Pojedynek gigantycznych robotów coraz bliżej. Amerykanie prowokują Japończyków

News/Technologie 06.06.2017
Pojedynek gigantycznych robotów coraz bliżej. Amerykanie prowokują Japończyków

Pojedynek gigantycznych robotów coraz bliżej. Amerykanie prowokują Japończyków

Spokojnie, nie szykuje nam się żadna wojna. To tylko widowisko, o którym marzyłem, odkąd po raz pierwszy obejrzałem Robota Joxa. Pierwsza w historii walka robotów odbędzie się pomiędzy Japonią i Stanami Zjednoczonymi.

Cała historia zaczęła się w 2015 r., kiedy to startup Megabots Inc. wystartował z kampanią crowdfundingową na Kickstarterze. Zamiast obiecywać sprzęt do walki z rakiem albo taki, który umożliwi nam rychłą kolonizację Marsa, Amerykanie z Megabots Inc. zaoferowali nam niczym nieskrępowaną rozrywkę polegającą na walkach ogromnych robotów.

Kampania na kickstarterze okazała się porażką dla Megabots Inc.

megabots walki robotów

Twórcy mega-robotów planowali zebrać 1,8 mln dol. na budowę swoich pierwszych dwóch maszyn. Niestety, internet tym razem nie zareagował hurra optymistycznie i zbiórka na Kickstarterze przyniosła mniej niż 30 proc. tej kwoty – 550 tys. dol.

Jednak, jeśli ktoś już raz postanowi, że zacznie budować ogromne roboty, które ku uciesze tłumu będą bić się na arenach, nie rezygnuje tak łatwo z tego pomysłu. Założyciele Megabots Inc. zaczęli pojawiać się ze swoim nieskończonym prototypem pierwszej machiny na imprezach masowych, gdzie prosili o wsparcie widzów. Organizatorzy imprez bardzo chętnie płacili za pojawienie się ogromnego robota na ich wydarzeniu, dzięki czemu założyciele Megabots Inc. mogli pochwalić się przychodem w wysokości 1 mln dol.

Megabots: walki robotów lepsze niż wrestling

Oprócz dobrodusznych fanów znaleźli się również poważni sponsorzy chętni finansować całe przedsięwzięcie. Do listy firm, które zdecydowały się na wsparcie tego szalonego projektu, należą m.in.: Azure Capital Partners, AME Cloud Ventures, Autodesk, Maveron, i prywatny inwestor Ray Rothrock, były dyrektor National Venture Capital Association.

Inwestorzy widzą ogromny potencjał w projekcie Megabots. Skoro wyścigi monster-trucków czy wrestling amerykański cieszą się taką popularnością, imprezy, na których głównym punktem programu byłyby walki ogromnych maszyn, ich zdaniem również mogą okazać się hitem.

Wszystko po to, żeby zbudować to 12-tonowe monstrum.

megabots walki robotów

Amerykanie pracują aktualnie nad udoskonaleniem trzeciej wersji swojego robota-gladiatora. Konstrukcja ma 4,9 metra wysokości, waży ok. 12 ton i napędzana jest 6,3-litrowym silnikiem V8 wyjętym z Corvette, który zapewnia maszynie 430 KM.

Robot sterowany jest przez operatora, siedzącego w środku całej konstrukcji. To też budzi moje wątpliwości, jeśli chodzi o same walki tych maszyn. Z ludzkim kierowcą w środku całe przedsięwzięcie zapewne będzie wymagało wprowadzenie dodatkowych przepisów bezpieczeństwa. Na szczęście robota można sterować też zdalnie i mam nadzieję, że właśnie to rozwiązanie zostanie zastosowane podczas walki.

W pierwszej walce wezmą udział konstrukcje z Ameryki i z Japonii.

Amerykanie z Megabots rzucili wyzwanie Japończykom odpowiedzialnym za stworzenie robota Kuratas. Pojedynek ma odbyć się za niecałe trzy miesiące, jednak biorąc pod uwagę dotychczasowe opóźnienia, nie zdziwiłbym się, gdyby pierwsza walka również została odsunięta w czasie.

W ramach zapowiedzi Megabots udostępniło na swoim kanale YouTube krótką prezentację, na której możemy zobaczyć ich robota Mk. III znęcającego się nad dwoma Toyotami Prius. Samo nagranie nie robi zbyt wielkiego wrażenia. Przedstawiciele Megabots Inc. tłumaczą się tym, że moc robota została zredukowana przed pokazem do ok. 25 proc., w trosce o bezpieczeństwo widzów. Mam nadzieję, że to prawda. W przeciwnym wypadku pojedynek z japońskim robotem Kuratas nie będzie za bardzo fascynujący.

Japońska konstrukcja wygląda trochę mniej bojowo.


Kuratas to robot stworzony przez japońską firmę Suidobashi Heavy Industry. Jak przystało na Japończyków, konstrukcja jest sprzedawana komercyjnie. Jeśli więc ktoś chciałby przemieszczać się po Japonii w 4-metrowym, jeżdżącym na kołach mechu, który waży 4,5 tony, może to zrobić, o ile nie przeszkadza mu poruszanie się z prędkością… 10 km/h. Nie zapominajmy też o cenie. Japoński mech kosztuje 1,35 mln dol.

Walki wielkich robotów mogą okazać się wielkim rozczarowaniem.

Jak na razie, prezentowane możliwości obu maszyn nie prezentują się strasznie imponująco, jeśli chodzi o ich „zdolność bojową”. Nie miałbym nawet nic przeciwko, gdyby cały pojedynek został wyreżyserowany, tak jak ma to miejsce w amerykańskim wrestlingu, o ile przedstawienie wyglądałoby przekonywująco.

Mam nadzieję, że tak będzie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement