Zagrałem w Tekkena 7 i od razu zamówiłem swój przedpremierowy egzemplarz

Artykuł/Gry 11.05.2017
Zagrałem w Tekkena 7 i od razu zamówiłem swój przedpremierowy egzemplarz

Zagrałem w Tekkena 7 i od razu zamówiłem swój przedpremierowy egzemplarz

Cenega zaprosiła nas na przedpremierowy pokaz Tekkena 7, dzięki czemu mogłem zagrać w najnowszą część mojego ulubionego mordobicia i co nieco wam o niej opowiedzieć. Pierwsze wrażenia można podsumować następująco: Tekken 7 jest super.

Siódma część serii to spory postęp w porównaniu do Tekkena 6. Do tego, mi osobiście nigdy nie podobał się Tekken Tag, dlatego tym bardziej nie mogłem doczekać się, kiedy wreszcie będę mógł zagrać w Tekkena 7.

Jadąc do siedziby Cenegi byłem pełen obaw o to, jak zmieniła się moja ulubiona bijatyka, jednak po tych kilkudziesięciu minutach spędzonych z padem w ręku odetchnąłem z ulgą. Jest super.

Tekken 7 to pierwsza część stworzona na Unreal Engine 4.

tekken 7 pierwsze wrazenia

Dzięki zmianie silnika na bardziej uniwersalny, Tekken 7 pojawi się też w wersji na komputery PC. Osobiście strasznie się ucieszyłem na tę wiadomość, ponieważ już byłem gotowy na zakup nowej konsoli, tylko po to, żeby móc pograć w nowego Tekkena.

Na szczęście nie muszę tego robić. Jeśli obawialiście się, że nowy silnik wpłynie negatywnie na mechanikę rozgrywki, to możecie się już uspokoić. Tekken to nadal diablo-szybkie i bardzo płynne mordobicie, a nowy silnik sprawia, że gra wygląda znacznie lepiej, niż poprzednia część.

Będąc u Cenegi miałem przyjemność ogrywać wersję na Playstation 4, która renderowana jest w stałych 60 fps, w rozdzielczości 900p. Fani cyferek na pewno będą narzekać na ten stan rzeczy, jednak podczas gry na żywo naprawdę trudno zauważyć niższą rozdzielczość. Podejrzewam, że gdybym nie wiedział o tym, że Tekken 7 renderowany jest w 900p, prawdopodobnie myślałbym, że gram w rozdzielczości Full HD.

Bardziej rozbudowany tryb fabularny.

tekken 7 pierwsze wrazenia
W trybie fabularnym, na normalnym i łatwym poziomie trudności pojawia się spore ułatwienie: dostęp do ciosów specjalnych po wciśnięciu L1.

Tu niestety Cenega prosiła o dyskrecję, więc nie mogę za dużo napisać. Zresztą nie chciałbym też psuć komuś zabawy. Namco od jakiegoś czasu chwali się, że w Tekkenie 7 położono znacznie mocniejszy nacisk na tryb fabularny, niż w poprzednich częściach.

Oznacza to, że będzie on znacznie dłuższy, niż w Tekkenie 6. Dodano też o wiele więcej przerywników filmowych oraz tzw Quick Time Events, czyli interaktywnych scen, w których gracz będzie musiał wcisnąć odpowiednią kombinację przycisków na padzie, żeby przejść dalej.

Jeśli interesujecie się historią uniwersum Tekkena, siódma część na pewno się wam spodoba. Podejrzewam jednak, że większość graczy przejdzie od razu do trybu multiplayer, nie zawracając sobie głowy historią. To w końcu bijatyka, a nie RPG.

Nowi bohaterowie i nowa mechanika rozgrywki.

tekken 7 pierwsze wrazenia
Akumą gra się trochę dziwnie, niemniej jednak człowiek szybko przyzwyczaja się do jego stylu.

W siódmej części pojawią się nowi pretendenci do tytułu Żelaznej Pięści. Jednym z najbardziej wyczekiwanych, nowych zawodników jest z pewnością Akuma, znany z serii Street Fighter. I muszę przyznać, że przeniesienie go do Tekkena 7 udało się twórcom gry nad wyraz dobrze. Postać zachowała swój „streetfighterowy” charakter, wpasowując się przy tym świetnie w tekkenową mechanikę.

W Tekkenie 7 pojawiła się też nowa mechanika o nazwie Rage Art. O co chodzi? W Tekkenie 6, kiedy pasek energii naszej postaci spada do 5 procent, wpada ona w szał (rage), dzięki czemu jej ciosy zadają większe obrażenia.

W siódemce możemy dodatkowo cały ten szał wykorzystać na zadanie jednego, bardzo mocnego ciosu, który zabierze naszemu przeciwnikowi ok. 30 proc. hp. Rozwiązanie to jest bardzo podobne do ciosów specjalnych w Mortal Kombat i wydawało mi się, że psuje trochę rozgrywkę. Ale to dlatego, że testowałem je podczas walk z komputerem.

W przypadku pojedynków z ludźmi, ciosy wykonywane w ramach Rage Art rzadko kiedy dochodzą do celu, bez trudu można je zablokować, albo zrobić unik. Dzięki temu przestałem traktować je jako przegiętą mechanikę. Stosując to zagranie decydujemy się na duże ryzyko, żeby tylko zakończyć rundę na naszą korzyść.

Po ograniu Tekkena 7 nie mogę doczekać się jego premiery.

W Tekkenie 7 na pewno jest co robić i fani serii będą potrzebowali kilku godzin, żeby dostosować swój styl walki do zmian, jakie zaszły w tym tytule. Tak, tak – niektóre ciosy znane z Tekkena 6 znikły, przez co niektóre kombinacje trzeba będzie opracować sobie od początku.

Grafika została ulepszona, jednak nadal ciężko pomylić ten tytuł z jakimkolwiek innym mordobiciem. To co zawsze było wizytówką Tekkena, czyli dynamika i płynność rozgrywki zostały na swoim miejscu, przez co z wielkim smutkiem wychodziłem z siedziby Cenegi.

Serio, jeśli chodzi o ten tytuł, to trudno przyczepić mi się do czegokolwiek i przyznam się, że po powrocie do domu zamówiłem w przedsprzedaży Tekkena 7 w wersji na PC.

Gra trafi do sklepów 2 czerwca, więc zostało trochę czasu. Moim zdaniem Tekken 7 to jedna z ważniejszych premier i z całą pewnością najlepsza bijatyka, która ukaże się w tym roku.

Dołącz do dyskusji