Zawstydza nauczycieli. Za darmo uczy dzieci programowania – rozmawiamy z superm…, sorry, z MacKozerem

Artykuł/Technologie 10.05.2017
Zawstydza nauczycieli. Za darmo uczy dzieci programowania – rozmawiamy z superm…, sorry, z MacKozerem

Zawstydza nauczycieli. Za darmo uczy dzieci programowania – rozmawiamy z superm…, sorry, z MacKozerem

Jak to się mówi – z niejednego pieca chleb jadł. Był archeologiem w Czechach, dziennikarzem w Irlandii, jest gitarzystą rockowym, no i redaktorem naczelnym MyApple.pl.

Aaa, i od listopada 2016 r. prowadzi zajęcia z programowania w szkole podstawowej swojego syna. Superman? Nie, MacKozer.

Przemysław Pająk, Spider’s Web: Prowadzisz zajęcia z programowania w szkole podstawowej. Jak do tego doszło?

Krystian „MacKozer” Kozerawski: Trzy lata temu, kiedy mój starszy syn miał 4,5 roku i od kilku miesięcy potrafił już czytać i pisać, podczas zabawy klockami Lego Duplo wpadłem na pomysł, by sprawdzić, czy byłby w stanie zrozumieć ideę programowania. Jeden z klocków został robotem, który miał pozbierać pozostałe w tym samym kolorze. Szybko na kartce papieru spisałem w punktach proste instrukcje i podałem to Olafowi. Byłem zaskoczony, że wszystko zrozumiał i wykonał zadanie. Później w kolejnych latach okazjonalnie uczyłem go podstaw programowania na podstawie różnego rodzaju kursów dla dzieci. Przełomem dla mnie okazała się aplikacja Swift Playgrounds na iPada. Dalej jednak miałem problem z systematycznością. Wiesz jak to jest – pracując w domu zwykle nie ma się na nic czasu, a dzieci oglądają cały czas plecy swojego taty.

I ot tak poleciałeś do szkoły z pomysłem na zajęcia z programowania?

W ubiegłym roku prowadziłem w jego klasie zajęcia z nowych technologii, które przyjęte zostały przez dzieci entuzjastycznie – pokazywałem hologramy, wirtualną rzeczywistość i roboty Sphero. Połączyłem więc jedno i drugie. Zamiast od czasu do czasu uczyć tylko mojego syna w domu, uczę co tydzień jego kolegów i koleżanki w klasie. Oczywiście chwilę to trwało zanim udało się to zorganizować, ale na początku listopada ubiegłego roku ruszyliśmy z cotygodniowymi zajęciami i jak na razie idzie bardzo dobrze.

To są zajęcia fakultatywne, tak?

Tak, choć nie do końca. Na zebraniu rodzice ustalili, że wszystkie dzieci będą mieć dodatkową godzinę po ostatniej lekcji w piątek. I faktycznie wszystkie na nie chodzą. Oczywiście jeśli kogoś na nich nie ma, to nie wpisuje mu się nieobecności do dziennika, ale zajęcia cieszą się u dzieci na tyle dużym powodzeniem, że frekwencja jest wysoka. Zdarza się nawet, że są dwa razy w tygodniu.

Kto może w nich uczestniczyć?

Na razie, w tym roku szkolnym są to zajęcia organizowane tylko dla dzieci w klasie mojego syna. Rozmawiam jednak z dyrekcją szkoły o tym, by je rozszerzyć na inne dzieci już w formie kolejnej godziny zajęć pozalekcyjnych. Zresztą zdarza się, że na zajęcia wpraszają się dzieci z innych, także starszych klas, np. starsza siostra lub brat z kolegami.

Otrzymujesz za te zajęcia wynagrodzenie?

Nie. Lekcje prowadzę przede wszystkim dla mojego syna, jego kolegów i koleżanek oraz dla siebie, swojej satysfakcji.

Sorry za szczerość, ale… nie jesteś przecież programistą. Sam naukę programowania rozpocząłeś całkiem niedawno. Jesteś osobą odpowiednio kompetentną do prowadzenia takich zajęć?

Za naukę programowania wziąłem się w styczniu 2016 roku. Nie twierdzę, że jestem już programistą, ale bez problemu jestem w stanie napisać prostą grę w stylu tych z komputerów 8-bitowych, aplikacje wykorzystujące beacony, czy listę rzeczy do zrobienia. Od tego chyba w ogóle zaczyna się programowanie na iOS.

Jak weryfikujesz swoje umiejętności?

Moje własne umiejętności i tworzone programy staram się poddawać krytyce kilku profesjonalnych deweloperów i już od dawna namawiają mnie, bym startował na juniora (przyp. red. junior dewelopera). Spotkałem się też z opinią kilku naprawdę poważanych deweloperów, którzy również nauczają, że jedną najlepszych form utrwalania zdobytej wiedzy jest dzielenie się nią z innymi. Ja dzielę się nią z dziećmi, choć one uczą się naprawdę absolutnych podstaw.

