widzieliśmy jeszcze przed startem EA Play, ale to w Los Angeles mogłem po raz pierwszy sam usiąść za wirtualnym kółkiem. Rozegrałem fragment jednej z misji, który polega na porwaniu auta z ciężarówki. Odbywa to się w oprawie, której nie powstydziłby się Michael Bay.

Need for Speed: Payback EA Play

Need for Speed: Payback to nie jest gra wyścigowa.

Po zaprezentowanym fragmencie nie mam wątpliwości: jeśli ktoś kupi NFS-a z nadzieją na fajną ścigankę, to może się nieźle przejechać. Nowa odsłona popularnej serii gier samochodowych to rasowa gra akcji. Electronic Arts skupiło się na dynamicznych pościgach, najlepiej przy wtórze wybuchów. Gracz sunie po szosie wprost przez palące się żywym ogniem szczątki.

Demo Need for Speed: Payback rzuciło mnie w sam środek pościgu za ciężarówką. Ledwo wziąłem pada do ręki, a po krótkim filmiku byłem już na drodze. Ruszyłem w stronę znacznika. Po kilku zakrętach z piskiem opon zaparkowałem na stacji benzynowej. Jak tylko minęła mnie ciężarówka, w której ukryty był mój przyszły łup, ruszyłem w pościg.

Sprawy szybko wymknęły się spod kontroli.

Plan zakładał, że razem z towarzyszką zbliżę się do ciężarówki wiozącej wypasioną furę i po cichu, w trakcie jazdy tunelem, ją obrobimy. Zanim udało się zbliżyć do pojazdu na tyle, by dało się gołym okiem rozczytać rejestrację, zza zakrętu wyjechały prosto na mnie dwa samochody z gangsterami na pokładzie. Czas zwolnił, a ja miałem chwilę do namysłu.

Need for Speed: Payback EA Play

Dwa ruchy kierownicą (a w rzeczywistości: gałką analogową na padzie) i pierwszy prześladowca wylądował kołami do góry na poboczu (leci slow motion). Drugi był bardziej uparty i niemal wypchnął mnie z trasy – gra poinformowała, że opuszczam obszar misji – ale szybkie zaciągnięcie ręcznego pozwoliło mi wysłać go prosto w okoliczne krzaki (co też obserwowałem w spowolnieniu).

Pora włączyć nitro!

Ciężarówka z upragnioną zdobyczą zbliżała się nieubłaganie do tunelu, przed którym musiałem ją złapać – tutaj przydało się odnawiające się przyspieszenie auta. Jeśli bym się spóźnił, to musiałbym zaczynać zabawę od początku, bo skrypt zakładał, że to właśnie tam powinienem ją dogonić. Nagle coś trzasnęło, gruchnęło i poszły iskry po asfalcie. Kierowca zorientował się, że chcę go obrobić i wstąpił w niego prawdziwy szatan.

Kontrolę nad pojazdem odzyskałem po wyjechaniu z tunelu, a moim oczom ukazała się istna Sodoma i Gomora. Mijałem kolejne wraki, a jezdnia stała w ogniu. Kilka nerwowych skrętów kierownicą, chwila oddechu, a tu pojawiają się kolejni nieproszeni goście, którzy tylko proszą się, by skasować ich wypasione auta. Nie poszło tak łatwo jak za pierwszym razem, ale koniec końców na drodze zostałem tylko ja i mój cel.

Need for Speed: Payback EA Play

Nerwowa współpasażerka poganiała mnie, bym zrównał się z ciężarówką.

Need for Speed: Payback próbowało mnie tutaj przechytrzyć, ale nie dałem się złapać na haczyk. Ledwo co podjechałem w wyznaczone miejsce, a z naprzeciwka wyjechał ze mną na czołowe jakiś cywil. Swoje w grach wideo już widziałem, więc byłem pewien, że skrypt nie pozwoli temu autu zjechać z drogi na czas, więc je zgrabnie wyminąłem. Ustawiłem się na pozycji i rozpoczął się kolejny film.

Pasażerka auta wskoczyła na ciężarówkę. Po chwili czas (znowu) zwolnił, a ja mogłem obserwować jak auto, na które się zasadziliśmy… wyskakuje wprost z kontenera. Kamera szybko przeskoczyła za nowy samochód na drodze, a ja mogłem wcielić się w drugą z grywalnych postaci. Rozpoczęła się ucieczka, a ja sterowłem autem, które jechało na oko dwukrotnie szybciej niż to, którym kierowałem przed chwilą.

Nie dane mi było jednak odjechać za daleko, bo zaledwie kilka metrów dalej pojawił się kordon policji, a zanim się z nim zderzyłem, ekran przeszedł w czerń.

Skojarzenia z serią Szybcy i wściekli nasuwają się tutaj same. W filmach pełnych testosteronu, pięknych kobiet i zakrawających o absurd wyczynów kaskaderskich, o ulicznych wyścigach nikt już nie pamięta. Auta są w centrum, ale są potrzebne tylko po to, by prezentować coraz to bardziej zwariowane akcje. O Need for Speed: Payback można na podstawie dema powiedzieć to samo.

Need for Speed: Payback EA Play

Opisaną wyżej misję po raz pierwszy widziałem na zwiastunie podczas konferencji otwierającej EA Play. Na materiałach reklamowych wyglądało to fenomenalnie, ale zaprogramowanie dynamicznych pościgów, w których to gracz steruje pojazdem, to zupełnie inna sprawa. W praktyce pościg nie wyglądał tak płynnie i filmowo jak na trailerze, ale… i tak dawał mnóstwo frajdy.

Udostępnioną graczom podczas EA Play misję w Need for Speed: Payback rozegrałem kilkukrotnie.

Przyzwyczajony do sterowania znacznie pewniej wchodziłem w zakręty, ale przy kolejnym podejściu okazało się, że wypaść z trasy i dachować nie jest wcale trudno – wystarczy chwila nieuwagi. Na szczęście gra nie karze gracza za pomyłki koniecznością rozpoczynania misji od początku. Po wywrotce moje auto magicznie wróciło na koła i kontynuowałem pościg.

Oglądając gameplay trudno ocenić, które z widowiskowych akcji to efekt zaprogramowanych skryptów, a które wychodzą organicznie dzięki zabawie w piaskownicy. Okazuje się, że część zdarzeń była zakodowana na sztywno (wjazd do tunelu, auto nadjeżdżające w najmniej odpowiednim momencie zna przeciwka), ale inne już były zależne od gracza (eliminacja innych aut).

Jaką faktycznie grą będzie nowy NFS to jeszcze niewiadoma, ale znamienne jest to, jaką misję Electronic Arts wybrało, by zainteresować swoją nową samochodówką. Sam ten pomysł kupuję i z chęcią wezmę udział w jeszcze kilku takich wyścigach – zresztą z Mad Maxa też najlepiej wspominam ataki na konwoje i liczę na to, że Need for Speed: Payback przynajmniej mu dorówna.

Dołącz do dyskusji

Advertisement