To nie jest dobra wiadomość – pobiliśmy rekord stężenia dwutlenku węgla w atmosferze

News/Nauka 05.05.2017
To nie jest dobra wiadomość – pobiliśmy rekord stężenia dwutlenku węgla w atmosferze

To nie jest dobra wiadomość – pobiliśmy rekord stężenia dwutlenku węgla w atmosferze

Pobiliśmy kolejny rekord, jeśli chodzi o stężenie dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze. Tak wysokiego stężenia CO2 nie było na Ziemi od… 3 mln lat.

Rekord został zanotowany 18 kwietnia, przez urządzenia pomiarowe w obserwatorium Mauna Loa na Hawajach – placówce należącej do University of California San Diego. Naukowcy już dawno przewidzieli, że w 2017 r. przekroczymy stężenie 410 cząstek dwutlenku węgla na milion (ppm). Nie jest to jednak dobra wiadomość.

Stężenie dwutlenku węgla rośnie w rekordowym tempie

Doktor Pieter Tans, który kieruje National Oceanic and Atmospheric Administration – amerykańską agencją rządową zajmującą się m.in. prognozowaniem pogody ostrzega, że aktualny wzrost stężenia dwutlenku węgla jest daleki od naturalnego.

Obecne tempo wzrostu stężenia CO2 jest ok. 200 razy wyższe, niż naturalny wzrost, który wynosił ok. 80 ppm, kiedy Ziemia wychodziła z ostatniej epoki lodowej – pisze Tans.

stężenie dwutlenku węgla

Jeszcze lepiej widać to na powyższej ilustracji, przygotowanej przez NASA. Naukowcy są zresztą zgodni, że za drastyczny wzrost stężenia dwutlenku węgla odpowiedzialna jest działalność człowieka. Chodzi oczywiście o efekty spalania paliw, takich jak ropa, węgiel, czy gaz ziemny. Swoją cegiełkę dokłada też przemysł ciężki. Ludzkość odpowiedzialna jest za emisję ok. 37 mld ton dwutlenku do ziemskiej atmosfery w ciągu roku.

Rosnące stężenie dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych doprowadzi w końcu do katastrofy.

Porozumienie klimatyczne z Paryża, ratyfikowane m.in. przez Polskę w 2015 r., ma nas uchronić przed groźbą daleko posuniętej zmiany klimatu dzięki ograniczeniu globalnego ocieplenia do wartości znacznie poniżej 2°C. Jeśli jednak średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o 2°C w porównaniu z okresem przedindustrialnym, czekają nas spore kłopoty. Jakie konkretnie?

Do najważniejszych na pewno trzeba zaliczyć problemy z uprawą niektórych gatunków roślin. NASA ostrzega na przykład, że na wielu terenach rolniczych niemożliwa będzie hodowla kukurydzy. To przykład jeden z wielu, jeśli chodzi o agrokulturę. Wzrost średniej temperatury o 2°C oznacza również coraz większe problemy z dostępnością wody pitnej.

Nie zapominajmy również o morzach i oceanach. Jeśli nie powstrzymamy globalnego ocieplenia, czeka nas wzrost poziomu oceanów, a to z kolei spowoduje ogromne, klimatyczne migracje ludzi mieszkających aktualnie na terenach przybrzeżnych.

Wzrost temperatury na Ziemi oznacza również zmniejszenie się poziomu tlenu w oceanach. To z kolei oznacza powiększenie się tzw. „martwych stref”, czyli obszarów wody, w których stężenie tlenu jest zbyt niskie, aby mogły żyć tam ryby. Powiększające się martwe strefy to marzenie wszystkich beztlenowych mikroorganizmów, które produkują podtlenek azotu. Podtlenek azotu to kolejny gaz cieplarniany.

Jeszcze nie jest za późno

Nawet gdyby od jutra, jakimś magicznym sposobem, ludzka emisja gazów cieplarnianych (nie licząc wydychanego dwutlenku węgla) spadła do zera, wyhamowanie procesu globalnego ocieplenia zajęłoby kilkanaście bądź kilkadziesiąt lat.

Z kolei, jeśli całkowicie zignorujemy to zagrożenie i poziom emisji gazów cieplarnianych utrzyma się na tym samym poziomie do 2250 r., stężenie dwutlenku węgla w atmosferze wyniesie 2000 ppm. Podobny klimat panował na Ziemi ok. 420 mln lat temu i nie były to zbyt przyjazne warunki do życia. Richard Zeebe, naukowiec badający paleoklimat twierdzi wręcz, że tak wysokie stężenie doprowadziłoby do zagłady całego gatunku ludzkiego.

Chyba sami przyznacie, że nie jest to najbardziej pozytywny scenariusz dla ludzkości.

Dołącz do dyskusji