OK, to czego dokładnie uczysz dzieci?

Podstaw. Nie chodzi przecież o to, by na koniec drugiej klasy szkoły podstawowej strzelały z rękawa aplikacjami dla iOS. Celem moich zajęć jest to, by zrozumiały czym jest programowanie, jak analizować problemy i dzielić je na mniejsze zadania, a także, by rozumiały czym są podstawowe komendy, pętle, instrukcje warunkowe czy zmienne. Zależy mi na tym, by miały solidny fundament, jeśli w przyszłości naprawdę będą chciały zająć się programowaniem.

W jakim języku programowania prowadzisz zajęcia?

Dzieci uczą się Swifta w programie Swift Playgrounds. Nie chodzi tutaj o jakąś applowską ortodoksję, ale wiadomo, że koszula bliższa ciału, a ponieważ wszystko zaczęło się od nauki w domu, to wykorzystałem iPada i Swift Playgrounds. Ten ostatni program jest moim zdaniem jednym z najlepszych, choć nie jedynym, narzędzi do nauki dzieci programowania. Świetna grafika, animowane postacie i prawdziwy kod, który dzieci wpisują.

No, ale Apple to nie wszystko…

To są podstawy, wiadomo. Zdobywana wiedza jest uniwersalna. Dzieci będą mogły wykorzystać ją w przyszłości pisząc aplikacje w innych językach, w Pythonie na przykład.

Czy te zajęcia kończą się jakimś egzaminem?

Nie. To są dzieci w wieku 7 – 8 lat. Nauka ma być dla nich przygodą i zabawą.

To co według ciebie dzieci w szczególności wynoszą z twoich zajęć?

Dzieci zaczynają myśleć i rozwiązywać samodzielnie proste zadania programistyczne, podając coraz lepsze ich rozwiązania. Na obecną chwilę wiedzą już co to pętle, instrukcje warunkowe i potrafią je stosować.

Czy są zajęcia z informatyki w szkole, w której prowadzisz zajęcia?

Tak, oczywiście, ale ograniczają się do obsługi Windowsa, Worda, Painta, itp. Takie zajęcia też są potrzebne, zwłaszcza mojemu synowi, który w domu nie ma żadnego kontaktu z rozwiązaniami Microsoftu.

Takie zajęcia jak twoje powinny być obowiązkowe w szkołach podstawowych?

Myślę, że tak. Biorąc pod uwagę to, jak wielkie zapotrzebowanie na programistów istnieje na rynku pracy, to dobrze by było, gdyby dzieci uczyły się już od najmłodszych lat podstaw programowania, a nie tylko obsługi komputera. Oczywiście nie chodzi o to, by każde dziecko było programistą. Wydaje mi się jednak, że w obecnych czasach każdy powinien mieć podstawową wiedzę na temat programowania.

Co sądzisz o poziomie nauczania obsługi komputera i nowych technologii w polskiej oświacie?

Nauczanie obsługi komputera obejmuje absolutne podstawy. Sprzęt, którym dysponują szkoły zwykle pozostawia wiele do życzenia, więc na tym polu jest na pewno wiele do zrobienia. Brakuje też moim zdaniem zajęć z zachowań w sieci, bezpieczeństwa, chronienia swojej prywatności, chronienia się przed pedofilami, a także radzenia sobie z mową nienawiści w sieci. Co do nowych technologii, to takich zajęć też brakuje.

Jak według ciebie powinny wyglądać idealne zajęcia z informatyki w szkołach?

Marzą mi się zajęcia w szkole nie tylko z podstaw programowania, ale także z projektowania, tworzenia własnych urządzeń, wynalazków, czy prowadzenia i realizacji projektów od pomysłu do wprowadzenia produktu na rynek. Oczywiście nie chodzi o takie zajęcia dla 7- czy 8-latków, ale myślę, że 10-latkowie powinni już być edukowani właśnie w tym kierunku. Nie twierdzę oczywiście, że nie ma szkół, które realizują tego typu projekty. Na podstawie rozmów z rodzicami dzieci w wieku mojego starszego syna wiem, że jest ich niestety mało.

Pisałeś ostatnio na Twitterze, że twoją inicjatywą zainteresowały się lokalne łódzkie media. Jak do tego doszło?

To już inicjatywa dyrektor szkoły.

Nie myślałeś, by ten twój program nauczania przełożyć na jakąś formę biznesu?

Nie jesteś pierwszą osobą, która się o to pyta. Co więcej już kilka osób składało mi takie propozycje. Na razie jeszcze poważnie o tym nie myślałem, ale też zawsze jestem otwarty na różne wyzwania. Na pewno wybieram się na kurs pedagogiczny. Na razie zajęcia mogę prowadzić tylko w towarzystwie dyplomowanego nauczyciela, czyli wychowawczyni klasy mojego syna.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement