MP3’s dead, baby. MP3’s dead

News/Oprogramowanie 13.05.2017
MP3’s dead, baby. MP3’s dead

MP3’s dead, baby. MP3’s dead

Drodzy bracia i siostry, zebraliśmy się tu dziś, by pożegnać format MP3. Choć niebawem nikt już nie będzie z niego korzystał, pamięć po nim pozostanie zapisana w historii muzyki na wieki.

Tak, to już oficjalne – format MP3 jest martwy. Jego twórcy, inżynierowie z Instytutu Fraunhofera właśnie ogłosili, iż definitywnie kończą licencjonowanie patentu na format kompresji, który zmienił muzyczny świat.

MP3 nie żyje. Czy ktokolwiek to zauważy?

Pomimo niezaprzeczalnego wpływu na dzisiejszy kształt muzyki, elektroniki, a nawet Internetu, śmierć formatu MP3 najprawdopodobniej nikogo nie obejdzie. Ci, którzy zgromadzili potężne biblioteki legalnie i nielegalnie nabytych plików nadal będą mogli się nimi cieszyć, a wszyscy inni już od kilku lat cieszą się kodekiem AAC, który stał się nowym, branżowym standardem.

AAC to – zdaniem inżynierów Instytutu Fraunhofera (którzy, swoją drogą, też współtworzyli ten format) – bardziej perspektywiczny i lepszy jakościowo rodzaj kompresji, oferujący przede wszystkim lepszą jakość brzmienia, wyższy bitrate i więcej możliwości.

Formatowi MP3 zawdzięczamy muzyczną rewolucję.

Popularność plików MP3 na dobre zmieniła sposób, w jaki konsumujemy muzykę. Jako że skompresowany plik ważył ponad 10-krotnie mniej, niż oryginalne nagranie, umożliwiał przechowywanie znacznie większej biblioteki utworów czy pobieranie ich z Internetu, przy nieodczuwalnej dla większości użytkowników utracie jakości.

A gdy w 1995 roku inżynierowie Instytutu Fraunhofera opracowali i licencjonowali patent, pozwalający zgrywać nagrania z płyt CD do plików MP3 w domowym zaciszu… zaczęła się rewolucja, której nie można było już zatrzymać.

Ta rewolucja była niczym trzęsienie ziemi. A fala po tym trzęsieniu dała nam m.in. piractwo, streaming, odtwarzacze MP3 i… iPhone’a, jakiego dziś znamy. Nie ulega bowiem wątpliwości, że gdyby nie rewolucja MP3 i popularność pierwszych iPodów, Apple nie byłby dziś firmą, jaką znamy. O ile jeszcze w ogóle by istniał.

Co dalej?

Format AAC jest krokiem naprzód względem MP3, ale to również krok przejściowy. Wystarczy spojrzeć na ostatnie innowacje w dziedzinie smartfonowego audio i serwisów streamingowych – producenci zdali sobie sprawę, że wielu użytkowników pożąda nie tylko wygody, ale i brzmienia najwyższej klasy.

Stąd pliki skompresowane bezstratnie w Tidalu, stąd zbliżające się Spotfiy HiFi. Stąd zupełnie nowe kodeki i technologie bezprzewodowej transmisji audio, takie jak aptX, LDAC czy najnowszy HiRes-Audio od Sony.

Technologia pozwala nam dziś na znacznie więcej, niż pozwalała inżynierom tworzącym format MP3. Przede wszystkim wiemy więcej o tym, jak słyszy człowiek. Wiemy, co można „wyciąć” w kompresji pliku, by nie tracić jakości dźwięku. W końcu mamy też przystępne cenowo urządzenia, na których możemy usłyszeć różnicę i serwisy gwarantujące nam wygodny dostęp do nieprzebranych zasobów muzyki.

Po 22 latach od utworzenia pierwszego pliku MP3 jesteśmy świadkami kolejnej rewolucji, podczas gdy „empetrójki” odchodzą w niepamięć.

I chociaż nie będziemy za nimi tęsknić, to właśnie im zawdzięczamy to, że muzyki możemy dziś słuchać zawsze i wszędzie. Niech więc odpoczywają w pokoju.

Dołącz do dyskusji