Byłem rzut beretem od telebimu prezentującego gry na Xbox One X. Zastanawiałem się: “co ja tu robię?”

Relacja/Gry 12.06.2017
Byłem rzut beretem od telebimu prezentującego gry na Xbox One X. Zastanawiałem się: “co ja tu robię?”

Byłem rzut beretem od telebimu prezentującego gry na Xbox One X. Zastanawiałem się: “co ja tu robię?”

Na EA Play zapowiedziano nowe IP od Electronic Arts, które zostało zaprezentowane dzień później. Wybrałem się do Galen Center na konferencję Xbox E3 i… dawno nie byłem tak rozczarowany!

Po wejściu na konferencję udzielił mi się entuzjazm. Na sali w centralnej części byli najbardziej zagorzali fani Xboksa w koszulkach z napisem “widziałem najpotężniejszą konsolę na świecie”.

Problem w tym, że Microsoft na E3 nie pokazał nic poza konsolą, a czymże jest sprzęt do grania bez zapierających dech w piersiach gier? Tak naprawdę podczas konferencji tylko kilka razy zabiło mi mocniej serducho. Byłem fanem pierwszego Life is Strange, więc prequel będę ogrywał z uśmiechem na ustach w dniu premiery. Coś jednak poszło nie tak, skoro po prezentacji na E3 to ten tytuł zapadł mi najbardziej w pamięć.

Przy Shadow of War, w którego demo grałem już przez E3, zawrę kilka nocy – to w końcu uniwersum Tolkiena. Nowe Metro? Pewnie, tutaj akurat był bardzo super klimat. Asasyn za to zapowiada się mimo licznych szumnych zapowiedzi i wydłużonego produkcji bardzo wtórnie, ale ponieważ skończyłem wszystkie poprzednie części, to i tej dam szansę.

Zakończenie konferencji przypadło w udziale Bioware. EA zaprezentowało przy wsparciu Microsoftu nowe IP. Anthem, bo taki tytuł nosi nowa gra, wygląda przepięknie i nie mogę przeboleć, że artyści nie zostało oddelegowani do prac nad Andromedą. Nieco obawiam się jednak tej gry – zapowiada się na shooter w co-opie w stylistyce przywodzącej na myśl Horizon Zero Dawn, ale… gry wieloosobowe rzadko kiedy zachwycają w warstwie fabularnej. Oby tylko tryb singleplayer w Anthem się pojawił i był grywalny!

Po co mi ten nowy Xbox One X?

Problem w tym, że na E3 pokazano nową konsolę – i to creme de la creme! Xbox One X ma ogromny zapas mocy, jest chłodzony cieczą, renderuje obraz 4K w 60 FPS, ale… gdzie się podziały gry, które będą uruchamiane na tym sprzęcie? Graczom, którzy wyłożą 500 dolarów na nowy sprzęt należy się coś więcej niż Forza 7, kilka gier multiplatformowych, podbicie rozdzielczości w grach, które dawno skończyli, Minecraft w 4K i tona indyków, które trafiłyby myszką na Xboksie 360!

Pomimo całego mojego sceptycyzmu goście na sali wydawali się zadowoleni. Do moich uszu dobiegały okrzyki ekscytacji, a braw nie zabrakło. Znamienne jednak jest to, że największe owacje publiczności wzbudziło ogłoszenie… rozszerzenia kompatybilności wstecznej. To oczywiście świetna funkcja, ale jako dodatek, a nie główna atrakcja. Ogromna szkoda, a jeśli tak dalej pójdzie, to Sony przez brak konkurencji się rozleniwi, a finalnie stracą na tym… wszyscy gracze.

Dołącz do dyskusji

Advertisement